Przejdź do treści

Niemka odradza podróże na popularną wyspę. „Nie poleciłabym tego nikomu”

15/10/2026 15:56 - AKTUALIZACJA 15/10/2026 15:56

Niemiecka turystka ostrzega przed popularną wyspą. Rajskie plaże, luksusowe hotele i egzotyczne krajobrazy przyciągają turystów z całej Europy. Nie każdy wraca jednak z wakacji z takimi wspomnieniami, jakich oczekiwał. Niemiecka turystka opowiedziała o doświadczeniach, które całkowicie zmieniły jej spojrzenie na jeden z popularnych kierunków podróży. Jej słowa wywołały dyskusję o rasizmie, kolonialnej przeszłości i nierównościach, które wciąż mogą być widoczne w branży turystycznej. Głos w tej sprawie zabrał również niemiecki profesor historii, który zwrócił uwagę na problem znacznie wykraczający poza samą turystykę.

Niemiecka turystka ostrzega przed popularną wyspą. Po wakacjach ma zupełnie inne zdanie

Zanzibar, archipelag należący do Tanzanii, położony u wybrzeży Afryki Wschodniej, od lat przyciąga podróżnych marzących o białych plażach, turkusowej wodzie i wypoczynku w tropikalnym klimacie. Popularność tego miejsca rośnie, a organizatorzy wycieczek rozwijają ofertę luksusowych pobytów. Jednak za wizerunkiem wakacyjnego raju kryją się również problemy, o których nie zawsze mówi się w reklamach biur podróży.

Przekonała się o tym Siobhan, młoda Niemka, która po raz drugi odwiedziła kraj we wschodniej Afryce. Jak przyznała w nagraniu opublikowanym na TikToku, tym razem nie potrafiła cieszyć się pobytem tak jak wcześniej. Powodem była zmiana jej spojrzenia na rasizm i kolonializm.

Kobieta stwierdziła, że nie poleciłaby wyjazdu na Zanzibar nikomu, a szczególnie osobom białym. Jej zdaniem sposób przedstawiania Afryki i jej mieszkańców w przekazach turystycznych może utrwalać krzywdzące stereotypy. Zwróciła również uwagę na relacje między zagranicznymi turystami a lokalną społecznością.

„Nigdy nie widziałam tak akceptowanego rasizmu”

Siobhan podkreśliła, że Zanzibar jest pięknym miejscem, ale podczas pobytu odczuła wyraźną nierównowagę sił. Jej zdaniem niektórzy zagraniczni turyści mogą zachowywać się tak, jakby wolno im było więcej niż mieszkańcom. Niemka zwróciła uwagę, że część lokalnej ludności jest ekonomicznie zależna od przyjezdnych. W takich warunkach nierówne traktowanie może być tolerowane, ponieważ sprzeciw wobec turystów oznacza ryzyko utraty dochodów.

Kobieta przyznała również, że zaczęła zastanawiać się nad własną rolą w tym systemie. Jak podaje niemiecki portal fr, zrozumiała, że nawet zwykły wypoczynek może wpisywać się w szersze mechanizmy nierówności, jeśli podróżni nie dostrzegają historycznego i społecznego kontekstu odwiedzanego miejsca.

Niemiecki profesor potwierdza problem. Chodzi o dziedzictwo kolonializmu

Do słów turystki odniósł się Jürgen Zimmerer, profesor historii Afryki na Uniwersytecie w Hamburgu i kierownik ośrodka badającego kolonialne dziedzictwo miasta. W rozmowie z „Frankfurter Rundschau” ocenił, że nagranie dobrze pokazuje neokolonialne mechanizmy obecne w turystyce w krajach, które w przeszłości znajdowały się pod panowaniem europejskich mocarstw.

Ekspert zwrócił uwagę na utrzymujące się nierówności ekonomiczne. Wielu Europejczyków może pozwolić sobie na egzotyczne wakacje w krajach, w których znaczna część mieszkańców nie dysponuje podobnymi możliwościami finansowymi. Jednocześnie dochody z turystyki nie zawsze rozkładają się równomiernie.

Zdaniem Zimmerera problem nie sprowadza się wyłącznie do zachowania poszczególnych turystów. Istotne są także struktury gospodarcze oraz sposób, w jaki branża turystyczna przedstawia historię i kulturę odwiedzanych regionów.

Egzotyczny raj i kolonialna nostalgia. Tak sprzedaje się wakacyjne marzenia

Profesor wskazał również na zjawisko kolonialnej nostalgii, która może być wykorzystywana jako element marketingu turystycznego. W niektórych ofertach pojawia się obraz Afryki jako egzotycznej przestrzeni, w której europejscy goście mogą doświadczać luksusu i przygody, nie zastanawiając się nad historycznym tłem takich wyobrażeń. Zimmerer wymienił między innymi stylizowane na kolonialne obiekty noclegowe w Republice Południowej Afryki, zachody słońca na wydmach oraz safari samochodami terenowymi w Namibii.

Według historyka kolonialna estetyka i nostalgia mogą stanowić ukryty argument sprzedażowy. Turystom oferuje się wyidealizowany obraz przeszłości, a lokalnym społecznościom często pozostaje dostosowanie się do oczekiwań rynku.

Namibia i niemiecka przeszłość. Turyści nie zawsze poznają całą historię

Zimmerer podkreślił, że podobne problemy można dostrzec również w Namibii i Republice Południowej Afryki. Szczególnie istotny jest przypadek Namibii, która w latach 1884–1915 znajdowała się pod niemieckim panowaniem kolonialnym. Niemiecka władza kolonialna doprowadziła do ludobójstwa ludów Herero i Nama na początku XX wieku. Mimo ogromnego znaczenia tych wydarzeń historia miejscowej ludności nie zawsze zajmuje należne jej miejsce w turystycznych opowieściach o kraju. Profesor zwrócił także uwagę na utrzymujące się niemieckie wpływy w części branży hotelarskiej.

Według niego odwiedzający mogą wracać z podróży, nie poznawszy wystarczająco historii Herero, Nama, Ovambo czy San. W efekcie utrwalane bywają uproszczone wyobrażenia o rdzennych mieszkańcach Afryki, a kolonialna przeszłość zostaje sprowadzona do atrakcyjnej scenerii. Przeczytaj także: Eksperci ostrzegają przed podróżami do tych krajów. Na liście popularne kierunki wakacyjne

Czy należy rezygnować z podróży do Afryki? Ekspert wskazuje, o czym pamiętać

Wypowiedzi Siobhan nie muszą oznaczać, że każdy wyjazd na Zanzibar czy do Namibii wiąże się z podobnymi doświadczeniami. Zwracają jednak uwagę na pytanie, jak podróżować świadomie i nie ignorować problemów społecznych oraz historycznych.

Zimmerer radzi osobom, które mimo wszystko chcą odwiedzać kraje o kolonialnej przeszłości, aby pamiętały o własnym miejscu w tej historii. Jak podkreśla, europejscy podróżni również korzystają z systemu ukształtowanego przez dawne nierówności.

Świadome podróżowanie może oznaczać poznawanie lokalnej historii, szacunek wobec mieszkańców, unikanie stereotypów i zwracanie uwagi na to, kto rzeczywiście korzysta finansowo z turystyki. Zamiast patrzeć na odwiedzany kraj wyłącznie jak na wakacyjny raj, warto dostrzec także jego mieszkańców, kulturę i doświadczenia, które nie zawsze trafiają do folderów reklamowych.