
UE zdecydowała. Od listopada nowa opłata od przesyłek przy zakupach online – Od 1 listopada zakupy na popularnych platformach internetowych staną się droższe. Państwa Unii Europejskiej poparły wprowadzenie nowej opłaty za obsługę małych przesyłek sprowadzanych spoza Wspólnoty. W rezultacie, zmiany uderzą w wiele sklepów internetowych we wszystkich krajach UE.

UE zdecydowała. Od listopada nowa opłata od przesyłek przy zakupach online
Jak informuje niemiecki dziennik „Handelsblatt”, nowa opłata ma zacząć obowiązywać 1 listopada 2026 roku. Porozumienie w tej sprawie osiągnęli wcześniej przedstawiciele Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich, a obecnie projekt pokonał kolejną przeszkodę. Do jego wejścia w życie potrzebna jest jeszcze formalna zgoda Parlamentu Europejskiego.
Wysokość opłaty nie została dotąd ustalona. Ma ją określić Komisja Europejska. Wiadomo natomiast, że pieniądze będą pobierały właściwe organy krajowe. Do ich zapłaty zobowiązane zostaną platformy sprzedażowe, choć nie bezpośrednio mieszkańcy Unii Europejskiej.
W praktyce nie można jednak wykluczyć, że sprzedawcy przerzucą nowe koszty na klientów poprzez podniesienie cen produktów. Mogą także zwiększyć opłaty za przesyłkę lub zmienić warunki dostawy.
Nowa opłata za przesyłki spoza UE
Zmiany mają objąć małe paczki zawierające produkty kupowane przez internet i sprowadzane na teren Unii Europejskiej. W związku z tym, nowe przepisy mogą dotknąć między innymi klientów platform Temu, Shein i AliExpress. Również Amazona, jeśli zamówiony towar będzie wysyłany spoza UE.
Unijne instytucje tłumaczą, że obecny system kontroli granicznych nie radzi sobie z ogromną liczbą niewielkich przesyłek. W 2025 roku europejskie urzędy celne obsłużyły około sześciu miliardów paczek pochodzących z handlu internetowego. Co istotne, aż 90 proc. z nich przybyło z Chin.
Nowa opłata ma pokrywać rosnące koszty przyjmowania, sprawdzania i kontrolowania przesyłek. Chodzi również o skuteczniejsze wykrywanie produktów, które nie spełniają unijnych norm albo mogą zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu użytkowników.
Władze Unii Europejskiej od dłuższego czasu zwracają uwagę, że ogromna liczba tanich produktów trafiających bezpośrednio do klientów utrudnia przeprowadzanie dokładnych kontroli. Zastrzeżenia dotyczą między innymi zabawek, urządzeń elektrycznych, kosmetyków oraz ubrań zawierających niedozwolone substancje.
Nowa opłata stanowi kolejny element działań wymierzonych w masowy import tanich produktów spoza Unii. Bruksela chce jednocześnie ograniczyć przewagę zagranicznych sprzedawców nad europejskimi firmami. Jest to ważne, ponieważ europejskie firmy muszą przestrzegać surowszych wymogów dotyczących bezpieczeństwa, podatków i ochrony środowiska.
Od lipca obowiązuje już opłata celna
Nowej opłaty manipulacyjnej nie należy mylić z należnością celną pobieraną od lipca 2026 roku (Czytaj więcej: Cło na paczki z Chin już działa. Temu i AliExpress tracą klientów na potęgę). Zgodnie z obowiązującymi zasadami także tanie produkty sprowadzane spoza Unii Europejskiej zostały objęte cłem. Dla każdej grupy towarów znajdującej się w przesyłce naliczana jest ryczałtowa kwota trzech euro.
Do jej zapłaty zobowiązani są sprzedawcy lub importerzy. Część platform przenosi jednak koszt na kupujących. W efekcie końcowa cena zamówienia może być wyższa niż kwota widoczna początkowo przy produkcie.
Nie ma jeszcze danych pokazujących, jak lipcowe zmiany wpłynęły na liczbę paczek napływających do całej Unii. Pierwsze informacje z Francji wskazują jednak, że import małych przesyłek zmniejszył się tam nawet o 40 proc.
Planowana na listopad opłata jest częścią szerszej reformy unijnego systemu celnego – przypomina „Handelsblatt”. Jej celem ma być usprawnienie pobierania należności oraz skuteczniejsza kontrola towarów niespełniających europejskich norm. W Lille powstaje także nowy Urząd Unii Europejskiej ds. Celnych, który ma rozpocząć działalność w 2027 roku.
Ostateczna wysokość nowej opłaty pozostaje nieznana. Dopiero decyzja Komisji Europejskiej pokaże, jak duże dodatkowe koszty poniosą platformy. Warto dodać, że dopiero wtedy okaże się, czy przełożą się one na ceny płacone przez klientów.
