
Auto spada z mostu do Wiedau. Czwartkowy wieczór w spokojnym Rotenburgu (Wümme) zamienił się w prawdziwy koszmar. Mieszkańcy Mühlenstraße wyrwani zostali ze snu przez głośne uderzenia, pisk opon i syreny służb ratunkowych. W ciągu kilku minut okolica rozbłysła światłem błękitnych lamp policyjnych, a atmosfera napięcia i niepokoju wypełniła powietrze. Nikt nie przypuszczał, że za tymi dźwiękami kryje się scena jak z filmu akcji – dramatyczny pościg, utrata panowania nad kierownicą i samochód, który z hukiem przebił barierkę mostu, by wpaść do lodowatej wody rzeki Wiedau.

Auto spada z mostu do Wiedau
Jak podają lokalne służby, dwóch kierowców BMW urządziło sobie w czwartek późnym wieczorem nielegalny wyścig uliczny na Mühlenbrücke. W pewnym momencie 24-letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem, przebił barierę ochronną i wraz z autem runął w dół – prosto do rzeki Wiedau.
Na szczęście zarówno on, jak i jego pasażer zdołali samodzielnie wydostać się z półzanurzonego pojazdu, zanim ten całkowicie zatonął. Na brzeg ewakuowali ich strażacy przy pomocy drabiny ratunkowej. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe – straż pożarna, policja oraz kilka karetek pogotowia. Poszkodowani zostali przebadani na miejscu i przewiezieni do szpitala. Przeczytaj także: Makabryczny wypadek na autostradzie w Niemczech. Polska ciężarówka runęła ze zbocza
Oprócz ratowania ludzi strażacy musieli zadbać o ochronę środowiska. Z uszkodzonego auta do rzeki wyciekły płyny eksploatacyjne, dlatego w porozumieniu z urzędem ochrony wód na rzece zainstalowano specjalne zapory – tzw. ölschlinge i ölsperre – które miały zatrzymać rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń. Dopiero po zabezpieczeniu terenu możliwe było wydobycie rozbitego BMW z wody za pomocą dźwigu – podał Tag24.
W akcji uczestniczyło około 30 strażaków, kilka zespołów ratowniczych oraz policja. Ulica Mühlenstraße została całkowicie zamknięta na ponad cztery godziny. Gdy wydawało się, że dramat dobiega końca, strażacy otrzymali kolejne wezwanie – tym razem do przewróconego drzewa przy Bremer Straße. Zmęczeni ratownicy natychmiast ruszyli, by zapobiec kolejnemu zagrożeniu.
