Niemcy: Sanatoria dla dzieci okazały się „domami tortur”. Maluchy wracały do domu z ciężkimi urazami

Fot. Greyerbaby/Pixabay.com

Dawne sanatoria dla dzieci w Niemczech okazały się „domami tortur”. Młodzi kuracjusze byli w nich głodzeni, faszerowani lekami, bici i torturowani psychicznie. Niektóre dzieci, pozbawione picia,  gasiły pragnienie wodą z wazonów z kwiatami, piły wodę do mycia, a nawet własny mocz. Sadystycznych metod terapii nie szczędzono nawet najmłodszym: nawet dwulatki wracały do domu z „uzdrowisk” z ciężkimi obrażeniami.

Od początku czerwca, w parlamencie kraju związkowego Nadrenii Północnej-Westfalii odbywają się przesłuchania dorosłych już osób, które jako dzieci doświadczały przemocy w niemieckich sanatoriach – krajowa prasa okrzyknęła je „domami tortur”. Szacuje się, że trafiło tam od 8 do 12 mln dzieci w wieku od 2 do 14 lat. Czytaj dalej poniżej

Gwałt na 9-latce w Niemczech, sąd wymierzył sprawcy łagodny wyrok

Dorosłe osoby, które teraz mogą opowiedzieć o okrucieństwie jakiego doznały, gdy były dziećmi w ośrodkach, który funkcjonowały w Niemczech do lat 80-tych XX w. Sanatoria te powstały po wojnie i w większości znajdowały się w w Badenii-Wirtembergii i Bawarii. Kierowano do nich  dziewczęta i chłopców niedożywionych albo z nadwagą na tzw. kuracje.

„Stało się to dobrze prosperującym biznesem: miliony dzieci w wieku od dwóch do 14 lat były w wielu miejscach poddawane przez sześć do 12 tygodni czarnej pedagogice, której personel często uczył się w czasach nazizmu: kary, pozbawianie snu, poniżanie, obnażanie, przykuwanie do łóżka, a także bicie, głód i pragnienie należały do repertuaru wychowawczego” – donosi „Suedeutsche Zeitung”.

„Byłam tam w domu tortur” – ofiary zeznają
„Dzieci za karę musiały stać godzinami w bezruchu. Jeśli płakały, były bite. Jeśli w nocy ze strachu i samotności zmoczyły się w łóżku, były obnażane przed innymi dziećmi i również surowo karane” – opisuje przerażające praktyki pracowników ośrodków leczniczych „Suedeutsche Zeitung”.
Dodatkowo małoletni stawali się „królikami doświadczalnymi” i testowano na nich leki, m.in. na gruźlicę, z powodu których według gazety „Frankfurter Rundschau” zmarło minimum czworo z nich. Do zgonów wśród pacjentów uzdrowisk dochodziło również w wyniku nabytych infekcji, bądź z powodu agresji między dziećmi.

Przemocy w „domu tortur” doświadczyła m.in. Anja Roehl, przewodnicząca Inicjatywy Verschickungskinder (Inicjatywa na rzecz Wysyłanych Dzieci). Gdy wróciła z sanatorium oznajmiła swoim rodzicom, że była „w domu tortur”. Inna kobieta, która padła ofiarą pracowników i lekarzy ośrodków opowiedziała, że „dla odstraszanie tych, którzy odzywali się bez pozwolenia, włożono ją do worka i zaniesiono przed piec, gdzie grożono, że zostanie spalona. Innemu dziecku grożono utopieniem. Dzieci gasiły pragnienie wodą z wazonów z kwiatami, piły wodę do mycia, a nawet własny mocz”.

Źródło: SuedeutscheZeitung.de, PolskiObserwator.de