Przejdź do treści

Ceny biletów lotniczych mogą wzrosnąć nawet dwukrotnie. Najgorsze nadejdzie w 2027 roku

23/09/2026 05:00
Ceny biletów lotniczych mogą gwałtownie wzrosnąć

Ceny biletów lotniczych mogą gwałtownie wzrosnąć – Linie lotnicze przygotowują się na jedną z najtrudniejszych zim ostatnich dekad. Rekordowo drogie paliwo już zmusza przewoźników do ograniczania liczby połączeń, a prawdziwy wstrząs może nadejść wiosną 2027 roku. W skrajnym scenariuszu ceny biletów na tysiącach tras wzrosną nawet dwukrotnie. Dla pasażerów może to oznaczać nie tylko znacznie droższe podróże, ale również coraz mniejszy wybór lotów.

Ceny biletów lotniczych mogą gwałtownie wzrosnąć

Ceny biletów lotniczych mogą gwałtownie wzrosnąć

O narastającym kryzysie informuje włoski dziennik „Corriere della Sera”, powołując się na cztery źródła związane z europejskimi liniami lotniczymi. Według rozmówców gazety przewoźnicy mogą w najbliższych tygodniach zwrócić się do Unii Europejskiej o nadzwyczajną pomoc.

Branża znalazła się pod presją z trzech stron. Paliwo lotnicze osiągnęło poziom cen niewidziany od wiosny, kurczą się jego zapasy, a wraz z końcem zimy wygasną kontrakty, które dotychczas chroniły część linii przed gwałtownymi podwyżkami. Jednocześnie pasażerowie zaczynają ograniczać podróże.

Droższe bilety i tysiące odwołanych lotów

Tona paliwa lotniczego kosztuje obecnie w Europie ponad 1600 dolarów. To nieco mniej niż podczas majowego szczytu, kiedy cena sięgała 1900 dolarów, ale aż o 120 proc. więcej niż rok wcześniej. We wrześniu 2025 roku za tę samą ilość paliwa płacono około 740 dolarów.
Problemem jest nie tylko wzrost cen ropy. O 220 proc. podrożała również marża rafineryjna doliczana do kosztu surowca. W rezultacie paliwo może obecnie odpowiadać nawet za połowę wszystkich wydatków operacyjnych przewoźnika.

Pierwsze skutki pasażerowie odczują już podczas zimowego rozkładu lotów, obowiązującego od końca października do końca marca. Ryanair zapowiedział ograniczenie siatki o około 10 tys. rejsów i ostrzegł przed znacznym wzrostem cen. ITA Airways przewiduje podwyżki od stycznia. Kolejni przewoźnicy mogą zmniejszać częstotliwość lotów albo zawieszać najmniej opłacalne trasy.

Na razie europejskie linie są częściowo chronione przez tzw. fuel hedging. Są to umowy pozwalające kupować paliwo po cenach ustalonych wcześniej, zanim na rynku doszło do obecnego skoku. Ta osłona szybko jednak słabnie.

Ryanair zabezpieczył 80 proc. paliwa potrzebnego od kwietnia 2026 do marca 2027 roku po cenie 668 dolarów za tonę. Pozostałą część musi już kupować po ponad dwukrotnie wyższej stawce. Od kwietnia 2027 roku ochrona irlandzkiego przewoźnika ma obejmować zaledwie 15 proc. zapotrzebowania.

Jeżeli obecne ceny się utrzymają, roczne wydatki Ryanaira na paliwo mogłyby wzrosnąć ponad dwukrotnie i przekroczyć 10 mld euro. Z podobnym problemem, choć w różnej skali, zmierzą się inne europejskie linie.

Bilety mogą podrożeć nawet o 100 procent

Największych podwyżek należy obawiać się od kwietnia 2027 roku. Wtedy przewoźnicy wykorzystają znaczną część paliwa kupionego wcześniej po niższych cenach i będą musieli płacić aktualne stawki rynkowe.

Jak podaje „Corriere della Sera”, działy odpowiedzialne za ustalanie cen w kilku liniach już analizują możliwe scenariusze. Jeśli paliwo pozostanie tak drogie, a przewoźnicy przerzucą większość dodatkowych kosztów na klientów, średnie ceny biletów mogą wzrosnąć o około 80 proc., a na niektórych trasach nawet o 100 proc.

To najbardziej pesymistyczny wariant, a nie przesądzona podwyżka. Przedstawiciele branży przyznają, że wielu pasażerów nie zaakceptuje tak wysokich cen. Linie będą więc musiały pokryć część dodatkowych kosztów z własnych środków. W zamian mogą jednak jeszcze mocniej ograniczyć liczbę połączeń, zwłaszcza zimą i na trasach przynoszących najmniejsze zyski.
Przeczytaj także: Niemcy szykują się na najgorsze. Rachunki za ogrzewanie mogą sięgnąć niemal 6 tys. euro rocznie

Do wzrostu cen przyczyniają się konflikty na Bliskim Wschodzie, problemy z transportem przez cieśninę Ormuz i Morze Czerwone oraz uszkodzenia infrastruktury naftowej. Rosja, będąca jednym z największych eksporterów oleju napędowego, wstrzymała ponadto eksport tego paliwa po atakach na swoje instalacje.

Analitycy przewidują, że od października do grudnia 2026 roku Europie może brakować równowartości 510 tys. baryłek paliwa lotniczego dziennie. Zapasy w ważnym hubie Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia spadły już do najniższego poziomu od siedmiu lat.

Komisja Europejska uspokaja, że obecnie nie występują problemy z zaopatrzeniem. Europejskie rafinerie zwiększyły produkcję, a dodatkowe dostawy docierają ze Stanów Zjednoczonych, Nigerii i innych rynków. Bruksela przyznaje jednak, że dalsza eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może w kolejnych miesiącach ponownie zaostrzyć sytuację.

Dla pasażerów najważniejszy wniosek jest jeden: odkładanie zakupu biletu na ostatnią chwilę będzie coraz bardziej ryzykowne. W najbardziej obleganych terminach może zabraknąć nie tylko tanich ofert, ale również dogodnych połączeń. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby planujące podróże od wiosny 2027 roku, kiedy linie zaczną w pełni odczuwać skutki rekordowych cen paliwa.