w

„To był dobry i skrupulatny kierowca”. Właściciel firmy mówi o Polaku zamordowanym w Belinie

„To był dobry kierowca. Taki, który jeżeli w sobotę wypił dwa piwa, to w niedzielę nie wsiadał za kierownicę. Ostatni z dobrych kierowców, którzy jeszcze są na rynku” – powiedział mediom Ariel Żurawski – właściciel firmy transportowej, w której pracował 38-letni Polak brutalnie zamordowany wczoraj w Berlinie.

636177577171396156-berlin-AP

Dodał też, że był to potężny mężczyzna. “Miał 1,80 m i ważył 120 kg. Jedna osoba na pewno nie dałaby mu rady. Być może został zaatakowany i wepchnięty do kabiny” – powiedział.

„To miał być jego (kierowcy) ostatni kurs przed świętami. Pytał, czy wróci do czwartku do wieczora, bo chciał zdążyć żonie kupić prezent” – mówił Żurawski.

Zamordowany kierowca miał żonę i nastoletnie dziecko.

Policja przesłuchała właściciela firmy do którego należało auto i którego pracownikiem był zamordowany mężczyzna.

„Policja chciała zabezpieczyć nasze komputery, dokumenty firmowe, dokumenty auta. Ale to wszystko znajdowało się w samochodzie, przy kierowcy. Nie ma co zabezpieczać” – powiedział dziennikarzom Ariel Żurawski. Wyjaśnił, że w samochodzie jest zamontowany GPS i jest lokalizacja pojazdu. Aktualizacja sygnału odbywa się co 10 minut.

„Cała trasa była pokazana. O 15 rozmawiał z żoną, o 15.45 było na GPS widać pewne ruchy. (…). Samochód był zapalany, gaszony, ruszał do przodu i do tyłu. Tak jakby ten ktoś, kto kierował tym samochodem uczył się jeździć. Samochód stał w Berlinie pod firmą, gdzie miał się rozładowywać. Później do 19.40 nie było żadnych ruchów, samochód stał w tym samym miejscu. To było auto w automacie, wystarczy zwolnić hamulec ręczny, dać gazu i samochód jedzie” – powiedział Żurawski. Jego zdaniem osoba, która od 19.50 kierowała ciężarówką, doskonale znała miasto i bezbłędnie zmierzała do celu, jakim był jarmark.

 

Na pokazanym mu przez policję zdjęciu rozpoznał swojego kierowcę. „Widoczne były rany, (…) było widać, że walczył” – powiedział.
źródło: interia.pl/pch24.pl

Berlin: Zamachowiec nie przyznaje się do winy

Ekspert: zamachowiec w Berlinie był tzw. samotnym wilkiem