
Ograniczenie prędkości do 30 km na godz. wraca na jedną z najbardziej obciążonych ruchem ulic w Monachium. Decyzja zapadła po interwencji sądu administracyjnego i wywołała kolejną odsłonę wielomiesięcznego sporu między władzami miasta a mieszkańcami. Sprawa dotyczy nie tylko płynności ruchu, ale przede wszystkim jakości powietrza i ochrony zdrowia. Sędziowie uznali, że miasto zbyt pochopnie zrezygnowało z niższego limitu prędkości. Kluczowe znaczenie ma niepewna sytuacja komunikacyjna w 2026 roku.

Ograniczenie prędkości do 30 km/h w Monachium
Administracyjny sąd w Monachium zobowiązał władze miasta do ponownego wprowadzenia ograniczenia prędkości do 30 km na godz. na ulicy Landshuter Allee. Decyzja zapadła po rozpatrzeniu pilnego wniosku dwóch mieszkańców, którzy sprzeciwili się przywróceniu limitu 50 km na godz.
Sędziowie uznali, że argumentacja miasta była niewystarczająca. Według Verwaltungsgericht München władze nie wykazały w sposób wiarygodny, że przy wyższej prędkości możliwe będzie trwałe utrzymanie bezpiecznych norm jakości powietrza. Tymczasowo, do czasu rozstrzygnięcia sprawy głównej, miasto musi ponownie ustawić znaki drogowe i wprowadzić niższy limit prędkości.
Przeczytaj także: Niemcy planują zmiany na kolei. Deutschlandticket ze zdjęciem i nowe zasady kontroli biletów
Spór o jakość powietrza i decyzję władz Monachium
Prezydent miasta Dieter Reiter zdecydował się wcześniej na zniesienie ograniczenia po około półtora roku jego obowiązywania. Jak argumentował, pomiary wykazywały poprawę jakości powietrza, a dalsze utrzymywanie niższej prędkości nie było już proporcjonalne.
Sąd ocenił jednak, że taka decyzja nie opiera się na wystarczająco stabilnych prognozach. Przez wiele lat na Landshuter Allee regularnie przekraczano roczne normy stężenia dwutlenku azotu. Zdaniem sędziów władze miasta są zobowiązane do stosowania środków, które z dużym prawdopodobieństwem zapewnią trwałe i wyraźne obniżenie poziomu zanieczyszczeń, a nie tylko krótkotrwałą poprawę.
Ryzyko korków i pogorszenia warunków w 2026 roku
Kluczowym argumentem sądu była niepewność dotycząca sytuacji komunikacyjnej w 2026 roku. W tym czasie planowane są liczne prace budowlane, które mogą znacząco ograniczyć przepustowość tej części miasta.
Remont mostu nad Dachauer Straße ma potrwać co najmniej pięć miesięcy i doprowadzić do zwężenia jezdni na północnym odcinku. Dodatkowo zamknięcie tunelu Landshuter Allee dla pojazdów o masie powyżej 3,5 tony, wynikające z wymogów przeciwpożarowych, spowoduje skierowanie ruchu na jezdnie boczne. Problemy z płynnością ruchu mają się pojawić także w rejonie Donnersberger Brücke.
Zdaniem sędziów istnieje realne ryzyko, że ulica stanie się w 2026 roku poważnym wąskim gardłem komunikacyjnym, co niemal nieuchronnie doprowadzi do wzrostu emisji spalin i pogorszenia jakości powietrza.
Co dalej z ograniczeniem prędkości w Monachium
Niemiecki portal TZ podaje, że postanowienie sądu nie jest jeszcze prawomocne. Bayerischer Verwaltungsgerichtshof może rozpatrzyć ewentualną skargę miasta, które ma na to dwa tygodnie. Równolegle własny wniosek o przywrócenie ograniczenia prędkości złożyła Deutsche Umwelthilfe. W tej sprawie decyzja jeszcze nie zapadła.
