
Izrael atakuje Iran: Pierwsze eksplozje nastąpiły około drugiej w nocy czasu lokalnego. Potem, w szybkiej sekwencji, nastąpiły kolejne fale uderzeń, kolejne cele. Wybuchy trafiły w dzielnice mieszkalne, bazy wojskowe, centra operacyjne, a przede wszystkim w obiekty nuklearne. To najpotężniejszy atak, jaki Izrael przeprowadził na terytorium Iranu od momentu, gdy napięcia między tymi państwami ponownie się zaostrzyły na skalę globalną.

Izrael atakuje Iran. Netanyahu: „Będziemy kontynuować przez dni”
W samym środku nocy Benjamin Netanjahu pojawił się w nagraniu wideo wraz z ministrem obrony Israelem Katzem oraz odpowiedzialnym za sprawy strategiczne Ronem Dermerem.
„Właśnie zakończyliśmy bardzo udane pierwsze uderzenie i – z pomocą Boga – osiągniemy wiele rezultatów. Będziemy działać przez kolejne dni” – oświadczył premier, sugerując, że operacja będzie kontynuowana.
Kilka godzin później minister Katz podpisał dekret o wprowadzeniu specjalnego stanu wyjątkowego na całym terytorium Izraela. „Przewiduje się atak rakietowy i z użyciem dronów na ludność cywilną Państwa Izrael. Konieczne jest pozostanie w schronach i stosowanie się do wytycznych Dowództwa Obrony Cywilnej” – podano w oficjalnym komunikacie.
Przeczytaj także: Stany Zjednoczone i Iran – zaskakujące oświadczenie Donalda Trumpa w sprawie broni jądrowej
Uderzono w sześć irańskich miast, zabito naukowców i generałów

Zgodnie z izraelskimi źródłami i zagranicznymi mediami, samoloty IDF zaatakowały zakład w Natanz, epicentrum programu wzbogacania uranu, a także bazy wojskowe wokół Teheranu, Tabrizu, Esfahanu, Araku i Kermanshah. W atakach zginęło co najmniej dwóch ważnych naukowców nuklearnych: Mohammad-Mehdi Tehranchi i Fereidoun Abbasi, były szef Organizacji Energii Atomowej Iranu.
W izraelskich nalotach zginął również szef sztabu generalnego sił zbrojnych Bagheri oraz dowódca Pasdaran Salami. Irańska telewizja państwowa „Irinn” potwierdziła śmierć Mohammada Bagheriego w atakach powietrznych przeprowadzonych przez Izrael. Media irańskie już wcześniej potwierdziły śmierć Hosseina Salami, określanego jako szefa terrorystów i dowódcę berüchtigten (niesławnych) Irańskich Gwardii Rewolucyjnych.
Khamenei żyje, ale jego doradca został ciężko ranny. Nadzwyczajne spotkanie w Teheranie
W atmosferze niepewności ajatollah Ali Khamenei pojawił się na krótko w wideo, aby uspokoić obywateli: „Żyję i śledzę rozwój wydarzeń”. Jednak Ali Shamkhani, jego doradca ds. bezpieczeństwa, znajduje się w krytycznym stanie po tym, jak został ranny podczas ataków. Rząd irański zwołał pilne spotkanie wszystkich przywódców wojskowych w stolicy.
Kilkanaście godzin później pojawiło się ostre oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych: „Izrael i Stany Zjednoczone są wspólnie odpowiedzialne. Nie można sobie wyobrazić, że taka agresja została przeprowadzona bez ich koordynacji. Zasady ONZ uprawniają nas do proporcjonalnej i uzasadnionej odpowiedzi. Zemsta będzie nieunikniona”.

Rekacja USA: „Nie jesteśmy zaangażowani”
Biały Dom szybko odciął się od wydarzeń. Prezydent Donald Trump zwołał nadzwyczajne spotkanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Sekretarz stanu Marco Rubio oświadczył: „Izrael działał jednostronnie. Stany Zjednoczone nie są zaangażowane, ale będą bronić swojego personelu w regionie”.
Mimo tych deklaracji, z Teheranu dochodzą odmienne interpretacje: „USA są współwinne. To dopiero początek”. W Izraelu panuje najwyższy stopień alarmu: przestrzeń powietrzna jest zamknięta, loty z i do Tel Awiwu odwołane, lockdown w miastach Zachodniego Brzegu. Siły zbrojne Izraela wzmacniają garnizony wzdłuż północnych granic w oczekiwaniu na prawdopodobną odpowiedź irańską przy użyciu rakiet i dronów.
Nowy front wojenny w sercu Bliskiego Wschodu
Niespodziewany atak oznacza zmianę paradygmatu. Izrael nie czekał już na bezpośrednią prowokację – uderzył pierwszy. „To nie będzie jednodniowa operacja” – informują źródła z Jerozolimy, podczas gdy ludność w całym kraju otrzymuje powiadomienia telefoniczne i słyszy syreny alarmowe. Nazwa operacji – „Naród Lwów” – ujawnia symboliczne przesłanie tej bezprecedensowej demonstracji siły.
Dla Iranu to krwawa upokorzenie. Zaatakowany na własnym terytorium, w najbardziej strategicznych lokalizacjach, w centrum swojej elity naukowej i wojskowej. Ale to również punkt bez powrotu. Retoryka stosowana przez Chameneiego, jego armię oraz cywilnych rzeczników nie pozostawia miejsca na deeskalację. „Izrael czeka surowa kara” – zapowiedział generał Shekarchi. I tym razem nie brzmi to jak czcze groźby.
Wczesnym rankiem izraelska armia poinformowała, że 100 dronów z Iranu zbliża się do Jerozolimy. Dotarcie do Izraela może zająć im kilka godzin. Setki pocisków balistycznych mogą być częścią odwetowego ataku, powiedzieli izraelscy urzędnicy wcześniej w piątek rano. Premier Izraela Benjamin Netanjahu ostrzegł ludność, że może być zmuszona spędzić dłuższy czas w schronach.
