Białoruś: Pokazano, gdzie Łukaszenka wywiózł migrantów z koczowiska przy granicy

sytuacja na granicy

Sreen SkyNews

  • Obozowisko przy granicy polsko-białoruskiej opustoszało.
  • Sytuacja jest jednak nadal bardzo napięta.
  • Grupy migrantów nadal forsują granicę. Niektórzy są bardzo agresywni. Po polskiej stronie ranni zostali kolejni policjanci
  • Agencja Associated Press pokazała nagranie z miejsca, do którego zostali przewiezieni z koczowiska przy granicy.
  • Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec zaprzeczył oświadczeniom rzeczniczki Łukaszenki: „To kłamstwo, Merkel nie zgodziła się na przyjęcie żadnych uchodźców z granicy”.

Ludzie, którzy koczowali w pobliżu przejścia granicznego w Bruzgach zostali przeniesieni przez reżim Łukaszenki do hali magazynowej, znajdującej się kilkaset metrów dalej. Agencja Associated Press opublikowała nagranie irackiego Kurda – Mirana Aliego. Jak informuje „Wirtualna Polska” na nagraniu widać, że magazyn jest przepełniony do tego stopnia, że ludzie wykorzystują półki z regałów na żywność na drugim i trzecim poziomie, aby się położyć. Na wideo zweryfikowanym przez AP jego auror pokazał jedzenie, które otrzymali od białoruskich służb. Według niego jest to gotowana pszenica.

Do hali magazynowej cały czas przybywają setki migrantów. Na zdjęciach satelitarnych widać, że ci, którzy nie znaleźli miejsca w środku rozpalają ogniska na zewnątrz. Czytaj dalej poniżej

Polska wściekła na Merkel: „Nie uznamy żadnych ustaleń, które zostaną podjęte ponad naszymi głowami”

Sytuacja na granicy nadal napięta

W czwartek o sytuacji w pobliżu przejścia w Bruzgach informowała też Straż Graniczna:

Stanisław Żaryn informuje, że sytuacja na granicy z Białorusią jest cały czas bardzo napięta.  „Funkcjonariusze Straży Granicznej, Policji i żołnierze Wojska Polskiego stale muszą odpierać ataki grup cudzoziemców wspieranych przez służby białoruskie” – przekazał rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych.

Obozowisko pustoszeje, ale znowu doszło do forsowania granicy

Rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska przekazała PAP, że minionej doby doszło do dwóch większych prób siłowego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Osoby rzucały w kierunku polskich służb kamieniami, gałęziami, użyto też lasera i gazu łzawiącego. Czterech żołnierzy zostało uderzonych kamieniami. Została udzielona im pomoc medyczna.
Do pierwszej próby forsowania granicy doszło w czwartek około godziny 17.00 w rejonie placówki SG w Dubiczach Cerkiewnych. Straż Graniczna zauważyła, że gromadzi się tam duża liczba osób. Na początku ich około 100, później białoruskie pojazdy ciężarowe dowiozły kolejnych migrantów. W rezultacie było tam ok. 500 osób – poinformowała w piątek rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.
Przekazała też, że w trakcie próby forsowania granicy przez migrantów czterech polskich żołnierzy zostało uderzonych kamieniami. Wymagali pomocy medycznej.

Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec zaprzeczył oświadczeniu rzeczniczki Łukaszenki

Horst Seehofer, minister spraw wewnętrznych Niemiec, poinformował na konferencji prasowej, że jego kraj nie porozumiał się z liderem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką w sprawie sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. Wcześniej rzeczniczka Łukaszenki twierdziła, że kanclerz Merkel usłyszała ultimatum podczas rozmowy z Łukaszenką. W czwartek szef niemieckiego MSW miał wspólną konferencję prasową ze swoim polskim odpowiednikiem, Mariuszem Kamińskim.
Seehofer oświadczył, że mamy do czynienia z zagrożeniem hybrydowym. „Fałszywą informacją było to, że nasz rząd byłby skłonny do przyjęcia dwóch tysięcy migrantów do Niemiec ” – powiedział. Jego wypowiedź cytuje RND.de. Dodał, że Angela Merkel nie zgodziła się na przyjęcie żadnych migrantów, co miało być jednym z warunków, jakie postawił przed nią Łukaszenka.


Źródło: PAP, Wirtualna Polska, RND.de, PolskiObserwator.de