Wolność słowa w sieci zagrożona

Już za chwilę Parlament Europejski zadecyduje o kształcie Internetu. Planowane jest przyjęcie dyrektywy o prawie autorskim. To jednak nie podoba się wielu Europejczykom, którzy dopatrują się w ustawie cenzury internetowej. 

12 września Parlament Europejski będzie głosować nad dyrektywą o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym. Przepisy mają regulować takie kwestie jak: jak twórcy mają być wynagradzani, jak działają popularne serwisy społecznościowe, jak publikować na nich treści, czy jak korzystać z treści prawno-autorskich w edukacji, kulturze i nauce.

Dla zwykłego użytkownika Internetu ta dyrektywa zadecyduje przede wszystkim o tym, w jaki sposób może publikować treści w serwisach społecznościowych. Na przykład jeśli tworzy wideo to czy będzie mógł swobodnie korzystać z treści i czy według zapisu kontrowersyjnego artykułu 13 jego treści będą filtrowane przez systemy komputerowe. Algorytmy będą sprawdzać czy przypadkiem nie zostały naruszone treści. Ten system może ograniczać dosyć mocno swobodę wypowiedzi.

Dyrektywa wpłynie także na kształt edukacji. W Polsce nauczyciel ma prawo do darmowego korzystania z treści internetowych na lekcjach. To może się jednak zmienić wraz z wejściem nowych przepisów i zawartej tam klauzuli warunkowej, która pozwala państwu zdecydować, czy dane treści będą dostępne za darmo czy trzeba będzie wykupywać do nich dostęp.

Gdy projekt przyjęła Komisja Prawna (JURI) Parlamentu Europejskiego – w europejskim Internecie zawrzało i przetoczyła się przez niego fala protestów. Nie obyło się też bez ulicznych demonstracji.

– Prawo autorskie potrzebuje reformy, aby na nowo zdefiniować równowagę między ochroną interesów autorskich i swobodami użytkowników. Jednak propozycje regulacji, które pomijają głos i interesy użytkowników, mogą doprowadzić do tego, że praktycznie cały Internet będzie czyjąś „własnością”, a poruszanie się i działanie w nim będzie dla użytkownika nie lada wyzwaniem – mówi Aleksander Tarkowski, prezes Centrum Cyfrowego.

NEWSRM.TV