
OZE wyprzedza węgiel w globalnej produkcji prądu: Jeszcze kilka lat temu wydawało się to niemożliwe: świat wciąż uzależniony od paliw kopalnych nagle zrobił wielki krok w stronę przyszłości. Po raz pierwszy w historii zielona energia elektryczna wyprzedziła węgiel w globalnej produkcji prądu. Dane z najnowszego raportu ośrodka analityczno-badawczego Ember pokazują, że to przełomowy moment, a eksperci mówią wręcz o „punkcie zwrotnym”, który może na dobre zmienić kształt światowej gospodarki energetycznej.

OZE wyprzedza węgiel w globalnej produkcji prądu
W pierwszej połowie 2025 roku odnawialne źródła energii — słońce, wiatr, woda i biomasa — dostarczyły więcej prądu niż wszystkie elektrownie węglowe razem wzięte. To pierwszy taki wynik w historii. Według danych Ember, produkcja energii odnawialnej wzrosła o niemal osiem procent w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągając 5072 terawatogodziny. W tym samym czasie energia z węgla spadła o jeden procent do 4896 TWh.
Przeczytaj także: Od 2026 roku tankowanie w Niemczech stanie się luksusem. Oto, ile zapłacimy za litr paliwa
Globalny udział zielonej energii sięgnął rekordowych 34,3 procent, podczas gdy węgiel spadł do 33,1 procent. Dla porównania: w Niemczech w tym samym okresie aż 62% energii elektrycznej pochodziło ze źródeł odnawialnych.
Słońce i wiatr napędzają zmianę
Największy wzrost zanotowały energia słoneczna i wiatrowa, które nie tylko pokryły rosnące zapotrzebowanie na prąd, ale wręcz je przewyższyły. Globalny popyt wzrósł o 369 TWh, tymczasem sama energia słoneczna dodała 306 TWh, a wiatrowa kolejne 97.
Liderem transformacji pozostają Chiny – odpowiadające za ponad połowę światowego wzrostu produkcji energii słonecznej. Na dalszych miejscach znalazły się Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Indie i Brazylia. To właśnie te kraje w dużej mierze decydują dziś o tempie globalnej transformacji energetycznej.
Eksperci mówią o przełomie
Eksperci Ember nie mają wątpliwości – to moment przełomowy. „Widzimy pierwsze oznaki decydującego punktu zwrotnego” – podkreśla analityczka Małgorzata Wiatros-Motyka. Według niej tempo rozwoju energii słonecznej i wiatrowej jest już na tyle duże, że może zaspokajać światowy wzrost popytu na prąd. Czy to symboliczny koniec epoki węgla, która przez ponad sto lat była fundamentem przemysłowej potęgi świata?
Nowa era energetyczna
Choć przed ludzkością wciąż długa droga – pełna wyzwań technologicznych, ekonomicznych i politycznych – trend jest jasny. Energia odnawialna przestała być „alternatywą” i stała się głównym graczem.
Jeśli tempo wzrostu się utrzyma, już w ciągu kilku lat większość światowej energii elektrycznej będzie pochodzić z czystych źródeł. A to może oznaczać nie tylko czystsze powietrze i mniejsze emisje dwutlenku węgla, ale także nową definicję rozwoju – bardziej zrównoważoną, świadomą i, przede wszystkim, zieloną.
