Przejdź do treści

Paliwowe plany rządu Merza kontra rzeczywistość. „Osiągniemy odwrotny efekt”

08/04/2026 13:14 - AKTUALIZACJA 09/04/2026 11:43

Eksperci krytykują pomysły rządu Merza. Od początku kwietnia niemieckie stacje paliw mogły podnosić ceny benzyny i diesla tylko raz dziennie – o godzinie 12:00. Pomysł miał powstrzymać nagłe skoki cen, które rosną jak rakieta i spadają jak piórko. Mimo to kierowcy wciąż odczuwają rosnące koszty tankowania. Eksperci ostrzegają, że kolejne pomysły rządu mogą nie tylko nie obniżyć cen, ale nawet je podwyższyć. W obliczu rosnących kosztów i napiętego budżetu państwa, tylko konkretne działania, jak zmniejszenie podatków lub ograniczenie zużycia paliwa, mogą realnie przynieść ulgę kierowcom.

12-godzinna bariera nie działa. Eksperci krytykują pomysły rządu Merza

Od 1 kwietnia obowiązuje tzw. „reguła 12:00”, według której stacje mogą podnosić ceny paliw tylko raz dziennie. Obniżki pozostają jednak bez ograniczeń. Rząd liczył, że to ograniczy szybki wzrost cen przy rosnących kosztach ropy i powolne spadki przy taniejącej ropie. W praktyce jednak ceny benzyny i diesla nadal rosną. Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie diesel podrożał o około 70 centów, a E10 o ponad 40 centów, podał Merkur.

Profesor Martin Jacob z IESE Business School zauważa, że dotychczasowe działania, takie jak blokada częstych podwyżek czy propozycje wprowadzenia podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, mogą nie przynieść oczekiwanej ulgi. „Taki podatek w rzeczywistości przełoży się na jeszcze wyższe ceny dla konsumentów”, mówi Jacob. Jego badania wśród niemieckich stacji paliw wykazały, że każda próba opodatkowania zysków jest przerzucana na kierowców. Przeczytaj także: Rząd Merza w pułapce własnych obietnic. Obywatele już płacą cenę

Jak realnie obniżyć koszty paliwa?

Według eksperta, jedynym sposobem na realną ulgę dla kierowców byłoby obniżenie podatków paliwowych – jednak obecna sytuacja finansów publicznych nie pozwala na takie kroki. Alternatywą mogłoby być ograniczenie zużycia paliwa, np. poprzez tymczasowe ograniczenia prędkości na autostradach, co sugerują niektórzy ekonomiści i politycy Zielonych, w tym Felix Banaszak. Minister gospodarki Katherina Reiche odrzuca jednak takie rozwiązania.