Przejdź do treści

UE uderza w popularne sklepy internetowe. Od listopada nowa opłata od każdej małej paczki

23/09/2026 21:22 - AKTUALIZACJA 23/09/2026 21:22
Cło na paczki z Chin

UE uderza w popularne sklepy internetowe – Miliony Europejczyków regularnie zamawiają ubrania, elektronikę i artykuły gospodarstwa domowego na platformach internetowych. Ogromną popularnością cieszą się zwłaszcza te, które oferują produkty w niskich cenach. Wkrótce jednak te zakupy mogą stać się znacznie mniej opłacalne. Unia Europejska wprowadza od listopada zmiany, które wpłyną na zakupy online. Wiele znanych sklepów do każdej przesyłki będzie musiało doliczać specjalną opłatę.

Bruksela chce ograniczyć masowy napływ tanich przesyłek, nad którymi służby celne coraz trudniej sprawują kontrolę. Pierwsza opłata obowiązuje już od lipca. Najpóźniej 1 listopada 2026 roku pojawi się kolejna, obejmująca małe paczki sprowadzane do Unii Europejskiej.
Niemieccy handlowcy przekonują jednak, że przyjęte rozwiązania nie wystarczą, aby powstrzymać ekspansję azjatyckich platform. Ostrzegają jednocześnie, że nowe koszty mogą ostatecznie ponieść konsumenci.

UE uderza w popularne sklepy internetowe

Od 1 lipca 2026 roku przesyłki o wartości do 150 euro, sprowadzane spoza Unii Europejskiej, nie korzystają już z dotychczasowego zwolnienia z cła. Wprowadzono zryczałtowaną opłatę w wysokości 3 euro za każdą kategorię towarów znajdującą się w paczce.

Oznacza to, że sposób naliczania należności zależy od zawartości zamówienia. Jeśli klient kupi trzy koszulki należące do tej samej kategorii taryfowej, opłata wyniesie 3 euro. Jeżeli w tej samej przesyłce znajdzie się również zabawka, zostaną naliczone kolejne 3 euro. Łączna kwota wzrośnie wówczas do 6 euro.

To jednak dopiero pierwszy etap zmian. Od listopada państwa UE zaczną pobierać także opłatę manipulacyjną od małych przesyłek kupowanych przez internet. Ma ona pokrywać koszty ich obsługi, kontroli oraz sprawdzania, czy sprowadzane produkty spełniają europejskie normy bezpieczeństwa.

Wysokość nowej opłaty nie została jeszcze oficjalnie ustalona. Cytowany przez dziennik „Spiegel” Stefan Genth, dyrektor generalny Niemieckiego Związku Handlu HDE, przewiduje, że może ona wynieść około 2 euro od paczki.

Formalnie należności mają ponosić sprzedawcy lub importerzy. Nie oznacza to jednak, że klienci ich nie odczują. Platformy mogą uwzględnić dodatkowe wydatki w cenach produktów albo doliczyć je podczas finalizowania zamówienia.

Temu i Shein dostosują się do nowych zasad

Niemiecki Związek Handlu uważa działania Brukseli za niewystarczające. Jak podaje t-online, według Stefana Gentha dodatkowe kilka euro nie zmusi największych chińskich platform do wycofania się z europejskiego rynku.
– Temu, Shein i wszystkie podobne firmy dostosują się i będą działać dalej – stwierdził przedstawiciel HDE.

Jego zdaniem Unia powinna podjąć kolejne kroki, w tym stworzyć wspólny system nadzoru nad sprzedawcami z państw spoza UE. Obecnie kontrolowanie ogromnej liczby paczek spoczywa przede wszystkim na służbach poszczególnych krajów.

Skalę problemu pokazują dane Komisji Europejskiej. W 2025 roku na teren Unii dotarło 5,9 miliarda przesyłek o wartości poniżej 150 euro. Oznacza to średnio około 16 milionów paczek dziennie. Ponad 90 proc. z nich pochodziło z Chin.

Pierwsze ograniczenia przyniosły już zauważalne rezultaty. Francja odnotowała spadek liczby tanich przesyłek o 30–40 proc. Dla Niemiec nie ma jeszcze pełnych danych, choć kraj ten pozostaje najważniejszym europejskim rynkiem dla takich platform.
Przeczytaj także: 13 państw UE mówi „dość”. Chcą wielkiej zmiany w unijnych przepisach

HDE zaznacza, że nawet po zmniejszeniu liczby zamówień o jedną trzecią do Niemiec nadal trafiałyby setki tysięcy paczek dziennie. Nowe opłaty mogą więc osłabić model biznesowy Temu i Shein, ale prawdopodobnie nie zatrzymają ich działalności. Najszybciej zmianę mogą zauważyć sami klienci, gdy podczas składania zamówienia zobaczą wyższą cenę niż dotychczas.