
Cyfrowy portfel z euro w telefonie, płatności bez internetu i koniec zależności od Visy i Mastercarda — projekt cyfrowego euro właśnie przekroczył kolejną ważną granicę. Komisja Ekonomiczna i Walutowa Parlamentu Europejskiego (ECON) zatwierdziła 23 czerwca br. projekt ram prawnych dla cyfrowego euro. To oznacza, że projekt po raz pierwszy uzyskał szerokie poparcie parlamentarne i może wejść w decydującą fazę legislacyjną.

Nadchodzi cyfrowe euro. Europosłowie przyjęli projekt ustawy
Cyfrowe euro ma być elektronicznym odpowiednikiem gotówki, emitowanym bezpośrednio przez Europejski Bank Centralny — tak jak banknoty i monety. Otrzyma status prawnego środka płatniczego, co oznacza obowiązek jego akceptacji. Będzie działać zarówno online, jak i offline, a użytkownicy zapłacą nim w sklepach, w internecie lub prześlą środki bezpośrednio między sobą, za pomocą aplikacji w telefonie.
Deutschlandfunk opisuje go krótko: „jak gotówka, tylko nie do dotykania”. To pieniądz przechowywany nie na koncie bankowym ani w depozycie, lecz w cyfrowym portfelu — aplikacji na smartfonie. Jak banknoty i monety jest dostępny natychmiast, nawet bez połączenia z internetem. I w odróżnieniu od kryptowalut: jest gwarantowany przez EBC i zawsze wart dokładnie jednego euro.
Cyfrowe euro: jak będzie działać w praktyce?
EBC dąży do tego, by cyfrowe euro dla konsumentów było gotowe w 2029 roku. Żeby tak się stało, potrzeba kilku kroków. Po głosowaniu ECON w lipcu mają ruszyć negocjacje trilateralne między Parlamentem, Radą i Komisją — ich celem jest uchwalenie ustawy do końca 2026 roku. Wtedy EBC dopasuje plany do ostatecznego tekstu prawnego i w drugiej połowie 2027 roku ruszy około półtoraroczna faza pilotażowa.
Jak będzie działać cyfrowe euro?
Każdy obywatel UE będzie mógł otworzyć konto w cyfrowym euro w banku lub u innego pośrednika płatniczego. Dla osób wykluczonych z tradycyjnego systemu bankowego przewidziano tzw. konto obywatelskie — w niektórych krajach jej rolę mogłyby pełnić instytucje pocztowe.
Środki można wpłacać zarówno z tradycyjnego konta bankowego, jak i gotówką. Dla banku wygląda to dokładnie tak, jakby klient wypłacił pieniądze z bankomatu. Cyfrowe euro posłuży następnie do płatności kartą, aplikacją bankową lub specjalną aplikacją EBC.
Ile można mieć na koncie?
Limit środków przechowywanych na koncie nie został jeszcze ostatecznie ustalony — rozważane są pułapy od kilkuset do około 3 tys. euro. Nie oznacza to jednak ograniczenia wydatków: przy większych zakupach brakująca kwota zostanie automatycznie pobrana z tradycyjnego konta bankowego. Dla handlowców limit ma wynosić zero — środki w cyfrowym euro będą natychmiast przekazywane na ich zwykłe konto.
EBC chce w ten sposób uniknąć sytuacji, w której cyfrowe euro stałoby się alternatywą dla kont bankowych — chodzi o ochronę stabilności sektora finansowego i zapobieżenie odpływowi depozytów, które są kluczowe dla kredytowania gospodarki.
A co z prywatnością?
To kwestia, która wzbudza najwięcej emocji. W projekcie przyjęto zasady „Privacy by Design” i „Privacy by Default”. Dzięki technologii „zero-knowledge proofs” transakcje będzie można weryfikować bez ujawniania danych osobowych. EBC nie będzie miał dostępu do danych osobowych użytkowników.
Szczególnie przyjazna prywatności ma być funkcja offline — transakcje między urządzeniami mają działać bez aktywnego połączenia z internetem i bez zapisywania danych, co zapewni taką samą anonimowość jak przy płatnościach gotówkowych. Funkcja offline działa przez pobranie na urządzenie specjalnych „tokenów”, które przesyła się między telefonami podczas płatności.
Co zyskają sklepy i konsumenci na cyfrowym euro?
Jak informuje deutschlandfunk.de dla handlowców cyfrowe euro oznacza niższe prowizje i większą siłę negocjacyjną wobec dostawców usług płatniczych. Komisje mają być objęte ustawowym limitem — ale jednocześnie zapewniać bankom opłacalność obsługi systemu.
Ponad połowa płatności detalicznych w UE jest dziś cyfrowa, a zakupy online rosną z roku na rok. Tymczasem pieniądz banku centralnego wciąż istnieje wyłącznie w formie fizycznej. EBC ostrzega, że bez cyfrowego odpowiednika może stracić kontrolę nad systemem monetarnym.
Przeczytaj także: Banknoty euro zmienią wygląd, a jeden nominał znika na zawsze
Ponad ⅔ płatności kartowych w UE obsługują amerykańskie sieci — Visa, Mastercard i American Express. W 13 krajach strefy euro nie istnieje nawet krajowy system kartowy. Gdyby globalni gracze wycofali się z Europy, w wielu państwach płatności kartą przestałyby działać. Cyfrowe euro ma być odpowiedzią na to ryzyko.
Argument suwerenności nabiera przy tym coraz bardziej konkretnego wymiaru politycznego. Piero Cipollone z EBC podkreślał w tym roku przed Parlamentem Europejskim, że cyfrowe euro jest niezbędne, by europejskie systemy płatnicze pozostały niezależne — i że politycznie motywowane sankcje wobec obywateli, jak ostatnio w przypadku sędziego Międzynarodowego Trybunału Karnego, byłyby przy własnym systemie płatniczym trudniejsze do przeprowadzenia.
Gotówka jednak zostaje. Równolegle z pracami nad cyfrowym euro Komisja Europejska chce zagwarantować ustawowo, że banknoty i monety pozostaną powszechnie dostępne i akceptowane. Cyfrowe euro ma uzupełniać gotówkę — nie zastępować jej.
