
Duża zmiana w szkołach w jednym z krajów Unii Europejskiej. Nauczyciele mają otrzymać prawo do fizycznego reagowania na zachowanie uczniów, którzy poważnie zakłócają lekcje. Nowe przepisy mają pomóc w opanowaniu coraz trudniejszych sytuacji w klasach, ale już wywołują obawy ekspertów. Krytycy ostrzegają, że takie rozwiązanie może doprowadzić do eskalacji konfliktów między uczniami a nauczycielami.

Koniec zakazu obowiązującego od 1967 roku
Chodzi o Danię, gdzie rząd przyjął reformę, która ma przywrócić nauczycielom możliwość stosowania siły fizycznej w określonych sytuacjach. Dotychczas takie interwencje były dopuszczalne przede wszystkim wtedy, gdy uczeń stanowił zagrożenie dla siebie, innych osób lub szkolnego mienia. Nowe regulacje mają rozszerzyć te uprawnienia. Nauczyciele będą mogli fizycznie interweniować również wobec uczniów, którzy poważnie zakłócają przebieg zajęć. Zmiana ma wejść w życie w przyszłym roku, choć szczegółowe zasady jej stosowania będą miały kluczowe znaczenie dla praktyki szkolnej.
Reforma jest odpowiedzią na postulaty związków zawodowych nauczycieli. Ich przedstawiciele od dawna zwracają uwagę, że w niektórych sytuacjach samo upominanie ucznia lub polecenie opuszczenia klasy nie przynosi rezultatów.
Nauczyciel będzie mógł przytrzymać ucznia
Jak informował niemiecki portal t-online, powołując się na francuski dziennik „Le Monde”, nowe przepisy mają umożliwić nauczycielom przytrzymanie ucznia na miejscu lub przeniesienie go wbrew jego woli do innego pomieszczenia. Przykładem może być sytuacja, w której uczeń podczas zajęć rzuca jedzeniem, mimo wielokrotnych ostrzeżeń, albo odmawia opuszczenia sali na polecenie nauczyciela. Podobne działania mogłyby być podejmowane w przypadku głośnego odtwarzania muzyki, jeśli zachowanie ucznia poważnie zakłóca lekcję.
Minister edukacji Magnus Heunicke podkreśla jednak, że fizyczna interwencja ma być stosowana wyjątkowo i nie może zastępować zwykłych metod wychowawczych. Jak wyjaśniał, nauczyciele nie powinni pozostawać bez jasnych wskazówek, co mogą zrobić w sytuacji eskalacji konfliktu. Nie powinni również obawiać się zwolnienia za uzasadnioną interwencję w niebezpiecznej sytuacji.
Dane pokazują skalę problemu w szkołach
Za zmianą przepisów przemawiają również wyniki badań przywoływane przez duńskie władze. Według jednej z ankiet 18 proc. nauczycieli przyznało, że padło ofiarą fizycznego ataku ze strony ucznia. W innym badaniu wskazywano, że do aktów przemocy między uczniami dochodziło w 55 proc. klas, a problem miał dotyczyć trzech czwartych klas szkoły podstawowej. Z kolei 43 proc. ankietowanych nauczycieli uważało, że zmiana prawa lepiej przygotowałaby ich na przyszłe konflikty.
Przeczytaj też: Włochy: Meloni wprowadza nowe zasady w szkołach dla cudzoziemców. Zakaz burek i obowiązkowy włoski
Eksperci ostrzegają przed eskalacją
Nie wszyscy popierają jednak nowe rozwiązanie. Organizacje zajmujące się prawami dzieci ostrzegają, że rozszerzenie uprawnień do stosowania siły może osłabić zaufanie między uczniami a nauczycielami. Rasmus Kjeldahl, szef duńskiej organizacji Borns Vilkar działającej na rzecz praw dzieci, wyraził obawę, że nauczyciele mogą zacząć zachowywać się jak policjanci, co zniszczyłoby relacje niezbędne w procesie edukacji.
Podobny projekt rozważano już w 2025 roku, ale został wycofany przed wyborami. Teraz duński rząd ponownie podejmuje próbę zmiany zasad. Pozostaje pytanie, czy nowe uprawnienia rzeczywiście poprawią bezpieczeństwo w szkołach, czy też doprowadzą do kolejnych napięć w klasach.
