
Napad na restarację fast food w Niemczech. Do groźnego zdarzenia doszło w jednej z restauracji popularnej sieci fast food w niemieckim mieście Getynga. Zamknięty już lokal nie był pusty, a pracujący w nim ludzie nie spodziewali się, że za chwilę znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie. Sprawą zajmuje się sąd, a oskarżony mężczyzna nie przyznaje się do udziału w przestępstwie. Co wydarzyło się tamtej nocy?

Napad na restarację fast food w Niemczech
Do napadu doszło 12 września 2024 roku, około godziny 2.30 w nocy, w restauracji McDonald’s w dzielnicy Grone w Getyndze w Niemczech. Według ustaleń prokuratury dwóch zamaskowanych mężczyzn weszło do zamkniętego już lokalu, w którym wciąż przebywali pracownicy.
Napastnicy mieli przy sobie broń palną i maczetę. Grożąc nimi zatrudnionym osobom, doprowadzili do sytuacji, w której pracownicy musieli podporządkować się ich poleceniom. Celem rabunku były pieniądze z utargu zgromadzonego w ciągu poprzednich trzech dni. Jak wynika z aktu oskarżenia, łup wyniósł niemal 16 tys. euro.
Pracownicy stanęli twarzą w twarz z zamaskowanymi napastnikami
Jednym z pierwszych świadków przesłuchiwanych podczas procesu był 29-letni pracownik restauracji. To właśnie on miał jako pierwszy zetknąć się z napastnikami. Mężczyzna opowiedział przed sądem, że w chwili zdarzenia wychodził na zewnątrz, aby wyrzucić worki ze śmieciami do kontenera. Na ciemnym placu nagle zobaczył dwóch mężczyzn. Początkowo nie podejrzewał, że sytuacja może być niebezpieczna. Sądził, że chcą o coś zapytać.
Szybko okazało się jednak, że nie chodzi o zwykłą rozmowę. Obaj mężczyźni byli zamaskowani i uzbrojeni. Pracownik, widząc broń palną oraz maczetę, z podniesionymi rękami wrócił do budynku. Napastnicy nakazali jemu i drugiemu pracownikowi położyć się na podłodze twarzą do ziemi. Z relacji świadka wynika, że dopiero po pewnym czasie jeden z kolegów poinformował, że sprawcy opuścili lokal.
Mimo to pracownik jeszcze przez kilka minut pozostawał na podłodze, obawiając się, że zagrożenie nie minęło. Dopiero później obaj mężczyźni zdecydowali się wezwać policję. „Byliśmy zdenerwowani i wszyscy się baliśmy” – relacjonował świadek podczas rozprawy.
Po napadzie przez wiele miesięcy nie udawało się ustalić sprawców
Śledczy przez ponad półtora roku próbowali ustalić, kto stał za napadem. Początkowo działania policji nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, dlatego funkcjonariusze zdecydowali się na publiczne apele o pomoc w odnalezieniu sprawców. Pierwszą akcję poszukiwania świadków przeprowadzono w maju 2025 roku. Mimo nagłośnienia sprawy nie udało się wówczas ustalić podejrzanego.
Kolejne działania podjęto w maju 2026 roku. W okolicy miejsca zdarzenia, przy ulicach w dzielnicy Grone, rozwieszono plakaty z apelem o przekazywanie informacji na temat napadu na restaurację przy Siekweg. Tym razem poszukiwania przyniosły rezultat. Zaledwie dwa dni po rozwieszeniu plakatów policja zatrzymała 26-letniego mieszkańca Getyngi. Mężczyzna trafił następnie do aresztu śledczego w Rosdorf.
Oskarżony zaprzecza. Nie pamięta, gdzie był tamtej nocy
Przed sądem w Getyndze rozpoczął się proces dotyczący udziału 26-latka w napadzie. Prokuratura zarzuca mu współudział w szczególnie poważnym rozboju. Według oskarżenia działał wspólnie z drugim mężczyzną, którego tożsamości dotychczas nie ustalono.
Oskarżony nie przyznaje się jednak do zarzucanych mu czynów. Podczas pierwszej rozprawy stwierdził, że nie miał nic wspólnego z napadem, nic o nim nie wiedział i nie znajdował się na miejscu zdarzenia. Nie potrafił przy tym powiedzieć, gdzie przebywał w nocy z 11 na 12 września 2024 roku. Jak wyjaśnił, nie pamięta tamtego czasu.
Podczas rozpoczęcia procesu sąd zapoznał się również z nagraniami z kamer monitoringu, które rejestrowały wydarzenia w noc napadu. Materiały te stanowią jeden z elementów analizowanych w trakcie postępowania. Przeczytaj także: Kolonia przygotowuje ewakuację, mieszkańcy mogą być zmuszeni do opuszczenia domów. Możliwe zamknięcia dróg i utrudnienia w komunikacji
Proces będzie kontynuowany
Sprawa napadu na McDonald’s w Getyndze wciąż jest rozpatrywana przez sąd. Na pierwszym dniu rozprawy przesłuchano między innymi pracownika, który jako pierwszy miał zetknąć się z zamaskowanymi sprawcami. Jak podaje niemiecki portal Hna, postępowanie ma zostać wznowione w najbliższym czasie. O winie oskarżonego zdecyduje sąd po przeanalizowaniu zgromadzonych dowodów i zeznań świadków.
