
Kradzieże paliwa na stacjach w Niemczech. Rosnące ceny paliw zaczynają zmieniać nie tylko zachowania kierowców, ale również sposób działania niemieckich stacji benzynowych. W niektórych miejscach problem z osobami odjeżdżającymi bez zapłaty stał się na tyle uciążliwy, że zdecydowano się na nietypowe rozwiązanie. Po zmroku część dystrybutorów jest po prostu blokowana, a kierowca musi najpierw poprosić obsługę o ich odblokowanie.

Kradzieże paliwa na stacjach w Niemczech. Stacje reagują nową zasadą
Problem szczególnie widoczny jest w Szlezwiku-Holsztynie. Jak informuje niemiecki nadawca NDR, stacje benzynowe coraz częściej spotykają się z przypadkami kierowców, którzy po zatankowaniu odjeżdżają bez uregulowania rachunku.
Na takie rozwiązanie zdecydowała się m.in. sieć Aral. W komunikacie skierowanym do klientów poinformowała, że od godziny 20:00, ze względu na zwiększoną liczbę kradzieży paliwa, niektóre dystrybutory wymagają wcześniejszego odblokowania przez pracownika. Nie oznacza to jednak, że wszystkie stanowiska są wyłączane. Chodzi przede wszystkim o te, które znajdują się w mniej widocznych i słabiej oświetlonych częściach stacji.
Kilka litrów paliwa i kierowca odjeżdża
Skala pojedynczych kradzieży może być niewielka. Jak wynika z relacji pracowników jednej ze stacji w Kilonii, zdarzają się sytuacje, w których kierowca zatankuje zaledwie kilka litrów, a następnie opuszcza stację bez płacenia. Problem polega na tym, że nawet tak mała kradzież oznacza dla obsługi dodatkową pracę. Każdy przypadek trzeba odpowiednio udokumentować i zgłosić.
Pracownicy zwracają uwagę, że szczególnie problematyczne są godziny wieczorne. Po zapadnięciu zmroku łatwiej bowiem o sytuację, w której samochód i jego kierowca pozostają poza bezpośrednim nadzorem personelu.
Przeczytaj także: Niemcy: Bundestag zatwierdził zniżki. Nowe zasady na stacjach paliw od 1 października
Stacje korzystają z monitoringu
Kierowca, który odjedzie bez zapłaty, niekoniecznie może liczyć na to, że sprawa zakończy się na nieuregulowanym rachunku. Niemieckie stacje benzynowe są zazwyczaj wyposażone w monitoring. Nagrania mogą pomóc policji w ustaleniu samochodu oraz osoby, która zatankowała paliwo.
Policja w Kilonii podkreśla, że przypadki tankowania bez zamiaru zapłaty są traktowane jako przestępstwo. Znaczenie ma nie tylko wartość skradzionego paliwa, ale również sam zamiar dokonania oszustwa. W przypadku powtarzających się lub prowadzonych na większą skalę czynów konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż przy pojedynczym incydencie.
Wysokie ceny paliw zwiększają presję
Rosnąca liczba takich przypadków pojawia się w czasie, gdy kierowcy w Niemczech mierzą się z bardzo wysokimi cenami paliw. Władze federalne przygotowują jednocześnie rozwiązanie, które ma ograniczyć obciążenie kierowców. Od 1 października planowana jest czasowa obniżka podatku energetycznego na benzynę i olej napędowy.
Według zapowiedzi rządu sama obniżka podatku wyniesie około 14 centów na litrze. Po uwzględnieniu VAT oznacza to potencjalną ulgę przy dystrybutorze sięgającą około 17 centów na litr. Rozwiązanie ma obowiązywać do końca grudnia. Przeczytaj także: Niemcy obniżą ceny paliw. Nowe zasady na stacjach już od października
Nie wszystkim podoba się pomysł dopłat do paliwa
Planowane działania rządu budzą jednak również krytykę. Minister środowiska Szlezwiku-Holsztynu Tobias Goldschmidt uważa, że powszechna ulga na paliwo nie jest najlepszym sposobem na walkę ze skutkami wysokich cen energii.
Jego zdaniem z rozwiązania korzystać będą również osoby o wysokich dochodach, choć pomoc publiczna powinna być przede wszystkim kierowana do gospodarstw domowych najbardziej odczuwających wzrost kosztów energii.
Goldschmidt wskazuje alternatywę w postaci obniżenia podatku od energii elektrycznej. Taki mechanizm miałby objąć wszystkich odbiorców energii, niezależnie od tego, czy korzystają z samochodu.
