
Merz zabiera głos po atakach na Niemcy. Niemcy znalazły się w centrum poważnego alarmu bezpieczeństwa. Po dwóch niepokojących atakach i incydentach z udziałem dronów na lotniskach w Hanowerze i Lipsku niemieckie władze zapowiadają zdecydowaną reakcję. Kanclerz Friedrich Merz mówi o coraz poważniejszym zagrożeniu dla kraju i sugeruje, że Berlin jest coraz bliżej ustalenia, kto stoi za operacjami. Na razie szczegóły śledztw pozostają jednak w dużej mierze niejawne.

Merz zabiera głos po atakach na Niemcy. „Zapłacą za to”
Kanclerz Friedrich Merz wystąpił z ostrym ostrzeżeniem po serii wydarzeń, które postawiły niemieckie służby bezpieczeństwa w stan podwyższonej czujności. Jego zdaniem Niemcy stają się coraz ważniejszym celem ataków hybrydowych. Merz zwrócił uwagę, że sprawcy takich operacji są gotowi podejmować coraz większe ryzyko. W grę mają wchodzić nie tylko straty materialne, ale również zagrożenie dla życia ludzi. Właśnie dlatego kanclerz zdecydował się na wyjątkowo stanowczy komunikat.
„Zapłacą za to” – zapowiedział Merz, odnosząc się do osób odpowiedzialnych za ataki hybrydowe.
Dwa lotniska, dwa niepokojące zdarzenia
Jedno z opisywanych zdarzeń miało miejsce na lotnisku Lipsk/Halle. Znaleziono tam drona wyposażonego w materiał wybuchowy, a także doszło do incydentu z samolotem transportowym DHL. Wydarzenia w Lipsku stały się jednym z najpoważniejszych elementów alarmu wokół możliwych ataków hybrydowych.
Drugie zdarzenie miało miejsce na lotnisku w Hanowerze. Nad portem lotniczym Hanower-Langenhagen pojawił się niezidentyfikowany dron. Jego obecność przez pewien czas pozostawała niewykryta, a po zauważeniu obiektu policja podjęła działania.
Pasy startowe zostały czasowo zamknięte na około 90 minut. Sześć lotów odnotowało opóźnienia, a samolot cargo lecący z Paryża został przekierowany do Norymbergi. Niemieccy śledczy analizują, czy zdarzenie mogło mieć związek z szerszymi działaniami hybrydowymi. Na tym etapie nie ma jednak dowodów, że za incydentem stało obce państwo.
Lipsk: dron z materiałem wybuchowym
Znacznie poważniejsze zdarzenie dotyczyło lotniska Lipsk/Halle. Według najnowszych ustaleń śledczych w rejonie portu lotniczego mogły pojawić się aż trzy drony. To właśnie w Lipsku znaleziono drona wyposażonego w materiał wybuchowy, a sprawę niemieckie władze traktują jako poważny atak na infrastrukturę transportową i logistyczną kraju.
Jeden z nich miał być wyposażony w materiał wybuchowy i został odnaleziony w pobliżu samolotów cargo związanych z Ukrainą. Kolejny miał zderzyć się z maszyną DHL. Trzeci dron znaleziono później na pobliskim polu. To właśnie przy nim natrafiono na około 50 gramów substancji podejrzewanej o bycie heksogenem, znanym również jako RDX. Skala i charakter zdarzenia sprawiły, że niemieckie organy śledcze potraktowały sprawę wyjątkowo poważnie. Przeczytaj także: Niemcy: Alarm na lotnisku. Znaleziono kolejnego drona z potężnym materiałem wybuchowym
Berlin bada możliwy rosyjski trop
Jedno z najważniejszych pytań dotyczy tego, kto mógł stać za operacją. Niemieckie środowiska bezpieczeństwa analizują między innymi możliwość udziału rosyjskich służb. Berlin nie zdecydował się jednak na oficjalne oskarżenie Moskwy. Rosja zaprzecza jakiemukolwiek zaangażowaniu. Merz zapowiedział jednocześnie, że niemieckie władze zamierzają przedstawić informacje dotyczące odpowiedzialności za incydent, gdy śledztwo pozwoli na wyciągnięcie odpowiednich wniosków.
Dlaczego właśnie Lipsk/Halle?
Znaczenie lotniska nie jest przypadkowe. Leipzig/Halle należy do ważnych europejskich centrów transportu cargo i odgrywa istotną rolę w przepływie ładunków oraz logistyce.
Port ma również znaczenie w kontekście transportów związanych z Ukrainą i NATO. Według wcześniejszych informacji jedna z dronowych konstrukcji została znaleziona w pobliżu ukraińskiego samolotu Antonow wykorzystywanego do transportu. Federalna Prokuratura oceniła incydent jako poważny atak na niemiecką infrastrukturę transportową i logistyczną.
Niemcy wzmacniają ochronę przed dronami
Ostatnie wydarzenia są dla Berlina kolejnym argumentem za wzmocnieniem systemu bezpieczeństwa. Niemcy rozwijają między innymi zdolności związane z wykrywaniem i zwalczaniem dronów. Merz wskazał również na nowe centrum dronowe w Magdeburgu-Cochstedt oraz działania legislacyjne mające zwiększyć możliwości niemieckich służb wywiadowczych.
Kanclerz podkreśla, że mimo pojawiających się zagrożeń Niemcy pozostają bezpiecznym państwem. Jednocześnie Berlin chce pokazać, że ataki hybrydowe nie pozostaną bez odpowiedzi.
Merz nie zamierza zmieniać kursu wobec Ukrainy
W swoim wystąpieniu kanclerz odniósł się także do wojny w Ukrainie. Podkreślił, że Niemcy nie zamierzają ograniczać wsparcia dla Kijowa z powodu zagrożeń związanych z działaniami hybrydowymi – podaje Tagesschau. Berlin chce kontynuować pomoc dla Ukrainy, jednocześnie deklarując, że jego celem nie jest przedłużanie wojny, lecz stworzenie warunków prowadzących do negocjacji pokojowych.
Najważniejsze pytanie pozostaje jednak bez odpowiedzi: kto dokładnie stoi za operacjami, które według niemieckich władz coraz wyraźniej wymierzone są w infrastrukturę i bezpieczeństwo kraju? Odpowiedź może mieć znaczenie nie tylko dla dalszego śledztwa w sprawie Leipzig/Halle, ale również dla tego, jak Niemcy zdecydują się odpowiedzieć na kolejne przypadki wojny hybrydowej.
