
Policja szturmuje centralę oszustów telefonicznych w Polsce – To miała być kolejna rutynowa próba oszustwa – telefon, szokująca historia o aresztowaniu bliskiej osoby i żądanie przekazania gotówki. Tym razem jednak to nie ofiara wpadła w panikę, lecz przestępcy. Jak donosi niemiecki „Bild”, elitarna jednostka polskiej policji przeprowadziła w Bydgoszczy błyskawiczną akcję, rozbijając centrum dowodzenia jednej z międzynarodowych grup zajmujących się tzw. oszustwami „na wnuczka” i „na policjanta”.

Policja szturmuje centralę oszustów telefonicznych w Polsce
Wewnątrz budynku policjanci zastali dwóch zaskoczonych Niemców w wieku 26 i 28 lat. Mężczyźni właśnie prowadzili rozmowę telefoniczną z niczego nieświadomą ofiarą z Tübingen w Badenii-Wirtembergii. Zgodnie ze sprawdzonym scenariuszem, podawali się za prokuratora i próbowali wymusić przekazanie gotówki pod pretekstem uniknięcia aresztu przez rzekomego krewnego.
Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani byli częścią międzynarodowej siatki przestępczej, która działała według wyraźnego podziału ról. Osoby odpowiedzialne za kontakt z ofiarą – tzw. „keilerzy” – psychologicznie manipulowały seniorami, a tzw. „abholerzy” odbierali gotówkę lub kosztowności w umówionym miejscu, często podszywając się przy tym pod urzędników.
W Niemczech fala oszustw nie ustaje, zwłaszcza na terenie Hesji, gdzie – jak pisze „Bild” – tylko w ostatnich miesiącach policji udało się zatrzymać 12 „odbieraczy”. Osoby te miały odebrać pieniądze i kosztowności od oszukanych seniorów we Frankfurcie i Hanau. – Wielokrotnie do przekazania gotówki dochodziło w pobliżu sądów – mówił dziennikowi prokurator Georg Ungefuk. – To pokazuje, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowaną strukturą.
Przeczytaj także: Emeryt oszukany na 23 000 euro przez SMS-a. Bank rozkłada ręce
Polski „call center” oszustów z Niemiec
Dalsze, szeroko zakrojone śledztwo transgraniczne doprowadziło do identyfikacji polskiego „call center” jako centrum operacyjnego siatki. To stamtąd prowadzono rozmowy telefoniczne z niemieckimi ofiarami, a także koordynowano działania terenowe.
Aresztowani Niemcy trafili do polskiego aresztu śledczego. Jak podkreśla „Bild”, nie wiadomo jeszcze, w którym kraju – Polsce czy Niemczech – odpowiedzą przed sądem za swoje czyny. Tymczasem służby po obu stronach granicy zapowiadają dalsze zatrzymania.
