
Pierwszy kraj UE wprowadza limity sprzedaży paliwa: Kryzys surowcowy w Europie staje się coraz bardziej odczuwalny, a kierowcy zaczynają odczuwać to bezpośrednio przy dystrybutorach. Decyzja, którą właśnie ogłoszono, pokazuje, jak napięta stała się sytuacja: jeden z krajów członkowskich Unii Europejskiej wprowadził limity sprzedaży paliw. Po raz pierwszy obowiązują tam jasne i rygorystyczne zasady. Władze tłumaczą to pogłębiającym się kryzysem energetycznym i obawami, że zapasy mogą szybko się wyczerpać. Zmiany są natychmiast widoczne na stacjach, a dla rządu to próba uniknięcia jeszcze poważniejszych zakłóceń.

Pierwszy kraj UE wprowadza limity sprzedaży paliwa
Rząd Słowacji zdecydował o ograniczeniu sprzedaży paliwa po posiedzeniu sztabu kryzysowego. Premier Robert Fico poinformował, że nowe zasady mają obowiązywać początkowo przez 30 dni, ale w razie potrzeby mogą zostać przedłużone. Zgodnie z przepisami każdy kierowca może kupić benzynę lub olej napędowy do maksymalnej kwoty 400 euro na pojazd. Dodatkowo wprowadzono zakaz gromadzenia paliwa w zapasowych pojemnikach: nie wolno przewozić więcej niż 10 litrów w kanistrach lub innych zbiornikach.
Te działania mają ograniczyć zjawisko tzw. „panic buying” oraz turystykę paliwową, które w ostatnim czasie wyraźnie przybrały na sile. Niższe ceny na Słowacji przyciągały kierowców z innych krajów, co zwiększało presję na dostępne zapasy.
Czytaj także: Paliwo staje się celem. Rośnie liczba kradzieży oleju napędowego
Sytuacja dodatkowo zaostrzyła się w związku z konfliktem w Iranie, który pogłębił kryzys surowcowy. Równolegle słowackie władze wcześniej wprowadziły dobrowolne ograniczenie cen we współpracy z rafinerią Slovnaft, co sprawiło, że paliwo stało się jeszcze atrakcyjniejsze dla cudzoziemców — relacjonuje BILD.
Różne ceny dla zagranicznych kierowców
Nowe zasady bezpośrednio uderzają w kierowców aut zarejestrowanych poza Słowacją. To oni mają płacić wyższą cenę za paliwo. Stawka dla cudzoziemców ma być wyliczana na podstawie średnich cen w Austrii, Czechach i Polsce. W ten sposób władze chcą ograniczyć napływ kierowców, którzy przyjeżdżali na Słowację specjalnie po tańsze tankowanie.
W rejonach przygranicznych — zwłaszcza w kierunku Polski — braki paliwa stały się realnym problemem. Zdarzały się już przypadki, gdy stacje pozostawały bez paliwa ze względu na bardzo duży popyt. Presja wzrosła, gdy ceny na Słowacji spadły poniżej poziomu z krajów sąsiednich, co uruchomiło falę tankowań z zagranicy. Ta sytuacja pokazała, jak podatny jest system na nagły, nietypowo wysoki popyt.
Słowacja ogłosiła już „stan nadzwyczajny w sektorze naftowym” po tym, jak na początku roku przerwano dostawy rosyjskiej ropy. Kraj jest w dużym stopniu uzależniony od tego kierunku zaopatrzenia. Problemy wiążą się z rurociągiem Przyjaźń biegnącym przez Ukrainę, który nie działa już w normalnym trybie. Sytuacja uderzyła zarówno w Słowację, jak i w Węgry, dodatkowo zwiększając presję na dostępne zasoby.
