
UE szykuje wielką zmianę, która może mieć znaczenie dla milionów kierowców. Chodzi o jeden z największych problemów związanych z przejściem na elektromobilność – wysokie ceny nowych samochodów. Komisja Europejska chce stworzyć warunki do rozwoju zupełnie nowej kategorii pojazdów, które mają być mniejsze, prostsze i przede wszystkim bardziej przystępne cenowo. Na europejskim rynku wciąż jest bowiem bardzo niewiele elektryków dostępnych za mniej niż 25 tys. euro. Nowe rozwiązanie ma to zmienić.

UE szykuje wielką zmianę dla kierowców
Samochody elektryczne stopniowo zdobywają europejski rynek, jednak dla wielu kierowców przeszkodą pozostaje ich cena. Nawet niewielkie modele potrafią kosztować kilkadziesiąt tysięcy euro.
Komisja Europejska chce zwiększyć dostępność małych i przystępnych cenowo samochodów elektrycznych produkowanych w Europie. Jednym z kluczowych elementów planu jest stworzenie nowej podkategorii samochodów osobowych.
Nowe auta mają mieć maksymalnie 4,2 metra długości. Ograniczenie nie jest przypadkowe. Z analizy Komisji wynika, że obecnie wybór tanich elektryków tej wielkości jest niewielki. Według dokumentów Komisji na rynku znajdowało się zaledwie 12 modeli elektrycznych o długości do 4,2 m i cenie poniżej 25 tys. euro, licząc przed ewentualnymi dopłatami.
Nadchodzą tańsze samochody elektryczne?
Nowa kategoria ma przede wszystkim stworzyć państwom UE możliwość wprowadzania specjalnych zachęt przeznaczonych właśnie dla małych i niedrogich samochodów elektrycznych. Jednocześnie producenci mają otrzymać dodatkową motywację do projektowania i wprowadzania na rynek takich pojazdów.
Komisja Europejska argumentuje, że większy wybór małych elektryków może przynieść korzyści zarówno konsumentom, jak i europejskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu, podaje KAInsisder.
Nie oznacza to jednak, że UE wyznaczy producentom konkretną cenę samochodu. Nie ma również decyzji, że nowe elektryki będą kosztować np. 15 tys. euro. Celem jest stworzenie warunków, dzięki którym na rynku pojawi się więcej modeli w przystępniejszej cenie.
Przeczytaj także: UE mówi „dość”. Nowe przepisy uderzą w popularne urządzenia kuchenne
Dzisiaj za małego elektryka trzeba zapłacić około 20 tys. euro
Pierwsze stosunkowo niedrogie samochody elektryczne są już dostępne na europejskim rynku. Według danych European Alternative Fuels Observatory przykładowo Leapmotor T03 kosztuje około 19 400 euro, Dacia Spring około 20 300 euro, a Citroën ë-C3 Urban Range około 20 500 euro.
To pokazuje, że zejście w okolice 20 tys. euro jest możliwe. Nadal jednak oferta w tym segmencie jest ograniczona, szczególnie w porównaniu z liczbą znacznie droższych elektryków.
Komisja Europejska wskazuje również na spadek popularności najmniejszych samochodów. Roczna sprzedaż aut z segmentów A i B w UE zmniejszyła się od 2019 roku o około 1,6 mln pojazdów. Jednocześnie europejscy producenci mierzą się z coraz silniejszą konkurencją z Chin.
Europa chce mieć własne małe i niedrogie elektryki
Nowa inicjatywa ma więc nie tylko pomóc kierowcom. Jest również elementem strategii mającej wspierać europejski przemysł samochodowy. Komisja chce, aby Europa rozwijała własne małe, lekkie, wydajne i przystępne cenowo samochody elektryczne.
W propozycjach dotyczących norm emisji CO₂ przewidziano również dodatkowe preferencje dla małych i niedrogich elektryków produkowanych w Unii Europejskiej. Ma to zachęcać koncerny do wprowadzania większej liczby takich modeli.
Na ostateczne efekty trzeba jednak poczekać. Nowa kategoria nie oznacza, że za kilka miesięcy salony w Niemczech nagle zapełnią się elektrykami za kilkanaście tysięcy euro. Szczegóły rozwiązań nadal są kształtowane, a producenci będą potrzebowali czasu na dostosowanie swojej oferty.
Kierunek jest jednak jasny: UE chce, aby na europejskim rynku pojawiło się znacznie więcej małych i tańszych samochodów elektrycznych.
