
Niemieckie media piszą o fortunie do zdobycia w Polsce. Dziennik „Berliner Zeitung” zwrócił uwagę na nadchodzące zmiany w polskich przepisach, które mogą wywołać prawdziwą gorączkę poszukiwania skarbów. Za wyjątkowe odkrycie będzie można otrzymać nagrodę sięgającą nawet kilkudziesięciu tysięcy euro. Perspektywa ogromnych pieniędzy budzi zainteresowanie, ale również poważne obawy. Eksperci ostrzegają, że nowe regulacje mogą przynieść nieoczekiwane konsekwencje, a koszty dla państwa mogą okazać się gigantyczne.

Niemieckie media piszą o fortunie do zdobycia w Polsce
Dziennik opisuje zmiany, które mają wejść w życie w Polsce 1 stycznia 2027 roku. Nowe przepisy dotyczą poszukiwania zabytków przy użyciu wykrywaczy metali i mają znacząco uprościć procedury dla osób zainteresowanych odkrywaniem historycznych przedmiotów. Dotychczas amatorzy poszukiwania skarbów musieli uzyskać odpowiednie pozwolenie konserwatorskie. Wiązało się to z formalnościami, a procedura mogła trwać nawet kilka tygodni.
Po zmianach tradycyjne pozwolenie ma zostać zastąpione prostszym systemem zgłoszeń. Poszukiwacze będą mogli zgłaszać swoje działania za pomocą specjalnej aplikacji mobilnej.
Nie oznacza to jednak całkowitej swobody poszukiwań. Konieczne będzie między innymi uzyskanie zgody właściciela i posiadacza terenu. Nadal będą również obowiązywać ograniczenia dotyczące miejsc objętych ochroną archeologiczną. Nowe rozwiązania mogą jednak zachęcić znacznie więcej osób do legalnego poszukiwania przedmiotów ukrytych pod ziemią.
Nawet 50 tys. euro za jedno odkrycie. Takie nagrody przewidują przepisy
Największe emocje wywołują informacje o nagrodach finansowych. Jak opisuje „Berliner Zeitung”, powołując się na polskie doniesienia, za szczególnie cenne znalezisko można otrzymać nagrodę wynoszącą równowartość około 50 tys. euro, czyli ponad 200 tys. złotych. Wysokość nagrody zależy jednak od wartości odkrycia i obowiązujących limitów.
Przeczytaj także: Polski bocian celebryta ruszył w podróż. Przed nim 5 tys. km. Jego trasę śledzą tysiące osób
W przypadku zabytków archeologicznych o szczególnej wartości historycznej, artystycznej lub naukowej nagroda pieniężna może wynieść maksymalnie 25-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego roku.
Jeżeli odkrycie ma dodatkowo wyjątkowo wysoką wartość materialną, limit może wzrosnąć do 30-krotności tego wynagrodzenia. Oznacza to, że jedno niezwykłe odkrycie może przynieść znalazcy nagrodę wartą setki tysięcy złotych.
Nie chodzi jednak o zwykłe przedmioty znalezione w ziemi. Nagrody są przewidziane dla odkryć spełniających określone kryteria, a ich przyznanie zależy również od przestrzegania przepisów dotyczących poszukiwań i zgłaszania znalezisk.
Archeolodzy biją na alarm. Obawiają się prawdziwej gorączki złota
Perspektywa wysokich nagród nie wszystkim się podoba. Archeolodzy ostrzegają, że uproszczenie przepisów i możliwość otrzymania znacznych pieniędzy mogą doprowadzić do gwałtownego wzrostu liczby osób poszukujących zabytków.
Jednym z problemów będzie ustalenie, czy zgłaszane przedmioty rzeczywiście zostały znalezione w okolicznościach przedstawionych przez poszukiwaczy.
Profesor Maciej Trzciński z Uniwersytetu Wrocławskiego zwraca uwagę na ryzyko nadużyć. Eksperci obawiają się między innymi sytuacji, w których przedmioty odkryte wcześniej będą zgłaszane jako nowe znaleziska. Poważnym zagrożeniem może być również niszczenie stanowisk archeologicznych.
Dla naukowców znaczenie ma bowiem nie tylko sam przedmiot, lecz także miejsce jego znalezienia, głębokość, na której się znajdował, oraz inne obiekty odkryte w jego otoczeniu.
Nieumiejętne wydobycie cennego zabytku może bezpowrotnie zniszczyć informacje o jego historii, nawet jeśli sam przedmiot zostanie zachowany.
Koszty mogą sięgnąć miliardów złotych
Jeszcze większe emocje budzą prognozy dotyczące finansowych konsekwencji nowych przepisów. Według szacunków Ministerstwa Kultury przywoływanych w doniesieniach medialnych, w niekorzystnym scenariuszu wydatki na nagrody dla poszukiwaczy mogłyby osiągnąć nawet 3,25 miliarda złotych w pierwszym roku.
Dodatkowe koszty mogą wynikać z konieczności badania, konserwowania i przechowywania odnalezionych zabytków. Te wydatki oszacowano na kolejne 3 miliardy złotych. Łącznie daje to potencjalnie 6,25 miliarda złotych, czyli kwotę odpowiadającą około 1,46 miliarda euro.
Należy jednak podkreślić, że są to szacunki możliwych kosztów w określonym scenariuszu, a nie pieniądze, które państwo już wypłaciło lub zagwarantowało poszukiwaczom.
Nawet 200 tysięcy osób może ruszyć na poszukiwanie skarbów
Według szacunków przytaczanych przez media w Polsce działa od 100 do 200 tysięcy osób zainteresowanych amatorskim poszukiwaniem historycznych przedmiotów. Wśród najczęściej poszukiwanych znalezisk znajdują się dawne monety, biżuteria, elementy uzbrojenia oraz przedmioty związane z wydarzeniami historycznymi, w tym z II wojną światową. Uproszczenie formalności może sprawić, że liczba legalnie prowadzonych poszukiwań wzrośnie.
Nie każdy jednak będzie mógł wejść z wykrywaczem metali na dowolny teren. Nadal będą obowiązywać zakazy i ograniczenia dotyczące między innymi stanowisk archeologicznych, cmentarzy i niektórych obszarów chronionych.
Osoby, które natrafią na przedmiot mogący być zabytkiem archeologicznym, będą zobowiązane do odpowiedniego zabezpieczenia miejsca odkrycia i zgłoszenia znaleziska właściwym organom.
