Polak z Dortmundu bohaterem telewizyjnego reportażu. Stał się ofiarą kłamstwa byłej żony i absurdów biurokracji

Nie jest rzadkością, aby w momencie zawierania małżeństwa panna młoda była w ciąży. Niejednokrotnie to właśnie ów stan zachęca parę do zalegalizowania związku, który trwa od dłuższego czasu. Tak było w przypadku pana Adama, pochodzącego spod Wrocławia, ale od 20 lat zamieszkałego w Niemczech. Jego historia, włącznie z faktem, że po ślubie okazało się, iż nie jest biologicznym ojcem dziecka mogłaby być uznana z banalną, gdyby nie to, że mężczyzna zmuszony jest cały czas opłacać alimenty.

Kafkowską sytuację Polaka mieszkającego w Dortmundzie przedstawili reporterzy programu „Interwencja” emitowanego na antenie Polsatu.

42-letni mężczyzna przez lata sądził, że ma biologicznego syna. Aż do momentu, gdy wykonał testy DNA. Mimo, że badanie wykazało, iż w 100 procentach nie jest ojcem chłopca musi płacić alimenty.

Zobacz także: Reporterzy programu śledczego zajęli się sprawą tajemniczego zaginięcia Mateusza Kaweckiego z Hanoweru

Mężczyzna chciał ponownego badania DNA przed sądem, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Jednak prokuratura, do której zwrócił się z wnioskiem o skierowanie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa, odmówiła ze względu na dobro dziecka.

– Niestety, żadne środki temu panu już nie przysługują. Tylko powództwo prokuratora może wzruszyć ten stan – wyjaśnia radca prawny.

Redakcja “Interwencji” próbowała skontaktować się z byłą żoną pana Adama, aby przedstawić wersję obu stron. Kobieta nie otworzyła dziennikarzom drzwi i nasłała na nich patrol policji.

Zobacz reportaż:
VIDEO: Twierdzi, że płaci na nie swoje dziecko. Na badanie DNA nie zgadza się prokuratura

Źródło: “Interwencja” – www.interwencja.polsatnews.pl


Zobacz także:

Musi przeżyć za 200 zł miesięcznie. Trudna sytuacja Polaka, który spadł z drabiny w Niemczech