
Komisja Europejska wszczyna dochodzenie w sprawie Google: Google ponownie znalazło się na celowniku Brukseli, tym razem pod zarzutem dyskryminowania europejskich wydawców w wynikach wyszukiwania. Komisja Europejska chce sprawdzić, czy polityka technologicznego giganta nie ogranicza widoczności treści medialnych i nie pozbawia wydawców kluczowych przychodów z reklam. Choć dochodzenie dopiero rusza, stawka jest wysoka, a potencjalne konsekwencje mogą sięgnąć miliardów. I to nie tylko dla Google, lecz także dla całego rynku technologicznego.

Komisja Europejska wszczyna dochodzenie w sprawie Google
Komisja Europejska wszczęła formalne dochodzenie wobec Google, podejrzewając, że firma może faworyzować lub degradować treści medialne w wynikach wyszukiwarki. W praktyce chodzi o to, czy strony wydawców nie są sztucznie spychane niżej tylko dlatego, że korzystają z komercyjnych treści pochodzących od zewnętrznych partnerów. Dla wielu redakcji to standardowy sposób monetyzacji, a jeśli algorytmy mają ich za to karać, oznaczałoby to poważne naruszenie unijnych zasad uczciwej konkurencji. Bruksela podkreśla, że wszczęcie dochodzenia nie przesądza o winie, ale skala podejrzeń wymaga natychmiastowej reakcji.
Przeczytaj też: Unia Europejska zmienia zasady dotyczące prawa jazdy. Kierowców czeka rewolucja
Stawką są realne przychody wydawców
Zdaniem wiceprzewodniczącej Komisji, Teresy Ribery, polityka Google może wprost zagrażać stabilności finansowej europejskich mediów. W czasach, gdy branża i tak walczy o przetrwanie, utrata widoczności w wyszukiwarce to cios w samo serce modelu biznesowego. KE planuje przyjrzeć się, czy ograniczanie zasięgów nie hamuje innowacji, współpracy z partnerami czy swobody prowadzenia działalności.
Dochodzenie opiera się na przepisach ustawy o rynkach cyfrowych (DMA), która nakłada na największe platformy technologiczne obowiązek zapewniania uczciwych i przejrzystych zasad dostępu do ich usług. Jeśli Google faktycznie stosuje nieproporcjonalne ograniczenia wobec wydawców, może to zostać zakwalifikowane jako naruszenie prawa, a to oznacza nie tylko kary sięgające 10% globalnych rocznych przychodów — czyli dla Alphabetu dziesiątki miliardów euro — ale w skrajnych przypadkach także możliwość nałożenia działań strukturalnych. W teorii: nawet podział firmy.
Google pod presją, i to nie pierwszy raz
Od 2018 roku Komisja nałożyła już na Google i Alphabet kary o łącznej wartości około ośmiu miliardów euro. Rekordowa, ponad czteromiliardowa grzywna dotyczyła praktyk związanych z systemem Android daje bild.de. Dzisiejsze dochodzenie to jednak coś więcej niż kolejny epizod w wieloletnim sporze UE. To sygnał wysłany do całego sektora: Bruksela zamierza egzekwować nowe przepisy cyfrowe bez taryfy ulgowej nawet, gdy po drugiej stronie stoi jeden z najpotężniejszych graczy współczesnego internetu.
