Przejdź do treści

Tragedia w Grecji: Nie żyje niemiecka turystka, jej mąż został ranny

04/10/2026 15:14 - AKTUALIZACJA 04/10/2026 19:51
Turystka zginęła rażona piorunem

Turystka zginęła rażona piorunem – Grecja jest jednym z ulubionych kierunków wakacyjnych. Także jesienią przyciąga tych, którzy chcą przedłużyć lato i odpocząć nad ciepłym morzem. Tym razem jednak gwałtowne załamanie pogody zamieniło urlop w dramat. Małżeństwo z Niemiec wypoczywało na Rodos. Oboje zdążyli jeszcze wykąpać się w morzu, zanim pogoda zmusiła ich do powrotu. Do hotelu nie dotarli. 58-letnia kobieta zginęła, a jej mąż potrzebował pomocy medycznej.

Do tragedii doszło w piątek, 2 października, około godziny 14.45, w rejonie Lothiarika koło Lardos, niedaleko Lindos na południu Rodos. 58-letnia turystka i jej 62-letni mąż spędzali tam wakacje. Zatrzymali się w pobliskim obiekcie noclegowym, a tego dnia wybrali się na plażę.

Najpierw kąpali się w morzu. Kiedy nagle zaczął padać deszcz, postanowili wrócić do hotelu — relacjonuje grecka telewizja MEGA. Szli w pobliżu plaży, gdy uderzył piorun. Kobieta straciła przytomność. Jej mąż również został poszkodowany.

Turystka zginęła rażona piorunem

Na miejsce wezwano karetkę. Według lokalnych mediów w chwili przyjazdu ratowników 58-latka nie miała wyczuwalnego tętna. Nie udało się jej uratować. Małżeństwo przewieziono do placówki medycznej w Archangelos, gdzie stwierdzono zgon kobiety i udzielono pomocy jej mężowi.
62-letni Niemiec odniósł lekkie obrażenia. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Tragedia nastąpiła w czasie, gdy przez greckie wyspy przechodziła fala niebezpiecznej pogody. Ulewne deszcze i silny wiatr zakłóciły wypoczynek turystów, ale przede wszystkim zagroziły mieszkańcom i osobom przebywającym na terenach dotkniętych burzami.

Woda porywała samochody i niszczyła drogi. Nie żyje także pasterz

Z potężnymi skutkami załamania pogody mierzyła się również Kreta. Jak opisywaliśmy wcześniej na łamach Polskiego Obserwatora, intensywne opady doprowadziły tam do gwałtownego wezbrania rzek i potoków. Woda spływająca z gór zalewała drogi oraz zabudowania. Porywała samochody, a część z nich zniosła do morza.

W rejonie Rethymno żywioł uszkodził drogi i mosty. Jeden z samochodów znalazł się w wyrwie powstałej po zniszczeniu fragmentu jezdni. Problemy wystąpiły także w okolicach Heraklionu, gdzie rzeka Drakouliaris wystąpiła z brzegów i zalała między innymi teren jednej z firm.

W miejscowości Anogia w niespełna dobę spadło 361 litrów deszczu na metr kwadratowy. Tak duża ilość wody szybko przeciążyła lokalne cieki i doprowadziła do podtopień. W górzystej części Krety wezbrane wody porwały pasterza. Mężczyzna utonął. Czytaj więcej: Niszczycielski żywioł uderzył w Grecję. Woda porywała samochody, niszczyła drogi i mosty

Silny wiatr utrudnił również podróże między wyspami. Na Morzu Egejskim porywy sięgały 100 km/h. Część połączeń promowych ograniczono, a wiele jednostek pozostało w portach. W piątek na Krecie zamknięto szkoły. Po intensywnych opadach dodatkowym zagrożeniem stała się nasycona wodą ziemia, zwiększająca ryzyko kolejnych podtopień i osuwisk.