
Czy Europę czeka wyjątkowo mroźna i śnieżna zima? Pojawienie się niezwykle silnego El Niño, określanego mianem „Godzilli”, ponownie wywołało dyskusję o możliwej „zimie stulecia” w sezonie 2026/27. Meteorolog Johannes Habermehl z portalu Daswetter.com wyjaśnia, kiedy ryzyko gwałtownego ochłodzenia będzie największe i dlaczego o przebiegu zimy może przesądzić jej druga połowa.

Godzilla El Niño nadchodzi, uderzy w Europę.
Wody tropikalnej części Pacyfiku gwałtownie się ociepliły. Synoptycy porównują obecne zjawisko do wyjątkowo silnych epizodów El Niño z lat 1997 i 2015.
El Niño w 2026 roku osiągnęło już wyjątkową intensywność. Temperatury wód oceanu wzrosły do poziomu, który sprawił, że zjawisko stało się jednym z najważniejszych czynników wpływających obecnie na pogodę na świecie.
Światowa Organizacja Meteorologiczna wskazuje, że El Niño jest już dobrze rozwinięte i najprawdopodobniej utrzyma się do lutego 2027 roku. Rosnąca siła zjawiska ponownie wywołała spekulacje o możliwej „zimie stulecia” oraz długotrwałych falach mrozu i intensywnych opadach śniegu w Europie.
Johannes Habermehl przypomina jednak sezon 2015/16, kiedy zima również rozpoczęła się podczas wyjątkowo silnego El Niño. Wbrew alarmującym prognozom w Europie Środkowej była ona niezwykle łagodna. Meteorolog przestrzega więc przed automatycznym łączeniem El Niño z ekstremalnym zimnem. Temperatura wód Pacyfiku wpływa na pogodę w wielu regionach świata, ale sama nie przesądza o tym, jaka zima zapanuje w Niemczech, Austrii czy pozostałych krajach Europy.
Wir polarny może przesądzić o przebiegu zimy
O tym, czy do Europy dotrą fale silnego mrozu, zdecydują przede wszystkim sytuacja nad północnym Atlantykiem, przebieg prądu strumieniowego oraz kondycja wiru polarnego. To rozległy układ cyrkulacji atmosferycznej, który utrzymuje masy zimnego powietrza w pobliżu biegunów.
El Niño może wpływać na te mechanizmy. Jeżeli wir polarny osłabnie lub ulegnie zaburzeniu, masy arktycznego powietrza mogą przemieścić się na południe i dotrzeć nad Europę. W takim przypadku możliwe są gwałtowne spadki temperatury oraz intensywne opady śniegu.
Dlatego meteorolodzy zwracają szczególną uwagę nie na początek sezonu, lecz na jego drugą połowę. Styczeń i luty mogą okazać się najważniejszymi miesiącami nadchodzącej zimy. Właśnie wtedy wpływ bardzo silnego El Niño na cyrkulację atmosferyczną może stać się wyraźniejszy.
Osłabiony wir polarny mógłby otworzyć drogę arktycznemu powietrzu do środkowej części kontynentu. Taki układ przyniósłby dłuższe okresy mrozu, obfite opady śniegu oraz temperatury znacznie niższe od średniej.
Przeczytaj także: Potężne nawałnice przeszły przez Niemcy. Nie żyje kobieta, są ranni
Habermehl ocenia obecnie prawdopodobieństwo wystąpienia wyjątkowo mroźnej zimy, określanej w Niemczech jako Eiswinter, na około 15 proc. Niewielkie prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie oznacza jednak, że silne uderzenia zimy są wykluczone.
Nawet jeśli średnia temperatura całego sezonu okaże się wyższa od normy, Europę mogą nawiedzać krótkie, lecz bardzo gwałtowne fale mrozu i śnieżyce. – Łagodna zima nie musi być bezśnieżna – podkreśla meteorolog.
W praktyce oznacza to, że okresy stosunkowo wysokich temperatur mogą zostać nagle przerwane przez kilkudniowe lub dłuższe ochłodzenia.
W analizie opublikowanej przez Daswetter.com Johannes Habermehl zwraca uwagę na zasadniczą różnicę: bardzo silne El Niño samo nie wywołuje „zimy stulecia”, ale może wpłynąć na mechanizmy decydujące o napływie arktycznego powietrza do Europy.
Obecne dane wskazują na wyjątkową siłę zjawiska na Pacyfiku. Na wiarygodną ocenę jego wpływu na europejską zimę trzeba jednak poczekać. Najwięcej może wyjaśnić dopiero zachowanie wiru polarnego na przełomie roku.
