w

Mandaty za granicą: Sypią się kary na polskich kierowców, najwięcej w Niemczech

mandaty za granicą

Mandaty za granicą: Wysokie grzywny, punkty karne, utrata prawa jazdy, a nawet postępowanie sądowe to kary, z którymi coraz częściej muszą liczyć się tysiące polskich kierowców. Zagraniczne służby są wobec nich bezlitośni. Trudno się dziwić: najnowsze dane statystyczne są przerażające.

Niechlubne rekordy polskich kierowców

W 2020 roku polscy kierowcy spowodowali za granicą 63,5 tysiąca wypadków drogowych. Brawura, nadmierna prędkość i jazda po pijanemu to główne przyczyny ogromnej liczby kolizji powodowanych przez zmotoryzowanych Polaków za granicą.  Obciążenie finansowe polskiego rynku ubezpieczeniowego z tytułu tego rodzaju szkód sięgnęło kwoty blisko 1,3 mld zł w ubiegłym roku – informuje portal pieniądze.rp.pl.

Najwięcej szkód polscy kierowcy spowodowali w ubiegłym roku na terenie Niemiec – ponad 54 proc. ogółu zdarzeń za granicą. Tak duży odsetek kolizji wiąże się z wielkością tego kraju, jego sąsiedztwem z Polską oraz dużym ruchem, zarówno docelowym, jak i tranzytowym. Czytaj dalej poniżej

 >>Naklejka ekologiczna w Niemczech: Jeśli jej nie masz, zapłacisz mandat

Na drugim miejscu wśród państw, w których zmotoryzowani Polacy spowodowali najwięcej wypadków na drogach znajduje się Francja z 8 proc. kolizji, następnie Włoch, 7 proc., Holandia – 6 proc. oraz Wielka Brytania – 5 proc. W tych pięciu państwach kierujący pojazdami z polskimi tablicami rejestracyjnymi byli sprawcami 80 proc. wszystkich kolizji i wypadków, jakie nasi zmotoryzowani spowodowali poza Polską  – czytamy na stronach serwisu “Rzeczpospolitej”.

Brak OC i samochody nieprzerejestrowane na zagraniczne numery

Duże obciążenie finansowe polskich towarzystw ubezpieczeniowych wiąże się z faktem, że część Polaków mieszkających za granicą nie przerejestrowuje swoich samochodów na zagraniczne numery. Jazda na polskich tablicach umożliwia im  opłacanie ubezpieczenie OC w Polsce, gdzie ciągle należy ono do najtańszych w Europie.

Bywa też, że polscy emigranci poruszają się po zagranicznych drogach samochodami na polskich numerach, które nie są objęte żadnym ubezpieczeniem.

Kary za granicą często znacznie surowsze, niż w Polsce

Zagraniczna policja jest bezlitosna wobec zagranicznych kierowców (nie tylko Polaków), którzy popełniają wykroczenia drogowe. Za brawurową jazdę, do której często jesteśmy przyzwyczajeni na polskich drogach, za granicą łatwo nie tylko łatwo jest otrzymać słony mandat, ale też można stracić prawo jazdy. W Niemczech przykładowo niezachowanie bezpiecznej odległości od pojazdu karane jest mandatem w wysokości minimum 80 euro lub poprzez natychmiastowe zawieszenie prawa jazdy. To drugie ma miejsce w sytuacji, kiedy policjant uzna, że brak dystansu powodował poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze.

Z kolei mandat minimum 500 euro oraz odebranie prawa jazdy grozi kierowcy w Niemczech przy wykryciu u niego już 0,3 promila alkoholu we krwi. Mimo, iż teoretycznie niemiecki kodeks drogowy dopuszcza jazdę z 0,5 promila alkoholu, ale jeżeli policjant uzna, że kierowca stwarzał niebezpieczeństwo lub jechał brawurowo może go ukarać już od 0,3 promila i jest to kwestia uznaniowa.

Źródło: Serwis pieniądze.rp.pl, PolskiObserwator.de

paweł kukiz

Internet wrze. Od Pawła Kukiza odsuwają się nawet przyjaciele

Niemcy: Zniszczona czapka bohatera powodzi w Niemczech sprzedana za ponad 80 tys. euro