Przejdź do treści

Netanjahu przerywa milczenie i ucina plotki jednym zdaniem: „Po pierwsze — żyję”

Tagi:
20/03/2026 12:36 - AKTUALIZACJA 20/03/2026 12:36
Benjamin Netanyahu przed kamerami po fali spekulacji na temat jego stanu

Netanjahu żyje: W sieci zaczęły krążyć plotki na temat stanu zdrowia premiera Izraela. Benjamin Netanjahu szybko postanowił je uciąć i pojawił się publicznie przed mediami. Jednym zdaniem rozwiał wszelkie wątpliwości, odpowiadając na pojawiające się spekulacje. Jego słowa natychmiast obiegły internet.

Netanyahu podczas wystąpienia, które miało uciąć krążące w sieci pogłoski

Netanjahu żyje

Swoje wystąpienie rozpoczął po hebrajsku, odnosząc się do Operacji „Ryk Lwa” – wspólnej ofensywy USA i Izraela przeciwko Iranowi, która trwa już od 20 dni. Następnie przeszedł na język angielski, zwracając się do międzynarodowych mediów.
Na początku postanowił uciąć temat, który dominował w ostatnich dniach. „Po pierwsze, chcę tylko powiedzieć, że żyję… i wszyscy jesteście tego świadkami” – powiedział. Chwilę później dodał: „Skoro wyjaśniliśmy już tę serię fałszywych informacji, przejdźmy do aktualizacji dotyczącej operacji”. Jego wypowiedź była stanowcza i bez zbędnych emocji – jakby nie zamierzał poświęcać plotkom więcej uwagi, niż to konieczne. Czytaj dalej poniżej

Nagranie z sześcioma palcami

Jeszcze przed konferencją prasową media społecznościowe zostały zalane manipulowanymi zdjęciami i nagraniami. Niektóre z nich zawierały wyraźnie nierealne detale – w jednym z filmów dłoń Netanjahu wyglądała, jakby miała sześć palców. Tego typu materiały rozprzestrzeniały się błyskawicznie, szybciej niż jakiekolwiek oficjalne dementi, napędzając falę plotek.

Wszystko zaczęło się od krótkiego nagrania opublikowanego 7 marca 2026 roku przez biuro premiera Izraela. Było to pierwsze wystąpienie Benjamina Netanjahu od początku wojny z Iranem. Słaba jakość obrazu sprawiła, że jego ręka wyglądała nienaturalnie – i to wystarczyło, by w sieci wybuchła lawina spekulacji.

Pojawiły się teorie, że Netanjahu jest martwy, ranny lub zastąpiony przez deepfake, jak relacjonuje CBC News. Irańska agencja Tasnim News, powiązana z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, opublikowała materiał oparty na poszlakach: brak nowych nagrań z premierem, zwiększone środki bezpieczeństwa wokół jego rezydencji czy przełożenie wizyty Jareda Kushnera. Nie przedstawiono jednak żadnych konkretnych dowodów.

Tasnim poszła o krok dalej, powołując się – za rosyjskimi mediami – na byłego oficera wywiadu USA Scotta Rittera, który twierdził, że Iran miał zbombardować miejsce ukrycia Netanjahu, a jego brat zginął. Informacje te nie zostały w żaden sposób potwierdzone.

Dodatkowo na stronie Sepah News pojawił się ostry komunikat: „Jeśli ten człowiek, który zabija dzieci, wciąż żyje, będziemy go ścigać i zlikwidujemy”. W tym samym czasie w mediach społecznościowych krążyły niezweryfikowane doniesienia, że Netanjahu zginął w ataku dronów lub uciekł do Niemiec – bez żadnego oficjalnego potwierdzenia.

Kawa i pięć palców

15 marca Netanjahu opublikował w serwisie Telegram nagranie zrealizowane w kawiarni na obrzeżach Jerozolimy. Scena była prosta, ale jednocześnie wyraźnie przemyślana: jego asystent wspomina, że w mediach społecznościowych krążą informacje o jego rzekomej śmierci.

Premier odpowiada z ironią, trzymając w ręku filiżankę kawy: „Jestem martwy… na kawę. Wiesz co? Jestem szaleńczo oddany mojemu narodowi. To, jak się zachowują, jest niesamowite”.

Chwilę później, bez wahania, dodaje retorycznie: „Chcesz policzyć moje palce?” – i pokazuje je po kolei, wszystkie dziesięć, w wyraźnym odniesieniu do krążących w sieci teorii i manipulacji. Czytaj dalej poniżej

Reuters zweryfikował lokalizację klipu, korzystając z archiwalnych zdjęć kawiarni, które odpowiadały wnętrzu z nagrania, a datę potwierdzono na podstawie fotografii i filmów opublikowanych przez kawiarnię tego samego dnia. To jednak nie wystarczyło.

16 marca Tasnim opublikował nowy artykuł pt. „Nowe nagranie Netanjahu dowodzi, że jest fałszywe”, wyliczając rzekome oznaki, że także klip z kawiarni miał zostać wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Co jeszcze bardziej niepokojące: Grok, chatbot AI platformy X, w niektórych przypadkach oznaczał autentyczne nagranie jako „deepfake”, powołując się na „statyczny poziom kawy, nienaturalną synchronizację ust i zbyt swobodną rozmowę o operacjach wojskowych”, jak podaje Euronews. Kontynuuj czytanie na następnej stronie

„Tak, Mike, żyję”

We wtorek Netanjahu pojawił się u boku ambasadora USA w Izraelu, Mike’a Huckabee, który zażartował, że prezydent Trump poprosił go, by sprawdził, czy z premierem wszystko w porządku. „Tak, Mike, tak. Żyję” — odpowiedział Netanjahu z uśmiechem. Czytaj dalej poniżej

Ponownie pokazał dłonie — „po pięć palców na każdej” — i wyciągnął coś, co nazwał „kartą perforowaną”, sugerując, że z listy skreślono już dwa nazwiska: Alego Larijaniego, szefa Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, oraz Gholamrezę Solejmaniego, dowódcę paramilitarnej organizacji Basij. W czwartek, na międzynarodowej konferencji prasowej, padło też to najbardziej oczekiwane zdanie po angielsku: „Po pierwsze — żyję. A wy wszyscy jesteście świadkami.”

„Jeszcze jest coś do zrobienia, ale to zrobimy”

Na tle trwającej ofensywy militarnej Netanjahu przekazał, że zniszczenie irańskiego programu nuklearnego jest w dużej mierze już zrealizowane, a osłabienie władz w Teheranie uznał za osiągnięty cel. „Jeszcze jest coś do zrobienia, ale to zrobimy” – powiedział, sugerując, że zakończenie konfliktu może być już blisko.

Premier odniósł się także do innej wrażliwej kwestii. Podkreślił, że rząd Izraela nie naciskał na Donalda Trumpa, aby rozpoczął ataki, a działania – w tym uderzenia w infrastrukturę gazową South Pars – były prowadzone niezależnie przez Tel Awiw.

Retorycznie postawił też pytanie, które – jak zaznaczył – unosiło się w powietrzu: „Czy naprawdę ktoś wierzy, że można mówić prezydentowi Trumpowi, co ma robić?”. Odpowiedzi nie musiał już dodawać.

Na zakończenie zdefiniował relacje między krajami jednym zdaniem: „Trump jest liderem, Izrael jest sojusznikiem” – stwierdzenie, które w kontekście trwającego konfliktu ma wagę niemal deklaracji dyplomatycznej.