
Pod przełęczą Brenner w Alpach dokonano symbolicznego przełomu – po raz pierwszy połączono odcinki tunelu bazowego łączącego Włochy i Austrię. Choć na razie dotyczy to jedynie tunelu konserwacyjnego, wydarzenie to ma ogromne znaczenie dla całej Europy, bo przybliża do zakończenia jednej z największych inwestycji transportowych Unii Europejskiej. Podczas gdy Włochy i Austria świętują przełom, przyszłość całego projektu wciąż zależy od Niemiec. To tam rozstrzygnie się, czy tunel Brenner naprawdę stanie się arterią łączącą północ i południe Europy.

Najdłuższy tunel kolejowy świata
Tunel bazowy Brenner, który ma mieć aż 64 kilometry długości, będzie po ukończeniu najdłuższym tunelem kolejowym na świecie. Budowa trwa od niemal dwóch dekad, a otwarcie planowane jest po 2032 roku. Główny cel to przeniesienie ciężkiego transportu towarowego z autostrad Tyrolu i Południowego Tyrolu na kolej, co pozwoli odciążyć region od korków i zanieczyszczeń.
Przeczytaj też: Odwrócona fotowoltaika – jak działa technologia, która produkuje energię nawet nocą?
Dalszy ciąg artykułu poniżej
Włochy i Austria już świętują
Na uroczystości, które odbędą się w najbliższy czwartek, przyjadą premier Włoch Giorgia Meloni i minister transportu Matteo Salvini, a także austriacki kanclerz Christian Stocker, minister Peter Hanke oraz unijny komisarz ds. transportu Apostolos Tzitzikostas.
Przeczytaj też: Tajemnice licytacji zaginionego bagażu: Co kryją nieodebrane walizki?
Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana po stronie niemieckiej. To właśnie Niemcy mają przygotować tzw. Brenner Nordzulauf – północne podejście do tunelu. Deutsche Bahn już w 2019 roku zaproponowała kilka wariantów trasy z Monachium do Kufstein, a później wskazała preferowany przebieg. Projekt wzbudza jednak opór lokalnych mieszkańców i samorządów, które obawiają się uciążliwości oraz utraty terenów rolnych – pisze sueddeutsche.de
Przeczytaj też: Najwyższy most na świecie gotowy. Podróż przez kanion skróci się z ponad godziny do zaledwie 90 sekund
Rosnące koszty i polityczne wahania
Dodatkowo koszty rosną. Szacowane wcześniej na 7 miliardów euro, mogą sięgnąć nawet 15 miliardów, a kolejne postulaty lokalnych władz mogą podbić tę sumę jeszcze bardziej. Bundestag nie podjął decyzji w tej sprawie, odkładając ją z powodu politycznych zawirowań i przedterminowych wyborów.
