
Fala bankructw w Niemczech przybiera na sile. Najnowsze dane pokazują skalę problemu, który dotyka kolejnych branż i tysięcy przedsiębiorstw. Mimo pierwszych sygnałów poprawy sytuacji gospodarczej wiele firm nie jest już w stanie utrzymać się na rynku. Pierwsza połowa 2026 roku okazała się pod tym względem najgorsza od 13 lat. Szczególnie niepokojące są dane dotyczące czerwca.

Fala bankructw w Niemczech przybiera na sile. Co 19 minut upada jedna firma
Niemiecka gospodarka mierzy się z bardzo wysoką liczbą niewypłacalnych przedsiębiorstw. Jak wynika z najnowszych danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), w czerwcu 2026 roku niemieckie sądy odnotowały 2266 wniosków o upadłość przedsiębiorstw. To aż 15,8 proc. więcej niż w czerwcu poprzedniego roku.
Skalę problemu dobrze pokazuje inne przeliczenie tych danych. Przy 30 dniach czerwca oznacza to, że statystycznie co około 19 minut jedna firma w Niemczech składała wniosek o upadłość.
Niepokojąco wyglądają również dane za całe pierwsze półrocze. Od stycznia do czerwca 2026 roku zarejestrowano 12 812 upadłości przedsiębiorstw, czyli o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Tak wysokiego wyniku w pierwszej połowie roku Niemcy nie notowały od 2013 roku, kiedy liczba postępowań wyniosła 13 253.
Te branże są najbardziej zagrożone
Problemy nie rozkładają się równomiernie. Najwyższy wskaźnik niewypłacalności odnotowano w sektorze transportu i magazynowania – 71,6 przypadków na 10 tys. przedsiębiorstw. Na kolejnych miejscach znalazły się gastronomia i hotelarstwo z 59,6 przypadkami oraz budownictwo z 53,4 przypadkami na 10 tys. firm.
Przeczytaj także: Niemiecki gigant z branży solarnej ogłosił upadłość. To jeden z największych operatorów farm fotowoltaicznych w Europie
Eksperci wskazują m.in. na utrzymującą się słabą koniunkturę, wysokie koszty energii i pracy oraz obciążenia biurokratyczne. Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa ostrzega, że czynniki te odbierają wielu przedsiębiorstwom przestrzeń do dalszego działania.
Problemy przedsiębiorstw mogą być odczuwalne także przez pracowników. Upadłość firmy nie zawsze oznacza jej natychmiastowe zamknięcie czy automatyczną utratę wszystkich miejsc pracy, jednak rosnąca liczba postępowań pokazuje, że presja na niemieckie przedsiębiorstwa pozostaje bardzo wysoka, zauważa BILD.
