Przejdź do treści

Tak działali najwięksi fałszerze w Niemczech. Policja znalazła ich cennik

Tagi:
20/12/2025 20:47 - AKTUALIZACJA 20/12/2025 20:47
Cennik największych fałszerzy z Niemiec

Na jaw wychodzą kolejne szokujące szczegóły jednej z największych afer związanych z fałszywymi banknotami euro w Niemczech. Zatrzymane w Wuppertalu fałszerskie „małżeństwo” przez lata działało niemal jak legalna firma, oferując klientom cennik, rabaty hurtowe i gwarancję jakości. Śledczy ujawnili, że proceder był perfekcyjnie zaplanowany i realizowany według precyzyjnej instrukcji. Fałszywe pieniądze trafiały do odbiorców pocztą, a produkcja trwała do samego momentu zatrzymania. Sprawa budzi ogromne zainteresowanie, bo w obiegu wciąż może znajdować się znaczna część podrobionych euro.

Cennik największych fałszerzy z Niemiec

Cennik fałszywych banknotów euro ujawniony

Po aresztowaniu pary z Wuppertalu śledczy dotarli do dokumentów, które rzucają nowe światło na skalę i profesjonalizm działalności. 32-letni Jan D.i jego 40-letnia partnerka Katharina M. rozsyłali do klientów szczegółową listę cen fałszywych banknotów, opatrzoną informacją: „Większe ilości nie stanowią problemu”.

Z dokumentów wynika, że dziesięć fałszywych banknotów o nominale 50 euro kosztowało początkowo 10 prawdziwych euro za sztukę. Wraz z poprawą jakości druku cena wzrosła do 15 euro za banknot. Na liście rozróżniano nawet „stare pięćdziesiątki” i „nowe pięćdziesiątki”, co wskazuje na dokładne odwzorowanie zmian w oryginalnych banknotach. Stałym elementem oferty był rabat ilościowy – przy zamówieniach powyżej 200 sztuk cena spadała do 8 euro za sztukę, donosi bild.de.
Przeczytaj także: Największy fałszerz pieniędzy w Niemczech zatrzymany. W jego mieszkaniu pracowało 13 drukarek

Według ustaleń prokuratury Jan D. reklamował się w internecie jako „lider rynku fałszerstw w niemieckojęzycznym obszarze”, co sugeruje szeroką sieć odbiorców.

Produkcja fałszywego pieniądza

Fałszerze działali według własnoręcznie stworzonej instrukcji produkcyjnej, którą realizowali krok po kroku. Przez dwa lata jakość fałszywych euro systematycznie rosła, a cały proces był skrupulatnie kontrolowany. Co szczególnie zaskakujące, ostatni punkt instrukcji brzmiał: „Cieszyć się”.

Fałszywe banknoty powstawały w poddaszu domu w Wuppertalu, gdzie Jan D. drukował nominały 5, 20, 50 i 100 euro. Jego partnerka mieszkała na parterze, co według śledczych miało utrudniać wykrycie nielegalnej działalności. W chwili wejścia policji drukarki fałszywych pieniędzy nadal pracowały, co potwierdza skalę i ciągłość procederu.

Zatrzymanie i fałszywe banknoty w obiegu

Do przełomu doszło po tym, jak jedna z przesyłek z podrobionymi banknotami trafiła do Ingolstadt w Bawarii. To doprowadziło służby do fałszerzy z Nadrenii Północnej-Westfalii. Jan D. został zatrzymany 20 października, gdy jechał do pracy jako lakiernik samochodowy.

W jego aucie policja znalazła duże ilości fałszywych pięćdziesiątek, świeżo wydrukowane arkusze oraz gilotynę do cięcia banknotów. Jak ustalili śledczy, mężczyzna wykorzystywał nawet przerwy w pracy na docinanie fałszywek.

Łącznie para miała wydrukować ponad 300 tysięcy euro fałszywych pieniędzy. Do tej pory zabezpieczono około 131 tysięcy euro, co oznacza, że nawet 169 tysięcy euro fałszywych banknotów może nadal znajdować się w obiegu. Oboje podejrzani przebywają w areszcie tymczasowym, a śledztwo trwa, koncentrując się na identyfikacji odbiorców i skali dystrybucji w Niemczech i poza nimi.