Przejdź do treści

Gigantyczny pożar w Polsce. Setki milionów złotych poszły z dymem. Wszystko przez przesyłkę z Niemiec

Tagi:
13/01/2026 14:23 - AKTUALIZACJA 13/01/2026 15:15
Gigantyczny pożar pod Poznaniem. Wszystko przez przesyłkę z Niemiec
Fot. KW PSP Poznań

Gigantyczny pożar pod Poznaniem. Wszystko przez przesyłkę z Niemiec – Ogromny pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem wstrząsnął całą Polską. Z żywiołem przez wiele godzin walczyło blisko 200 strażaków. Straty – jak wynika ze wstępnych ustaleń – mogą sięgać nawet kilkuset milionów złotych. Jak ujawniono, przyczyną katastrofy była jedna przesyłka nadana z Niemiec – informuje „Fakt”.

Gigantyczny pożar pod Poznaniem. Wszystko przez przesyłkę z Niemiec

Do pożaru doszło w niedzielę 11 stycznia, we wczesnych godzinach porannych. Ogień bardzo szybko objął całą halę magazynową firmy Schenker o powierzchni około 12 tysięcy metrów kwadratowych. Obiekt był wypełniony towarem niemal po dach. To znacząco utrudniło akcję gaśniczą.
Z powodu gęstego, toksycznego dymu do mieszkańców okolicznych miejscowości wysłano alerty RCB. Zalecano pozostanie w domach i zamknięcie okien. Akcja straży pożarnej trwała wiele godzin. Dogaszanie pogorzeliska przeciągnęło się do kolejnego dnia – informuje Komenda Wojewódzka
Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu.

Biegły nie ma wątpliwości. Źródłem ognia była jedna paczka

Dopiero w poniedziałek, 12 stycznia, na teren pogorzeliska mogli wejść śledczy oraz biegły z zakresu pożarnictwa. Ustalenia okazały się zaskakujące. Jak przekazała policja, pożar nie był wynikiem podpalenia ani działania osób trzecich.
Według opinii biegłego jedynym źródłem ognia była przesyłka zawierająca baterie do hulajnóg elektrycznych. Znajdowała się w hali. Paczka została nadana przez firmę z Niemiec, a jej miejscem docelowym była firma zajmująca się naprawą i konserwacją baterii na Mazowszu – informuje „Fakt”.
— Biegły jednoznacznie wskazał, że to ta przesyłka zapoczątkowała pożar. Udział osób trzecich został wykluczony — poinformowała policja.

Straty liczone w setkach milionów złotych

Trwa szacowanie strat. Jednak już teraz mówi się o katastrofalnych konsekwencjach finansowych. Wstępne dane wskazują, że zniszczeniu uległo mienie warte nawet kilkaset milionów złotych. To dotyczy zarówno samej hali, jak i zgromadzonego w niej towaru.
Policja zapowiada dalsze czynności procesowe. Kluczowe dla śledztwa będą zeznania przedstawiciela właściciela obiektu. O dalszym biegu sprawy zdecyduje prokuratura.

Dlaczego baterie do hulajnóg, telefonów i powerbanków tak często powodują pożary?

Eksperci od lat alarmują, że akumulatory litowo-jonowe, stosowane m.in. w hulajnogach elektrycznych, telefonach i powerbankach, należą do najbardziej niebezpiecznych źródeł pożaru w logistyce i magazynach. W ich wnętrzu znajduje się łatwopalny elektrolit. Każda wada – mechaniczne uszkodzenie, przegrzanie, zwarcie lub nawet niewidoczna fabryczna usterka – może doprowadzić do tzw. ucieczki termicznej. To proces, w którym bateria gwałtownie się nagrzewa, zaczyna wydzielać palne gazy i samoczynnie zapala się. Często dzieje się to bez kontaktu z ogniem zewnętrznym.
Co szczególnie niebezpieczne, taki zapłon może nastąpić z opóźnieniem. Może nastąpić nawet wiele godzin po transporcie lub rozładunku. Dlatego baterie potrafią zapalić się „same z siebie”, już w magazynie, kontenerze lub hali logistycznej.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Śledź nasz portal PolskiObserwator.de na Google News, aby na bieżąco otrzymywać najnowsze wiadomości z Niemiec i ze świata, a także praktyczne informacje dotyczące życia w Niemczech. Dołącz także do naszej społeczności na Facebooku!