
Odbiorcy Bürgergeld kosztują ubezpieczalnie miliardy. Opieka zdrowotna dla osób pobierających w Niemczech Bürgergeld kosztuje firmy ubezpieczeniowe ogromne sumy – rocznie nawet 10 miliardów euro. I to mimo że państwo dopłaca tylko część tych wydatków. Prawie połowa tych beneficjentów nie ma niemieckiego paszportu, a mimo to od razu korzysta z pełnej opieki zdrowotnej. To wywołuje debatę: czy powinno tak być i kto w rzeczywistości powinien płacić za te świadczenia?

Odbiorcy Bürgergeld kosztują ubezpieczalnie miliardy
Firmy ubezpieczeniowe w Niemczech biją na alarm. Coraz więcej pieniędzy przeznaczają na opiekę zdrowotną dla beneficjentów Bürgergeld, a państwowe dopłaty pokrywają zaledwie około jednej trzeciej faktycznych kosztów. Resztę pokrywają ubezpieczalnie, a w praktyce – wszyscy ubezpieczeni. Skutkiem są podwyżki składek, które w ostatnich latach były największe od dekad. W Niemczech 5,5 miliona osób pobiera Bürgergeld, co sprawia, że wydatki systemu zdrowotnego rosną jeszcze bardziej.
Andreas Gassen, szef Kassenärztliche Bundesvereinigung (KBV), w wywiadzie dla Neue Zürcher Zeitung podkreślił: „Decydując się, by osoby bez niemieckiego paszportu od razu miały pełny dostęp do systemu zdrowotnego, obciążamy ubezpieczonych. To powinno być finansowane z budżetu federalnego, a nie z kieszeni firm ubezpieczeniowych”.
Polityczna walka o system
CDU ostro krytykuje SPD. Zdaniem części polityków, pracujący nie powinni płacić za osoby, które same nie wnoszą składek, podczas gdy kwoty rzędu 10–13 miliardów euro rocznie obciążają system. SPD broni obecnego poziomu świadczeń, twierdząc, że ich ograniczenie byłoby nieakceptowalne. Gassen dodał, że partia „prawie fetyszystycznie trzyma się tych świadczeń”.
Co z dostępem do opieki zdrowotnej dla obcokrajowców?
Prawie połowa beneficjentów Bürgergeld to osoby bez niemieckiego paszportu, które od razu mają dostęp do pełnej opieki medycznej. Gassen zaznaczył, że społeczeństwo powinno przedyskutować, czy taki model jest pożądany, i ewentualnie przenieść finansowanie tej opieki z budżetu federalnego, a nie z kieszeni ubezpieczonych.
Dodatkowo w wywiadzie poruszono kontrowersyjną wypowiedź Friedricha Merza z 2023 roku, który sugerował, że część uchodźców przyjeżdża do Niemiec, by korzystać z usług dentystycznych. Gassen przyznał, że w tym jest „funken prawdy”, choć osoby z tzw. statusami tolerowanymi mają w pierwszych 18 miesiącach pobytu ograniczony dostęp do usług dentystycznych – tylko w nagłych przypadkach.
Zmiany dla uchodźców z Ukrainy
Rząd planuje zmiany dla nowo przybyłych Ukraińców. Zamiast pełnego Bürgergeld, będą otrzymywać tylko podstawową opiekę medyczną finansowaną z podatków, a pełny dostęp do systemu zdrowotnego uzyskają dopiero po trzech latach legalnego pobytu – informuje Merkur. To ma zmniejszyć presję finansową na firmy ubezpieczeniowe i system w ogóle. Przeczytaj także: Zasiłek chorobowy w Niemczech w 2026 roku. Ważne zmiany dla milionów pracowników
Co z usługami dodatkowymi?
Gassen zaznacza, że każdy powinien mieć zapewnioną ochronę przed dużymi ryzykami medycznymi. Jednocześnie istnieje wiele świadczeń, które są „wskazane, ale niekonieczne”, np. niektóre zabiegi dentystyczne. Takie podejście pozwoliłoby zrównoważyć system, odciążyć firmy ubezpieczeniowe i zmniejszyć obciążenie zwykłych płatników składek.
