
Proces w sprawie wysadzenia Nord Stream. Po niemal czterech latach od eksplozji na gazociągach Nord Stream sprawa wraca na wokandę. W Hamburgu rozpoczął się proces 50-letniego obywatela Ukrainy, który według niemieckiej prokuratury federalnej miał brać udział w przygotowaniu i przeprowadzeniu głośnej operacji na dnie Morza Bałtyckiego. Sprawa budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na strategiczne znaczenie zniszczonych instalacji, lecz także na trwającą wojnę Rosji z Ukrainą. Oskarżonemu grożą poważne konsekwencje prawne, a jeden z zarzutów może okazać się szczególnie kontrowersyjny.

Proces w sprawie wysadzenia Nord Stream. Kim jest oskarżony?
We wtorek, 14 października 2026 roku, przed sądem w Hamburgu rozpoczął się proces Serhija K., 50-letniego obywatela Ukrainy. Mężczyzna odpowiada przed wydziałem do spraw bezpieczeństwa państwa Wyższego Sądu Krajowego Hanzy. Według aktu oskarżenia miał być jednym z nurków, którzy umieścili ładunki wybuchowe na gazociągach Nord Stream na dnie Morza Bałtyckiego. Niemiecka Prokuratura Federalna zarzuca mu między innymi spowodowanie eksplozji materiałów wybuchowych, zniszczenie obiektów oraz zakłócenie działalności przedsiębiorstw użyteczności publicznej.
Największe kontrowersje budzi jednak zarzut popełnienia zbrodni wojennej. Zdaniem oskarżycieli działania miały zostać przeprowadzone przez oskarżonego jako oficera ukraińskiej armii, za wiedzą ukraińskich instytucji państwowych.
Miał działać w ramach operacji przeciwko Rosji
Z ustaleń przedstawionych w akcie oskarżenia wynika, że Serhij K. miał wraz z innymi wojskowymi opracować plan zniszczenia gazociągów transportujących rosyjski gaz przez Morze Bałtyckie do Lubmina w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Według niemieckiej prokuratury celem operacji miało być uniemożliwienie Rosji czerpania dochodów z handlu gazem, które mogłyby służyć finansowaniu wojny przeciwko Ukrainie.
Na tym etapie są to jednak zarzuty przedstawione przez prokuraturę, a nie prawomocne ustalenia sądu. Odpowiedzialność oskarżonego i prawna kwalifikacja przypisywanych mu czynów będą przedmiotem postępowania.
Dlaczego zarzut zbrodni wojennej budzi emocje?
Do eksplozji na gazociągach Nord Stream doszło we wrześniu 2022 roku, kilka miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Uszkodzenie infrastruktury energetycznej odbiło się szerokim echem na świecie i stało się przedmiotem międzynarodowego śledztwa.
Kwalifikacja prawna czynów zarzucanych Ukraińcowi może mieć szczególne znaczenie dla przebiegu procesu. Prokuratura argumentuje, że ze względu na wojskowy charakter działań oraz wiedzę ukraińskich władz należy rozpatrywać je również w kontekście przestępstw wojennych – podaje Tag24. Samo przedstawienie takiego zarzutu nie przesądza jednak o winie. To sąd będzie musiał ocenić zgromadzone dowody i rozstrzygnąć kwestie odpowiedzialności karnej. Przeczytaj także: „Prawie 2 mln euro z sejfu”. Ruszył proces oskarżonych po napadzie na bank w Hamburgu
Ponad 100 dziennikarzy i demonstracja przed sądem
Sprawa przyciągnęła wyjątkowo duże zainteresowanie mediów. Według informacji sądu do relacjonowania procesu zgłosiło się ponad 100 dziennikarzy. Wśród nich byli przedstawiciele redakcji z Rosji, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Chin i kilku państw europejskich.
Przed budynkiem sądu pojawiło się również około 20 Ukraińców, którzy protestowali przeciwko skazaniu oskarżonego za zbrodnie wojenne. Jeden z rzeczników demonstrantów podkreślał, że Ukraina od dawna wie, czym są zbrodnie wojenne, i ma prawo bronić się przed rosyjską agresją.
Proces w Hamburgu dotyczy zatem nie tylko zniszczenia strategicznej infrastruktury energetycznej, ale także granic odpowiedzialności karnej za działania podejmowane w realiach wojny. Rozstrzygnięcie sądu może mieć istotne znaczenie dla oceny tej konkretnej operacji i zarzutów postawionych jej domniemanemu uczestnikowi.
