Przejdź do treści

Pracują tylko 4 dni i biją Niemcy na głowę. Ten kraj właśnie ośmieszył korporacyjny mit

Tagi:
21/05/2026 06:30
Pierwszy kraj na świecie z czterodniowym tygodniem pracy

To jeden z tych eksperymentów, który obalił argumenty, dzięki którym szefowie na całym świecie latami trzymali pracowników w biurze pięć dni w tygodniu. Nie był to test w laboratorium ani projekt dla garstki ochotników na kilka miesięcy. Objął całe państwo, trwał latami, przeszedł przez urzędy, szpitale, szkoły i komisariaty policji, a wyniki okazały się na tyle jednoznaczne, że zaczęły wpływać na prawo pracy na trzech kontynentach.

Pierwszy kraj na świecie z czterodniowym tygodniem pracy

Pierwszy kraj na świecie z czterodniowym tygodniem pracy w skali całego państwa

Islandia przeszła do historii jako pierwszy kraj na świecie, który wdrożył czterodniowy tydzień pracy na poziomie ogólnokrajowym. Nie był to ruch podjęty pod wpływem chwili. Stały za nim dwa szeroko zakrojone pilotaże prowadzone w latach 2015–2019, zorganizowane przez Radę Miasta Reykjavíku oraz rząd centralny. Programy objęły ponad 2,5 tys. pracowników, czyli ok. 1% populacji kraju.

Co ważne, testy nie dotyczyły wyłącznie prac biurowych. Włączono do nich przedszkola, szkoły, szpitale, ośrodki pomocy społecznej, policję i inne usługi publiczne — dokładnie te obszary, o których często mówi się, że „nie da się” tam skracać czasu pracy. Zasada była prosta: skrócenie tygodnia z 40 do 35 lub 36 godzin, bez obniżania wynagrodzeń.
Przeczytaj także: Szwajcaria zawiesza układ z Schengen. Nadzwyczajne środki na granicach od czerwca

Stres spadł, produktywność wzrosła

Naukowe oceny przygotowane przez brytyjski think tank Autonomy oraz islandzką organizację Alda — Stowarzyszenie na rzecz Zrównoważonej Demokracji — szczegółowo udokumentowały efekty. Wskaźniki stresu i wypalenia zawodowego wyraźnie spadły. Pracownicy zgłaszali poprawę zdrowia psychicznego i fizycznego, więcej czasu dla rodziny oraz na sprawy prywatne.

Największe zaskoczenie przyszło ze strony pracodawców. Firmy i instytucje publiczne biorące udział w programach wskazywały, że wyniki pracy poprawiły się, zamiast się pogorszyć. Lepiej wypoczęci i bardziej skupieni pracownicy „odrabiali” brakujące godziny większą efektywnością. Skracano spotkania, eliminowano zbędne zadania i porządkowano procesy tak, by liczyły się efekty, a nie czas spędzony przy biurku.

Gospodarka, która rośnie szybciej niż te, w których pracuje się więcej

Najmocniejszy argument widać w liczbach. W 2025 roku islandzka gospodarka urosła o 1,3%, a na 2026 rok prognozuje się wzrost na poziomie 3% — przy utrzymującym się wyjątkowo niskim bezrobociu. To wyniki lepsze niż w tym samym czasie w krajach o silnych tradycjach przemysłowych: Niemczech, Luksemburgu, Szwajcarii, Norwegii, Belgii, Francji, Austrii, Włoszech i Finlandii — wszystkich pracujących w systemie pięciodniowym, według danych Eurostatu.

Innymi słowy: Islandia podważyła jeden z najbardziej uporczywych mitów współczesnego rynku pracy — że skracanie czasu pracy musi uderzać w gospodarkę. Statystyki pokazują odwrotny kierunek.

Pokolenie Z potwierdzone przez naukę

Sukces islandzkiego modelu potwierdza też to, o czym Pokolenie Z mówi na rynku pracy od lat — mimo krytyki ze strony bardziej tradycyjnego świata korporacji. Młodzi pracownicy masowo odrzucają kulturę przeciążenia i domagają się elastyczniejszych warunków — nie z lenistwa, ale z innego podejścia do produktywności i sensu pracy.
Dla tego pokolenia praca nie jest już jedynym celem życia, lecz środkiem, który musi współistnieć ze szczęściem i zdrowiem psychicznym. Islandia pokazała w praktyce, że szacunek dla czasu wolnego nie obniża opłacalności — może za to tworzyć bardziej lojalną, zdrowszą i wydajniejszą siłę roboczą.

Model, który rozprzestrzenia się także w innych krajach

Islandzki przykład nie pozostał wyjątkiem. Związki zawodowe w kilku państwach wykorzystywały dane zebrane podczas islandzkich testów w negocjacjach nowych układów zbiorowych. Podobne inicjatywy — zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym — rozwinęły się już w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemczech i Nowej Zelandii, przy czym każde państwo dopasowało model do własnych realiów — relacjonuje Eurostat.

Klucz do sukcesu okazał się ten sam: reorganizacja pracy wewnątrz organizacji. Islandzkie firmy i instytucje publiczne pokazały, że wydajność częściej zależy od koncentracji i dobrych procesów niż od liczby godzin „odbitych” na liście obecności. A tej lekcji — popartej twardymi danymi — rządy i pracodawcy na świecie nie mogli już tak łatwo zignorować.