Przejdź do treści

Niemcy kupują jedną z najgroźniejszych broni świata. Niepokoi to nawet Putina

Tagi:
09/07/2026 17:50 - AKTUALIZACJA 09/07/2026 17:56

Niemcy kupują jedną z najgroźniejszych broni. Niemcy podjęły jedną z najważniejszych decyzji dotyczących bezpieczeństwa w ostatnich latach. Po ustaleniach podczas szczytu NATO Berlin zdecydował się na zakup amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk, które od dekad należą do najgroźniejszych systemów uzbrojenia na świecie. Ruch ten ma wzmocnić możliwości obronne Bundeswehry, ale jednocześnie już wywołuje polityczne spory i ostrą reakcję Rosji. Co dokładnie oznacza ta decyzja i dlaczego wzbudza tak ogromne emocje?

Kanclerz Friedrich Merz

Niemcy kupują jedną z najgroźniejszych broni

Podczas szczytu NATO w Ankarze Niemcy i Stany Zjednoczone uzgodniły zawarcie wielomiliardowej umowy dotyczącej zakupu pocisków manewrujących Tomahawk. Kanclerz Friedrich Merz ogłosił w Bundestagu, że dzięki temu kraj zyska zdolności, których dotąd brakowało niemieckim siłom zbrojnym.

Jak podkreślił szef niemieckiego rządu, zakup ma wypełnić istotną lukę w systemie obronnym państwa. Jednocześnie Berlin zamierza kontynuować prace nad własnymi europejskimi rozwiązaniami, jednak na razie nie podano terminu rozmieszczenia nowych pocisków.

Dlaczego Tomahawk jest tak groźną bronią?

Tomahawk to pocisk manewrujący dalekiego zasięgu, który porusza się bardzo nisko nad powierzchnią ziemi. Dzięki temu może omijać systemy radarowe i skutecznie docierać do wyznaczonego celu W zależności od wersji jego zasięg może wynosić nawet około 2500 kilometrów. System naprowadzania pozwala na bardzo precyzyjne uderzenia w strategiczne obiekty znajdujące się głęboko na terytorium przeciwnika.

Zmiana planów po decyzjach w USA

Już w 2024 roku niemieckie Ministerstwo Obrony zapowiadało, że od 2026 roku na terytorium Niemiec mają zostać rozmieszczone amerykańskie Tomahawki jako element odstraszania Rosji. Pierwotnie administracja Joe Bidena deklarowała czasowe rozmieszczenie własnych pocisków w Niemczech. Po zmianie administracji prezydent Donald Trump wycofał się jednak z tych planów, dlatego Berlin zdecydował się na zakup własnych systemów.

Ostra krytyka i obawy przed eskalacją

Decyzja niemieckiego rządu spotkała się z krytyką części opozycji. Przedstawiciele Sojuszu Sahry Wagenknecht oraz Lewicy uważają, że rozmieszczenie pocisków dalekiego zasięgu może uczynić Niemcy ważniejszym celem dla Rosji. Podobne stanowisko zajmuje organizacja Friedenskooperative, która ostrzega, że takie działania mogą przyspieszyć wyścig zbrojeń i skłonić Moskwę do podjęcia własnych kroków militarnych.

Rosja od dawna ostrzega przed Tomahawkami

Według niemieckich mediów oraz informacji przywoływanych przez tagesschau.de, rosyjskie władze już wcześniej sygnalizowały, że rozmieszczenie pocisków średniego zasięgu w Europie byłoby odbierane jako poważne zagrożenie.

Tomahawki od lat pozostają jednym z najważniejszych elementów amerykańskiego arsenału. Były wykorzystywane m.in. podczas wojny w Zatoce Perskiej, operacji w Kosowie, wojny w Afganistanie oraz nowszych działań militarnych prowadzonych przez Stany Zjednoczone. Przeczytaj także: „Polska przygotowuje się na każdy scenariusz”. Alarmujące doniesienia o planach Rosji

Europa pracuje nad własną alternatywą

Równolegle do zakupów z USA kilka państw europejskich rozwija własny program pocisków manewrujących. Niemcy, Francja, Włochy, Polska, Szwecja i Wielka Brytania uczestniczą w projekcie ELSA. Celem programu jest stworzenie europejskiego pocisku o zasięgu od około 1000 do 2000 kilometrów, który w przyszłości ma uniezależnić europejskie armie od amerykańskich dostaw uzbrojenia.