Przejdź do treści

Pożar kompleksu wieżowców w Hongkongu. Ludzie uwięzieni w środku, co najmniej 55 ofiar, 300 osób jest nadal zaginionych [AKTUALIZACJA]

Tagi:
27/11/2025 09:39 - AKTUALIZACJA 27/11/2025 09:47
Pożar kompleksu wieżowców w Hongkongu

Pożar kompleksu wieżowców w Hongkongu. Tragedia rozpoczęła się około godziny 15:00 czasu lokalnego. Płomienie błyskawicznie objęły bambusowe rusztowania i styropianowe elementy izolacyjne budynków, które natychmiast zaczęły płonąć jak pochodnie. Ogień rozprzestrzeniał się tak szybko, że mieszkańcy nie zdążyli w większości ewakuować swoich mieszkań. Wielkie kłęby dymu widoczne były z wielu kilometrów, a część ludzi próbowała desperacko uciekać przez dachy i balkony.

Pożar kompleksu wieżowców w Hongkongu

Pożar kompleksu wieżowców w Hongkongu. 55 ofiar śmiertelnych, 300 osób zaginionych

Aktualizacja z 27 listopada: Wciąż jest zbyt wcześnie, by można było stwierdzić, co wywołało jeden z największych pożarów w historii Hongkongu, w którym zginęło co najmniej 55 osób. Nadal niemal 300 osób jest zaginionych, a ratownicy przeszukują nadal kompleks mieszkalny „Wang Fuk Court”, szukając ocalałych. Śledczy muszą jeszcze ustalić, co doprowadziło do katastrofy.

W pożarze kompleksu Wang Fuk Court w Hongkongu spłonęły bambusowe rusztowania siedmiu budynków, a części konstrukcji zawaliły się na ziemię. Remont obiektu trwał od lipca 2024 roku. Śledczy badają, czy bambusowe rusztowania i styropian, którym uszczelniono okna podczas prac, przyczyniły się do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia — materiał uznano za łatwopalny.

Mieszkańcy od dawna zgłaszali obawy, że robotnicy wyrzucają niedopałki papierosów, które znajdowano przy oknach. To jedna z głównych hipotez dotyczących możliwej iskry zapalnej.

Lista zaniedbań jest dłuższa: część alarmów przeciwpożarowych była wyłączona, wadliwe miały być także siatki ochronne na rusztowaniach, które spłonęły znacznie intensywniej, niż powinny.

Trzech pracowników firmy remontowej — dwóch dyrektorów i konsultant — zostało aresztowanych pod zarzutem zabójstwa za rażące zaniedbania, które miały doprowadzić do katastrofy, podaje BILD.

Aktualizacja z 26 listopada: Do tej pory potwierdzono śmierć 36 osób, 29 trafiło do szpitali, a 279 wciąż jest uznawanych za zaginionych. Strażacy poruszają się piętro po piętrze, by dotrzeć do uwięzionych mieszkańców. Wiele osób próbuje samodzielnie wydostać się z płonących mieszkań, zeskakując na sąsiednie balkony lub czekając na pomoc ratowników.

Ewakuacja i dramat rodzin

Ponad 900 osób znalazło schronienie w tymczasowych ośrodkach. Budynki zostały poważnie uszkodzone, a pożar sparaliżował całe osiedle. Ludzie tracą wszystko w jednej chwili – domy, dobytek, a niektórzy bliskich. Strażacy pracują w ekstremalnych warunkach, walcząc z czasem i ogromem ognia, by ocalić jak najwięcej istnień.

Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana – poinformował Tag24. Ostatnio w kompleksie prowadzono prace budowlane, które mogą mieć związek z katastrofą, ale śledztwo jest wciąż w toku. Eksperci podkreślają, że materiały izolacyjne i konstrukcja rusztowań przyczyniły się do dramatycznego rozwoju pożaru.