
Agresja na pokładach samolotów staje się coraz większym problemem światowego lotnictwa. Krzyki, wyzwiska, odmowa wykonywania poleceń załogi, a nawet rękoczyny – to już niestety codzienność wielu przewoźników. Teraz Francja mówi temu stanowcze „dość” i wprowadza jedne z najwyższych kar w Europie.

Koniec z awanturami w samolotach. Francja reaguje
Statystyki pokazują, że sytuacja pogarsza się z roku na rok. Według danych Luftfahrtbundesamt w Niemczech w 2024 roku odnotowano ponad 100 poważnych incydentów. Z kolei IATA informuje, że na całym świecie linie lotnicze zgłosiły aż 53 538 przypadków agresji wśród pasażerów. Oznacza to, że co 395. lot kończy się awanturą na pokładzie.
Przeczytaj także: Niemcy ostrzegają kierowców. Śmiertelne zagrożenie na ich autostradach
W Europie również nie jest lepiej. EASA raportuje od 200 do 500 incydentów miesięcznie, zależnie od sezonu i natężenia ruchu lotniczego.
Francuski rząd wprowadza przełomowe przepisy, które mogą całkowicie odmienić podejście do agresywnych pasażerów. Nowe zasady przewidują dotkliwe kary finansowe:
- Do 10 000 euro przy pierwszym wykroczeniu
- Do 20 000 euro dla osób, które dopuszczą się agresji ponownie
Do naruszeń zaliczają się m.in.:
– używanie urządzeń elektronicznych mimo zakazu
– utrudnianie pracy personelu
– ignorowanie poleceń bezpieczeństwa
Nowość: francuska „No-Fly-List”
We Francji powstaje również specjalna baza danych – odpowiednik amerykańskiej listy osób niepożądanych na pokładzie. Osoby wpisane na listę mogą otrzymać zakaz lotów nawet na cztery lata, podaje bild.de.
Co ważne: dzięki nowym przepisom linie lotnicze mogą zgłaszać awanturników bezpośrednio do organów nadzoru, z pominięciem policji, co ma przyspieszyć cały proces.
Ograniczenie? Póki co system dotyczy wyłącznie przewoźników posiadających francuskie certyfikaty operacyjne. Zagraniczne linie nie są nim objęte.
A co z Niemcami?
Również w Niemczech problem narasta. Jak powiedział rzecznik Lufthansy w lipcu 2025 roku dla programu „Report Mainz”, kara za agresję na pokładzie jest w Niemczech „niewystarczająco skuteczna”. Jego zdaniem niestosowanie się do zasad nie jest u nas „konsekwentnie sankcjonowane”, co może wpływać na rosnącą liczbę incydentów.
Czy to oznacza, że Niemcy – oraz być może cały rynek europejski – powinny skopiować francuski model? Eksperci podkreślają, że zdecydowane, wysokie kary oraz jednolite przepisy dla całej Unii Europejskiej mogłyby znacząco ograniczyć agresję na pokładach.
