
Dramat Polaka w Niemczech rozegrał się w Badenii-Wirtembergii. 60-latek był uwięziony w kontenerze przez co najmniej 4 dni, w niskiej temperaturze i bez możliwości wydostania się. Dopiero dramatyczny telefon na numer alarmowy pozwolił służbom ustalić jego położenie i uratować mu życie. Szczegóły poniżej

Dramat Polaka w Niemczech: Zniknął w Stuttgarcie, odnaleziono go kilkaset kilometrów dalej
Jak informują niemieckie media, kontener, w którym znajdował się mężczyzna, był wcześniej używany na terenie budowy w Stuttgarcie. Następnie został przetransportowany do miejscowości Billigheim. Najprawdopodobniej Polak wszedł do kontenera niezauważony, jeszcze przed transportem. Po ustawieniu na innym kontenerze wydostanie się było niemożliwe bez specjalnego sprzętu.
Według ustaleń służb mężczyzna mógł być uwięziony nawet przez kilka dni. W tym czasie panowały niskie temperatury, a w kontenerze zamarzła nawet żywność. Brak ogrzewania i długi czas przebywania w zamknięciu oznaczały realne zagrożenie dla życia. Do zdarzenia doszło w listopadzie.
Dramatyczny telefon na numer alarmowy
Przełom nastąpił, gdy mężczyzna zdołał zadzwonić na numer alarmowy i poinformować, że jest zamknięty w kontenerze. Ponieważ mówił wyłącznie po polsku, służby skorzystały z pomocy tłumacza, aby ustalić dokładną lokalizację. Na miejsce wysłano policję, straż pożarną oraz pogotowie ratunkowe.
Po uwolnieniu 60-latek został ogrzany i przewieziony do szpitala na badania. Lekarze sprawdzili, czy nie doszło do poważnych powikłań związanych z wychłodzeniem organizmu.
Przeczytaj także: Wysiadł z pojazdu i doszło do dramatu. 20 latek trzykrotnie przejechany przez samochód
