
Emerytura po 30-tce. Co zrobić, gdy zamiast czekać na emeryturę do sześćdziesiątki czy siedemdziesiątki, chce się zacząć korzystać z życia już po trzydziestce? Pewna brytyjska para postanowiła całkowicie odwrócić tradycyjny schemat: najpierw praca, potem emerytura i dopiero wtedy podróże. Ryan i Jess Blackley wraz z dwójką dzieci wyjechali z Wielkiej Brytanii do Tajlandii. Dziś utrzymują rodzinę przede wszystkim dzięki dochodom, które nie wymagają od nich codziennego chodzenia do pracy. Ich historia pokazuje, jak działa popularna strategia FIRE i dlaczego dla większości osób droga do takiej niezależności wcale nie jest prosta.

Emerytura po 30-tce. Zamiast czekać do wieku emerytalnego, wybrali życie w Tajlandii
Ryan Blackley ma 35 lat, jego żona Jess 34. Razem z synami Noah i Bodhim zdecydowali się opuścić Wielką Brytanię i przenieść do Tajlandii. Rodzina żyje tam za około 2100 euro miesięcznie. Jak twierdzą Blackleyowie, to mniej, niż wcześniej pochłaniały ich podstawowe koszty życia w Wielkiej Brytanii. Nie chodzi jednak wyłącznie o przeprowadzkę do tańszego kraju. Para wcześniej przez lata budowała źródło dochodu, które pozwoliło jej uniezależnić codzienne życie od etatu.
Klucz tkwił w nieruchomościach
Podstawą planu Blackleyów stało się portfolio nieruchomości w Wielkiej Brytanii. Jess kupiła swoją pierwszą nieruchomość już jako 20-latka. Z czasem para nabywała kolejne lokale. Obecnie wynajmują dwie mieszkania oraz dom rodzinny. Z tych nieruchomości uzyskują około 2920 euro miesięcznie – podaje HNA. To właśnie wpływy z wynajmu pozwalają im finansować życie w Azji. Ich sytuacja pokazuje też interesującą zależność: dochody uzyskiwane w droższym kraju mogą mieć znacznie większą siłę nabywczą, jeśli wydatki ponosi się w państwie, w którym koszty życia są niższe.
Rodzina wydaje około 70 euro dziennie
Według relacji Blackleyów czteroosobowa rodzina wydaje w Tajlandii średnio około 70 euro dziennie. W tej kwocie mieszczą się między innymi zakwaterowanie, jedzenie oraz atrakcje i wycieczki. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii ich miesięczne koszty stałe wynosiły około 2690 euro. Przeprowadzka nie była więc jedynie zmianą klimatu. Była elementem większej strategii finansowej.
To właśnie jest FIRE. Na czym polega?
Historia brytyjskiej rodziny wpisuje się w założenia ruchu FIRE, czyli „Financial Independence, Retire Early” — finansowej niezależności i wcześniejszego zakończenia pracy zawodowej. Idea jest stosunkowo prosta: zamiast przeznaczać większość dochodów na bieżącą konsumpcję, należy możliwie dużo oszczędzać i inwestować. Celem jest zgromadzenie takiego majątku, aby późniejsze dochody z inwestycji pozwalały pokrywać koszty życia bez konieczności wykonywania etatowej pracy.
Jedną z często przywoływanych zasad FIRE jest bardzo wysoka stopa oszczędzania — nawet 50–70 proc. dochodów. Nie istnieje jednak jedna droga do osiągnięcia finansowej niezależności. Jedni wybierają akcje i ETF-y, inni nieruchomości, a jeszcze inni łączą kilka sposobów.
Wcześniejsza emerytura ma jednak swoją cenę
Historia Blackleyów może wyglądać jak gotowy przepis na życie bez pracy, ale ma również drugą stronę. Osoby, które bardzo wcześnie rezygnują z aktywności zawodowej, przez krótszy czas odprowadzają składki emerytalne. W efekcie ich przyszłe świadczenie może być znacznie niższe. Dlatego zgromadzony majątek musi nie tylko wystarczyć na obecne życie, ale także zabezpieczyć przyszłość. Nieruchomości również nie są rozwiązaniem pozbawionym ryzyka. Wymagają kapitału, mogą generować koszty, wymagają obsługi najemców, a przychody z wynajmu nie zawsze są gwarantowane.
Nie każdy może powtórzyć ich scenariusz
Największą barierą dla osób marzących o FIRE jest często wysokość potrzebnego kapitału. Przy przeciętnych dochodach odkładanie połowy lub nawet większej części pensji może być bardzo trudne. Jeszcze większym wyzwaniem jest zgromadzenie pieniędzy potrzebnych do zakupu kilku nieruchomości.
Blackleyowie mają przy tym coś, czego wielu osobom brakuje — plan awaryjny. Jeżeli ich życie w Tajlandii przestałoby się sprawdzać, mogą wrócić do domu w Wielkiej Brytanii. Posiadane nieruchomości pozostają ich zabezpieczeniem. Przeczytaj także: Przepracowała ponad 50 lat, a tyle wyniosła jej emerytura. „Zaczęłam płakać na ulicy”
Tajlandia zamiast etatu, ale nie całkowicie bez pracy
Rodzina korzysta również z odpowiedniego statusu pobytowego. Pięcioletnia wiza DTV umożliwia im pobyt w Tajlandii, a w określonych warunkach pozwala także na pracę zdalną. To ważne, ponieważ FIRE nie musi oznaczać całkowitego zerwania z pracą. Dla części osób finansowa niezależność oznacza przede wszystkim możliwość wyboru: pracować mniej, zmienić zawód, podróżować albo utrzymywać się z inwestycji.
Blackleyowie poszli jednak znacznie dalej niż większość osób realizujących taki model. Zamiast czekać na tradycyjny wiek emerytalny, postawili na nieruchomości, niższe koszty życia i dochód pasywny. Ich przykład pokazuje, że wcześniejsza „emerytura” jest możliwa — ale zwykle wymaga lat przygotowań, dużego kapitału i gotowości na ryzyko.
