
Samochody bez kierowców w Niemczech. Jeszcze niedawno samochód poruszający się po ulicy bez człowieka za kierownicą wydawał się sceną rodem z filmu science fiction. Dziś takie pojazdy nie tylko istnieją, ale są już testowane na prawdziwych drogach. Niemcy coraz intensywniej przygotowują się na rozwój autonomicznego transportu, a kolejne firmy otrzymują możliwość sprawdzania swoich technologii w rzeczywistych warunkach. Wraz z postępem pojawia się jednak pytanie, które może zdecydować o przyszłości tej technologii: czy samochód prowadzony przez komputer rzeczywiście będzie bezpieczniejszy od człowieka?

Samochody bez kierowców w Niemczech. Już wyjeżdżają na drogi
Autonomiczna jazda przestaje być odległą wizją. W Niemczech coraz częściej pojawiają się pojazdy, które mogą poruszać się bez tradycyjnego kierowcy. Niemiecki Federalny Urząd Transportu Samochodowego (Kraftfahrt-Bundesamt) wydaje kolejne zgody dotyczące konkretnych zastosowań autonomicznych pojazdów. Jednym z przykładów jest elektryczny, bezzałogowy samochód ciężarowy Einride eBot.
Nie oznacza to jednak, że takie pojazdy mogą swobodnie jeździć po niemieckich drogach bez żadnych ograniczeń. Ich wykorzystanie odbywa się na określonych zasadach. W przypadku eBota przewidziano między innymi obecność pojazdu eskortującego oraz ograniczenie prędkości do 25 km/h. To dopiero początek zmian, które mogą w kolejnych latach znacząco wpłynąć na sposób poruszania się po drogach.
Wielkie firmy chcą testować robotaksówki
Na niemiecki rynek coraz mocniej spoglądają również międzynarodowe firmy technologiczne. Google, za pośrednictwem swojej spółki Waymo, przygotowuje się do testów robotaksówek w Monachium. Autonomiczne samochody mają zostać sprawdzone w warunkach typowych dla dużego miasta, gdzie pojazd musi radzić sobie nie tylko z innymi samochodami, ale również z pieszymi, rowerzystami, sygnalizacją świetlną i skomplikowanymi skrzyżowaniami.
Równolegle rozwijane są projekty autonomicznych busów i wahadłowych środków transportu. Jednym z nich jest KIRA+, realizowany przez Rhein-Main-Verkehrsverbund oraz Deutsche Bahn. W praktyce oznacza to, że samochody i autobusy bez kierowców stopniowo przestają być wyłącznie obiektem eksperymentów. Ich twórcy chcą sprawdzić, jak technologia poradzi sobie w normalnym ruchu drogowym.
Niemcy chcą przyspieszyć rozwój autonomicznego transportu
Rozwój autonomicznej mobilności jest wspierany również na poziomie politycznym i gospodarczym. Nad uczynieniem Niemiec jednym z najważniejszych rynków dla autonomicznego transportu pracują między innymi landy Dolna Saksonia i Saara. Rozpoczęły one inicjatywę w Bundesracie, której jednym z celów jest ograniczenie biurokratycznych przeszkód oraz zwiększenie wsparcia dla inwestycji związanych z autonomicznymi flotami i centrami sterowania.
Dla branży oznacza to możliwość szybszego rozwijania nowych usług. Dla zwykłych uczestników ruchu pojawia się natomiast zupełnie nowe pytanie: jak będzie wyglądała droga, na której część pojazdów prowadzą ludzie, a część komputery?
Czy komputer może być lepszym kierowcą?
Zwolennicy autonomicznej jazdy wskazują przede wszystkim na jeden argument — człowiek popełnia błędy. Zmęczenie, rozproszenie uwagi, korzystanie z telefonu, alkohol czy zwykła chwila nieuwagi mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji. System komputerowy nie odczuwa zmęczenia i może przez cały czas analizować sytuację wokół samochodu.
Technologie wspomagające kierowców już dziś potrafią wykrywać przeszkody i w odpowiednim momencie rozpocząć hamowanie. Według danych przywoływanych w materiale źródłowym systemy automatycznego hamowania mogą ograniczać liczbę niektórych zderzeń, w tym najechań na poprzedzające pojazdy. Właśnie dlatego bezpieczeństwo jest jednym z najważniejszych argumentów wykorzystywanych przy rozwoju autonomicznych samochodów.
Są jednak sytuacje, w których człowiek nadal ma przewagę
Technologia nie jest pozbawiona ograniczeń. Autonomiczne systemy mogą mieć większe trudności w niesprzyjających warunkach pogodowych. Deszcz, mgła, śnieg czy słaba widoczność stanowią wyzwanie dla czujników i systemów odpowiedzialnych za rozpoznawanie otoczenia. Problemem mogą być także nietypowe sytuacje na drodze.
Doświadczeni kierowcy potrafią czasami zareagować na zachowanie innych uczestników ruchu, które jest trudne do przewidzenia. Autonomiczny samochód musi natomiast opierać swoje decyzje na danych zbieranych przez czujniki oraz na algorytmach zaprogramowanych przez jego twórców. Szczególnie wymagające mogą być skomplikowane skrzyżowania i nieoczywiste manewry – podaje KA Insider.
Kto odpowie, gdy autonomiczny samochód spowoduje wypadek?
Wraz z pojawieniem się samochodów bez kierowców powstaje również problem odpowiedzialności. W tradycyjnym pojeździe sytuacja jest stosunkowo prosta: osoba prowadząca samochód odpowiada za sposób jego prowadzenia. W przypadku autonomicznego pojazdu granice odpowiedzialności mogą wyglądać zupełnie inaczej.
Jeżeli samochód podejmuje decyzję samodzielnie i dochodzi do kolizji, trzeba ustalić, co było przyczyną zdarzenia. Czy problem tkwił w oprogramowaniu? Czy zawiódł któryś z czujników? Czy odpowiedzialność ponosi producent pojazdu, twórca systemu czy jego użytkownik? To pytania, które wraz z rozwojem autonomicznej jazdy będą miały coraz większe znaczenie. Przeczytaj także: Lidl wypuszcza na niemieckie drogi niezwykłą ciężarówkę. Za kierownicą nie siedzi nikt
Pojawia się jeszcze jedno zagrożenie
Bezpieczeństwo autonomicznych samochodów nie dotyczy wyłącznie sytuacji na drodze. Nowoczesne pojazdy są coraz bardziej skomputeryzowane i połączone z siecią. Oznacza to, że oprócz awarii technicznych trzeba brać pod uwagę również zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem.
Teoretycznie samochód podłączony do różnych systemów może stać się celem ataku hakerskiego. W przypadku autonomicznego pojazdu potencjalne konsekwencje takiego zdarzenia mogą być szczególnie poważne. Dlatego niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) współpracuje z branżą motoryzacyjną nad wymaganiami dotyczącymi ochrony autonomicznych pojazdów przed zagrożeniami cyfrowymi.
