
Para z Niemiec przed sądem przez zakupy. Kasy samoobsługowe miały przede wszystkim przyspieszyć zakupy i odciążyć pracowników sklepów. W Niemczech coraz częściej pojawiają się jednak w kontekście kradzieży, a nie tylko wygody klientów. Pewne małżeństwo z Bawarii stanęło przed sądem po tym, jak podczas zakupów przy kasie samoobsługowej miało nie zapłacić za część produktów. Sprawa jest niewielka w porównaniu z problemem, który pokazują dane dotyczące niemieckiego handlu. Skala niezauważonych kradzieży może robić wrażenie.
Para z Niemiec przed sądem przez zakupy
Przed Sądem Rejonowym w Ebersbergu zakończyła się sprawa małżeństwa z Anzing w Bawarii. Para została oskarżona o próbę kradzieży artykułów spożywczych o łącznej wartości 102 euro. Do zdarzenia miało dojść w dużej sieci handlowej w Poing. Jak wynikało z aktu oskarżenia, podczas korzystania z kasy samoobsługowej małżonkowie mieli podnosić produkty w taki sposób, aby nie zostały prawidłowo zarejestrowane przez skaner. Sprawa nie zakończyła się jednak wyrokiem skazującym. Po rozmowie procesowej sędzia zdecydowała o umorzeniu postępowania w zamian za zapłatę 1000 euro tytułem świadczenia pieniężnego.
To nie pojedynczy przypadek. Problem jest znacznie większy
Historia z Bawarii zwraca uwagę na szersze zjawisko, z którym mierzą się niemieccy sprzedawcy. Dane EHI Retail Institute pokazują, że straty związane z kradzieżami w handlu detalicznym są ogromne. W ubiegłym roku klienci mieli odpowiadać za straty towarowe o wartości około 3,05 miliarda euro. Jeszcze bardziej zaskakująca jest liczba samych niezauważonych kradzieży. Według szacunków w Niemczech każdego roku około 24,4 miliona przypadków kradzieży sklepowych pozostaje niewykrytych. Średnia wartość skradzionego towaru wynosiła około 123 euro.
Ponad 98 procent kradzieży może pozostać niewykrytych
Skala problemu robi się jeszcze bardziej wyraźna, gdy spojrzymy na odsetek przypadków, które nie trafiają do statystyk organów ścigania. EHI Retail Institute szacuje, że ponad 98 procent kradzieży sklepowych nie jest wykrywanych lub zgłaszanych. Oznacza to, że oficjalne dane mogą pokazywać jedynie niewielką część rzeczywistych strat ponoszonych przez sklepy.
Frank Horst, kierujący działem badającym różnice inwentaryzacyjne i bezpieczeństwo, wskazuje m.in. na presję finansową związaną z sytuacją gospodarczą i polityczną. Jego zdaniem może ona sprzyjać wzrostowi liczby kradzieży dokonywanych okazjonalnie. Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że z perspektywy handlu istotnym problemem są również niewystarczające możliwości skutecznego ścigania tego typu przestępstw.
Czy winne są kasy samoobsługowe?
Wraz ze wzrostem liczby kradzieży rośnie również popularność kas samoobsługowych – podaje Merkur. Nie oznacza to jednak, że można bezpośrednio połączyć oba zjawiska. Eksperci podkreślają, że nie ma dowodów potwierdzających, iż wzrost liczby kradzieży w Niemczech jest spowodowany właśnie przez kasy samoobsługowe. Możliwość samodzielnego skanowania produktów może jednak stwarzać dodatkowe okazje do nadużyć.
Pomysłowość klientów próbujących ominąć system bywa przy tym zaskakująca. Wśród opisywanych metod znajduje się między innymi podnoszenie produktów tak, aby skaner ich nie zarejestrował, przeciąganie kilku artykułów jednocześnie przez czytnik czy wybieranie na ekranie tańszego produktu zamiast droższego. W przypadku owoców i warzyw może to oznaczać na przykład wpisanie tańszego rodzaju produktu, mimo że klient faktycznie kupuje droższy.
Niemcy mają już dziesiątki tysięcy kas samoobsługowych
Popularność technologii samoobsługowej w niemieckich sklepach wyraźnie rośnie. W 2025 roku możliwość samodzielnego opłacania zakupów była dostępna w około 11 tysiącach sklepów. Łącznie działało około 38 tysięcy kas samoobsługowych. Największym użytkownikiem tego rozwiązania jest branża spożywcza, która posiada około 25 tysięcy takich stanowisk. Według danych EHI Retail Institute sektor spożywczy odpowiada za około 60 procent wszystkich kas samoobsługowych w Niemczech. Przeczytaj także: Niemiecki gigant ma nowy sposób na samoobsługowych złodziei. Wzmocni zabezpieczenia we wszystkich sklepach
Największym zagrożeniem nie są jednak pojedynczy klienci
Choć przypadki takie jak sprawa małżeństwa z Anzing przyciągają uwagę, przedstawiciele handlu wskazują na jeszcze poważniejsze zagrożenie. Zdaniem Franka Horsta największym wyzwaniem pozostają zorganizowane i dokonywane na dużą skalę kradzieże. Pojedyncze produkty wynoszone przez klientów generują straty, ale działalność grup zajmujących się kradzieżami w sposób regularny może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje dla przedsiębiorców.
Kasy samoobsługowe pozostają więc elementem większej układanki. Z jednej strony pozwalają sklepom ograniczyć kolejki i zaoferować klientom szybszą obsługę. Z drugiej wymagają skutecznych systemów kontroli, które pozwolą ograniczać nadużycia. Sprawa z Ebersbergu pokazuje natomiast, że granica między wygodą podczas zakupów a próbą wykorzystania systemu może być dla niektórych klientów bardzo cienka.
