Przejdź do treści

Cieśnina Bab al-Mandab: Najgorsza wiadomość właśnie nadeszła. Płoną obiekty naftowe, gigantyczna chmura dymu nad Arabią Saudyjską

Tagi:
11/09/2026 12:40 - AKTUALIZACJA 11/09/2026 12:40
Najgorsza wiadomość z Arabii Saudyjskiej właśnie nadeszła

Najgorsza wiadomość z Arabii Saudyjskiej właśnie nadeszła – Podczas gdy Iran wywiera coraz większą presję na żeglugę przez cieśninę Ormuz po jednej stronie Półwyspu Arabskiego, po drugiej stronie sytuacja również gwałtownie się zaostrza. Wspierani przez Iran Huti atakują Arabię Saudyjską rakietami i dronami, a jednocześnie posuwają się wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego. Ich siły dotarły już do strategicznej wyspy Perim w cieśninie Bab al-Mandab, jednego z najważniejszych szlaków żeglugowych świata. Przez tę trasę przepływa około 7 proc. światowej produkcji ropy, dlatego dalsza eskalacja może mieć poważne konsekwencje dla dostaw surowca i jego cen na świecie.

Najgorsza wiadomość z Arabii Saudyjskiej właśnie nadeszła

Najgorsza wiadomość z Arabii Saudyjskiej właśnie nadeszła

Wspierani przez Iran rebelianci Huti nasilili ataki rakietowe i dronowe na Arabię Saudyjską. Według saudyjskich władz uderzenia objęły obiekty cywilne i gospodarcze m.in. w Abha, Dżizan, Nadżranie i Chamis Muszajt. W wyniku ostatniej fali ataków rannych zostały 73 osoby, w tym kobiety i dzieci. Na obiektach naftowych i infrastrukturalnych wybuchły pożary, a część operacji została czasowo wstrzymana. Uszkodzona została również ważna rafineria w Dżizan.
To jednak nie wszystko. Najnowsze zdjęcia satelitarne pokazują gigantyczną czarną chmurę dymu w głębi Arabii Saudyjskiej, na południowy wschód od Medyny. Według informacji przytaczanych przez „Bild” pożar najprawdopodobniej związany jest z infrastrukturą przebiegającego w tym rejonie strategicznego rurociągu East-West Pipeline.

Gigantyczna chmura dymu nad strategicznym rurociągiem

East-West Pipeline ma ogromne znaczenie dla Arabii Saudyjskiej. Rurociąg transportuje ropę z pól na wschodzie kraju przez pustynię do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Jego znaczenie wzrosło jeszcze bardziej w obecnej sytuacji, ponieważ pozwala transportować saudyjską ropę z pominięciem cieśniny Ormuz. To właśnie wokół tego strategicznego szlaku od miesięcy utrzymuje się ogromne napięcie związane z konfliktem w regionie.

Na tym etapie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia, że widoczny na zdjęciach satelitarnych pożar oznacza bezpośrednie trafienie samego rurociągu. „Bild” zaznacza, że źródło ognia najprawdopodobniej znajduje się w rejonie tej infrastruktury.
Przeczytaj także: Cieśnina Ormuz: „Najgorsza wiadomość właśnie nadeszła”. Świat wstrzymuje oddech

Cena ropy przekroczyła 100 dolarów

Rynek na wydarzenia na Bliskim Wschodzie reaguje bardzo nerwowo. W piątek ropa Brent była wyceniana na około 105–106 dolarów za baryłkę, a wcześniej w ciągu dnia jej cena dochodziła niemal do 110 dolarów. W skali tygodnia wzrost wynosi około 10 procent.

Niepokój inwestorów nie wynika wyłącznie z samych ataków na Arabię Saudyjską. Zagrożone są jednocześnie dwa kluczowe szlaki dla światowego handlu energią: cieśnina Ormuz oraz Bab al-Mandab.

Sytuacja stała się jeszcze poważniejsza po tym, jak Huti przesunęli swoje siły w kierunku cieśniny Bab al-Mandab i przejęli strategiczne obszary nad Morzem Czerwonym. Reuters informuje, że rebelianci dotarli m.in. na wyspę Perim, leżącą przy jednym z najważniejszych szlaków żeglugowych świata.

Dostawy ropy z Arabii Saudyjskiej mocno spadły

Najnowsze dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej pokazują skalę problemu. Według IEA w sierpniu podaż saudyjskiej ropy spadła do około 6 mln baryłek dziennie, czyli do najniższego poziomu od ponad trzech dekad. Agencja wiąże spadek m.in. z atakami na infrastrukturę naftową i zakłóceniami transportu w regionie.

Sytuacja jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ Arabia Saudyjska należy do największych producentów i eksporterów ropy na świecie. Każde dłuższe zakłócenie jej infrastruktury lub szlaków eksportowych może zwiększyć presję na ceny paliw i energii także poza Bliskim Wschodem.

Arabia Saudyjska prosi USA o pomoc

O skali napięcia świadczą również najnowsze doniesienia dotyczące kontaktów między Rijadem a Waszyngtonem. Według informacji Reutersa, powołującego się na Axios, następca saudyjskiego tronu Mohammed bin Salman miał w czwartek dwukrotnie rozmawiać telefonicznie z Donaldem Trumpem i zwrócić się o amerykańskie ataki na pozycje Huti w Jemenie.

Trump miał odmówić bezpośredniego zaangażowania militarnego USA przeciwko Huti. Waszyngton zamierza jednak nadal wspierać Arabię Saudyjską m.in. informacjami wywiadowczymi.

Jednocześnie Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła ataki Huti na Arabię Saudyjską. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia ostrzegano, że dalsza eskalacja może ponownie pogrążyć Jemen w pełnoskalowej wojnie i mieć konsekwencje dla całego regionu oraz światowego handlu.