Przejdź do treści

Niemcy szturmują stacje benzynowe. W wielu miejscach zabrakło paliwa

07/10/2026 17:56 - AKTUALIZACJA 07/10/2026 18:00

Niemcy szturmują stacje benzynowe. Kierowcy w Kolonii w ostatnich dniach muszą liczyć się z nietypową sytuacją na stacjach benzynowych. W niektórych miejscach dystrybutory zostały wyłączone, a przy części z nich pojawiły się nawet taśmy ostrzegawcze. Problem dotyczy zarówno oleju napędowego, jak i benzyny E10. Choć widok pustych dystrybutorów może budzić niepokój, przedstawiciele branży przekonują, że przyczyna obecnych problemów jest inna, niż mogłoby się wydawać.

Niemcy szturmują stacje benzynowe. Kierowcy przyjechali tankować, a paliwa zabrakło

Na kilku stacjach benzynowych w Kolonii w ostatnich dniach doszło do przerw w sprzedaży paliwa. Kierowcy, którzy chcieli zatankować samochody, zastali częściowo zamknięte stanowiska i puste dystrybutory. Problemy dotyczą dwóch popularnych rodzajów paliwa: diesla oraz benzyny E10. Sytuacja nie wygląda jednak tak samo na wszystkich stacjach. W jednych miejscach paliwo jest dostępne bez większych problemów, podczas gdy w innych trzeba czekać na kolejną dostawę. To właśnie skala zainteresowania tankowaniem miała zaskoczyć branżę.

Wszystko zaczęło się po zmianie cen paliwa

Według Tankstellen-Interessenverband (TIV), czyli niemieckiego stowarzyszenia reprezentującego interesy właścicieli i operatorów stacji benzynowych, obecna sytuacja nie oznacza ogólnego kryzysu paliwowego.

Powodem ma być gwałtowny wzrost popytu po wejściu w życie nowej ulgi na paliwo. Od 1 października kierowcy mogą korzystać z niższych cen, co skłoniło wiele osób do zatankowania większej ilości paliwa niż zwykle. Część kierowców miała zdecydować się na zatankowanie samochodu „pod korek”. W efekcie podziemne zbiorniki na poszczególnych stacjach opróżniały się znacznie szybciej.

Dostawy nie nadążyły za zwiększonym popytem

Problemem nie ma być brak paliwa jako takiego, lecz logistyka. Dostawy na stacje były planowane z uwzględnieniem wcześniejszego poziomu zapotrzebowania. Po nagłym wzroście liczby tankujących system dostaw nie wszędzie był w stanie wystarczająco szybko zareagować. Na stacjach, na których zbiorniki zostały szybciej opróżnione, trzeba więc było poczekać na kolejne cysterny – podaje Express.

Herbert W. Rabl, przedstawiciel TIV, podkreśla, że nie ma obecnie podstaw, by mówić o generalnym niedoborze paliwa. Według niego sytuacja jest przede wszystkim efektem zwiększonego zapotrzebowania, którego łańcuchy dostaw nie były przygotowane obsłużyć w tak krótkim czasie.

Taśmy przy dystrybutorach. Kierowcy muszą szukać innej stacji

Dla kierowcy różnica między chwilowym problemem logistycznym a prawdziwym niedoborem paliwa może być jednak niewielka. Jeżeli samochód ma pusty bak, a na najbliższej stacji nie można zatankować, informacja o przyczynach niewiele zmienia.

W przypadku pustego dystrybutora rozwiązaniem ma być jednak po prostu znalezienie innej stacji w pobliżu. Nie wszystkie punkty sprzedaży paliwa zostały dotknięte problemem. Sytuacja może być szczególnie uciążliwa w godzinach największego ruchu, kiedy wielu kierowców jednocześnie próbuje zatankować. Przeczytaj także: Niemcy chcą pójść śladem Polski. Chodzi o paliwo

Jest nadzieja na szybką poprawę

Branża spodziewa się, że problemy będą stopniowo ustępować w ciągu tygodnia. Firmy odpowiedzialne za dostawy mają potrzebować czasu, aby dostosować logistykę do nowego poziomu zapotrzebowania. Jeżeli przewidywania TIV się potwierdzą, dostępność paliwa na stacjach powinna się stabilizować wraz z kolejnymi dostawami.

Na razie nie ma więc mowy o ogólnym braku benzyny czy diesla. Puste dystrybutory w niektórych miejscach są przede wszystkim skutkiem tego, że kierowcy masowo ruszyli po tańsze paliwo, a lokalne zapasy nie wszędzie wystarczyły na pokrycie nagłego wzrostu popytu.