Przejdź do treści

Polakom pękła opona w Niemczech. To, co zrobili później, zaskoczyło wszystkich

05/06/2026 16:26 - AKTUALIZACJA 05/06/2026 16:26

Nie każda podróż po Niemczech kończy się zgodnie z planem. Przekonała się o tym czwórka Polaków, której awaria samochodu pokrzyżowała dalszą drogę. Problem był poważny, ale sposób, w jaki postanowili go rozwiązać, wprawił w osłupienie świadków, a później również funkcjonariuszy policji. Finał tej historii okazał się tak niecodzienny, że mógłby posłużyć za scenariusz komedii kryminalnej.

Polakom pękła opona w Niemczech. To, co zrobili później, zaskoczyło wszystkich

Polakom pękła opona w Niemczech. To, co zrobili później, zaskoczyło wszystkich

Wszystko zaczęło się od pozornie banalnej awarii. Podczas pobytu w Dreźnie w renault, którym podróżowali, pękła przednia opona. Zamiast wezwać pomoc drogową lub poszukać warsztatu wulkanizacyjnego, grupa składająca się z trzech mężczyzn i kobiety postanowiła poradzić sobie w inny sposób.

Na placu Falkensteinplatz stał zaparkowany opel. Jak ustaliła później policja, właśnie wtedy zapadła decyzja, która miała przesądzić o dalszym przebiegu wydarzeń.
Przechodnie z niedowierzaniem obserwowali, jak trzech mężczyzn w środku dnia odkręca koło od cudzego samochodu i montuje je do własnego renault. Pozbawionego koła opla pozostawili na felgach. Jeden ze świadków natychmiast powiadomił policję.

Funkcjonariusze pojawili się na Falkensteinplatz jeszcze w trakcie interwencji. Na miejscu zatrzymali 44-letnią Polkę oraz 19-letniego mężczyznę. Oboje trafili do aresztu. Dwóm pozostałym uczestnikom zdarzenia udało się jednak oddalić przed przyjazdem policji.
Przeczytaj także: Koszmarny wypadek polskich busów w Niemczech. Są ranni

Najbardziej zaskakujący zwrot akcji nastąpił kilka godzin później

Historia mogła zakończyć się na poszukiwaniach dwóch pozostałych uczestników całego przedsięwzięcia. Kilka godzin później doszło jednak do zwrotu akcji, którego policjanci z pewnością się nie spodziewali.
Jak informuje Tag24.de około godziny 14 przed komisariatem pojawił się 26-letni kierowca renault. Towarzyszył mu 31-letni mężczyzna. Jak ustalili śledczy, obaj prawdopodobnie przyjechali po zatrzymanych wcześniej znajomych.

Policjanci nie musieli już organizować obławy. Dwaj poszukiwani sami zgłosili się pod drzwi komisariatu.
W ten sposób cała czwórka znów była w komplecie. Tyle że nie w okolicznościach, których się spodziewali.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Śledź nasz portal PolskiObserwator.de na Google News, aby na bieżąco otrzymywać najnowsze wiadomości z Niemiec i ze świata. Dołącz także do naszej społeczności na Facebooku!