Przejdź do treści

Niemcy ostrzegają przed kryzysem żywnościowym. Mogą pojawić się ograniczenia

26/05/2026 13:36 - AKTUALIZACJA 26/05/2026 13:36
Niemcy ostrzegają przed kryzysem żywnościowym

Niemcy ostrzegają przed kryzysem żywnościowym: Szefowa Landwirtschaftliche Rentenbank, Nikola Steinbock, wskazuje na rosnące koszty, presję na gospodarstwa rolne i skutki napięć na światowych rynkach. Szczególnie mocno rolników mogą uderzyć droższy diesel i nawozy, których ceny już znacząco wzrosły. Jeśli sytuacja się pogorszy, konsumenci mogą odczuć skutki w sklepach — nie tylko przy kasie, ale także przy dostępności niektórych produktów.

Niemcy ostrzegają przed kryzysem żywnościowym

Niemcy ostrzegają przed kryzysem żywnościowym

Steinbock wskazała w rozmowie z T-Online, że blokada ważnych szlaków handlowych, w tym cieśniny Ormuz, może mieć bezpośredni wpływ także na niemieckich rolników. Przez ten strategiczny punkt transportowane są ogromne ilości ropy naftowej oraz chemikaliów potrzebnych do produkcji nawozów. Jeśli dostawy zostaną zakłócone, konsekwencje mogą być odczuwalne w rolnictwie już po wakacjach.

Rolnicy mogą mocniej odczuć skutki po lecie

Według szefowej Rentenbank wielu rolników ma jeszcze podpisane wcześniejsze umowy i zabezpieczone dostawy nawozów. Problem może pojawić się wtedy, gdy po sezonie będą musieli zawierać nowe kontrakty. Wtedy ceny mogą być znacznie wyższe niż dotychczas.

Już w normalnych latach koszty produkcji są dla gospodarstw dużym obciążeniem. Przy uprawie zbóż i kukurydzy diesel może odpowiadać nawet za 15 proc. kosztów produkcji, a nawozy za około 30 proc. Jeśli oba te elementy drożeją jednocześnie, wielu rolników staje przed poważnym problemem finansowym.

Rentenbank uruchomił program pomocy, który ma zapewnić gospodarstwom szybki dostęp do pieniędzy. Steinbock podkreśla jednak, że taka pomoc nie rozwiązuje głównego problemu, czyli coraz wyższych kosztów prowadzenia działalności.

Nawozy już mocno podrożały

Z danych przytoczonych przez szefową banku wynika, że ceny nawozów na świecie wzrosły w ostatnich miesiącach miejscami nawet o 50 proc. Przykładowo cena nawozu azotowego przed kryzysem wynosiła około 370 euro, a obecnie sięga około 460 euro. W zależności od produktu wzrost cen może wynosić od 20 do 50 proc.

To szczególnie ważne w przypadku upraw, które wymagają odpowiedniej jakości nawożenia. Przykładem jest pszenica. Aby uzyskać ziarno o wysokiej jakości i odpowiedniej zawartości białka, rolnicy potrzebują nawozów azotowych. Jeśli będą one zbyt drogie albo trudno dostępne, może spaść jakość plonów, a rolnicy nie będą mogli sprzedać ich po dotychczasowych cenach.

Czy w sklepach zabraknie żywności?

Nikola Steinbock uspokaja, że nie ma powodu do paniki i pustych półek nie należy się spodziewać. Nie oznacza to jednak, że konsumenci niczego nie odczują. Jej zdaniem w niektórych obszarach mogą pojawić się ograniczenia, opóźnienia albo mniejsza dostępność wybranych produktów.

Największy problem może dotyczyć tych sektorów, które już dziś są w Niemczech słabsze. Według Steinbock nie chodzi przede wszystkim o mięso, ponieważ Niemcy nadal eksportują duże ilości produktów mięsnych. Bardziej wrażliwe są natomiast owoce i warzywa, których udział w krajowej produkcji jest już stosunkowo niski.

„Nie chodzi tylko o Niemcy”

Szefowa Rentenbank zwraca uwagę, że Niemcy mają bardzo dobre warunki do produkcji żywności. Duże powierzchnie uprawne, korzystny klimat i rozwinięte rolnictwo sprawiają, że kraj ten odgrywa ważną rolę nie tylko dla własnego rynku, ale również dla całej Europy.

Jej zdaniem Niemcy mają odpowiedzialność za utrzymanie produkcji rolnej, ponieważ w wielu innych częściach świata warunki do upraw są znacznie trudniejsze. Ograniczenie produkcji w Niemczech może więc odbić się nie tylko na niemieckich konsumentach, ale także na europejskich i międzynarodowych łańcuchach dostaw.
Przeczytaj także: Niemcy wśród najdroższych krajów na świecie. Ceny mieszkań, jedzenia i energii biją rekordy

Rentenbank pod ostrzałem krytyki

W tle ostrzeżeń dotyczących żywności pojawia się także spór wokół samej Landwirtschaftliche Rentenbank. To państwowy bank wspierający rolnictwo i gospodarkę żywnościową. Jego ustawowym zadaniem jest finansowanie gospodarstw, firm z sektora rolno-spożywczego oraz projektów związanych z obszarami wiejskimi.

Federalny Trybunał Obrachunkowy zarzuca jednak bankowi, że w ostatnich latach zbyt mocno odszedł od swojego podstawowego zadania. Krytyka dotyczy zwłaszcza finansowania komun i miast, które nie zawsze mają wyraźny związek z rolnictwem albo terenami wiejskimi. Według kontrolerów część tych działań może być trudna do pogodzenia z misją banku.

Nikola Steinbock broni jednak strategii instytucji. Twierdzi, że Rentenbank nie otrzymuje pieniędzy z budżetu państwa i musi sam finansować swoją działalność. Dochody z innych operacji mają pozwalać bankowi na dalsze udzielanie korzystnych kredytów dla rolników.

Bank twierdzi, że działa zgodnie z prawem

Szefowa Rentenbank zapewnia, że wszystkie działania banku mieszczą się w ustawowych ramach. Według niej finansowanie samorządów, projektów energetycznych czy start-upów nie zastępuje wsparcia dla rolnictwa, ale pomaga je finansować.

Steinbock podkreśla, że bank nadal udziela kredytów zarówno małym, jak i dużym gospodarstwom. Ważnym obszarem działalności stały się także odnawialne źródła energii, które dla wielu rolników są dodatkowym źródłem dochodu. Transformacja energetyczna w dużej mierze odbywa się właśnie na terenach wiejskich i w gospodarstwach rolnych.