Przejdź do treści

Groźny wirus zabija koty. Atakuje także te niewychodzące

Tagi:
14/09/2025 20:20 - AKTUALIZACJA 14/09/2025 20:21

Groźny wirus zabija koty. Dla wielu osób kot to członek rodziny, a jego zdrowie staje się równie ważne jak zdrowie najbliższych. Dlatego wiadomość o nowej epidemii, która coraz szybciej się rozprzestrzenia i nie omija nawet zwykłych domów i mieszkań, budzi ogromny niepokój. Eksperci biją na alarm: choroba atakuje z zaskoczenia i może skończyć się tragicznie – szczególnie dla najmłodszych i osłabionych zwierząt. Co gorsza, nie chodzi o problem ograniczony wyłącznie do schronisk czy ulicznych kociaków. Wirus, przed którym ostrzegają lekarze weterynarii, może trafić także do ciepłych, zadbanych mieszkań, gdzie żyją koty niewychodzące. Jak to możliwe – i co zrobić, by ochronić swojego pupila?

Groźny wirus zabija koty. Dociera także do domów

Specjaliści wskazują, że sprawcą epidemii jest parwowirus kotów, znany również jako koci tyfus. To bardzo zaraźliwy wirus, który szczególnie groźny jest dla młodych kociąt oraz kotów z osłabionym układem odpornościowym. Niebezpieczeństwo dotyczy również kotów domowych – wirus może zostać wniesiony do mieszkania na butach, ubraniach lub przedmiotach codziennego użytku.

W części niemieckich landów obowiązuje kastracja i rejestracja kotów wychodzących, jednak nie jest to przepis wprowadzony na terenie całego kraju. Gdyby tak było, do schronisk trafiałoby mniej niechcianych kociąt i ich matek. Tymczasem placówki są w większości przepełnione i brakuje im środków na odpowiednią opiekę. W efekcie problem staje się dramatyczny: w wielu z nich koty umierają w męczarniach z powodu groźnej choroby. Co gorsza, można jej było zapobiec dzięki szczepieniom. Niestety, kocięta nie mogą być szczepione przed ukończeniem ośmiu tygodni życia, a same schroniska często nie dysponują funduszami na zakup odpowiednich preparatów. Przeczytaj także: Nowe przepisy w UE: Bezwzględny obowiązek dla właścicieli psów i kotów

Nagłe zgony wśród kociąt

W schronisku w Malchow w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nagłe zgony kilku kociąt zmusiły pracowników do wprowadzenia natychmiastowego zakazu przyjmowania nowych zwierząt. Podobne dramaty rozgrywają się również w innych placówkach. Najczęściej umierają najmłodsze koty oraz te, które mają słabszy układ odpornościowy. Za wszystko odpowiada parwowirus, znany również jako koci tyfus (panleukopenia kotów).

To wyjątkowo zaraźliwa choroba, która – co szczególnie niepokojące – nie ogranicza się do schronisk. Jak podaje KA Insider, wirus potrafi przedostać się także do mieszkań. I to nie bezpośrednio przez inne zwierzęta, ale… przez ludzi. Może zostać wniesiony na butach, ubraniach czy przedmiotach codziennego użytku.

Jak chronić kota? Eksperci radzą

Weterynarze podkreślają, że podstawową formą ochrony jest szczepienie – nawet dla kotów, które nie opuszczają czterech ścian. Parwowirus nie zna bowiem granic między podwórkiem a salonem.

Specjaliści zalecają także:

  • zdejmowanie butów przed wejściem do mieszkania,
  • dbanie o higienę rąk po kontakcie z obcymi zwierzętami,
  • obserwowanie kota pod kątem pierwszych objawów choroby.

Do sygnałów alarmowych należą: apatia, nagła utrata apetytu, gorączka, biegunka, wymioty oraz ogólne osłabienie. W takim przypadku trzeba natychmiast udać się do weterynarza – tylko szybka reakcja może uratować życie pupila.