Przejdź do treści

Niemiecki przemysł w kryzysie. MAN przenosi produkcję do Polski, szok dla całej branży

21/11/2025 14:53 - AKTUALIZACJA 12/12/2025 17:36
MAN przenosi produkcję do Polski

MAN przenosi produkcję do Polski – Niemiecki tygodnik gospodarczy „Wirtschafts Woche” opisuje decyzję, która dla wielu w Niemczech jest sygnałem alarmowym: MAN przenosi znaczną część produkcji ciężarówek do Polski. W wyniku tego likwiduje tysiące etatów w kraju, który przez dekady uchodził za serce europejskiej motoryzacji. Związki zawodowe mówią o „taniej maksymalizacji zysku”, a eksperci zastanawiają się, czy to jeszcze restrukturyzacja, czy już demontaż niemieckiego zaplecza przemysłowego.

MAN przenosi produkcję do Polski

MAN przenosi produkcję do Polski

Jak relacjonuje WirtschaftsWoche, w ciągu najbliższych dziesięciu lat MAN planuje zlikwidować 2300 miejsc pracy w Niemczech, w tym około 1300 etatów w Monachium. Zmiany dotkną także zakładów w Norymberdze i Salzgitter. Jednocześnie firma zakłada, że większość zakładu zostanie „odbudowana” w Krakowie. Koszty pracy są tam – według związków – około 40 procent niższe niż w Niemczech.
Przewodniczący bawarskiego IG Metall, Horst Ott, w rozmowie cytowanej przez WiWo mówi wprost o „tanio rozumianej maksymalizacji zysku” i zapowiada sprzeciw wobec redukcji zatrudnienia. Związkowcy przyznają również, że narasta poczucie rezygnacji – strajk nie zatrzyma globalnej strategii koncernu.

MAN tnie koszty, choć wcale nie jest w fatalnej kondycji

Z doniesień Wirtschafts Woche wynika, że MAN – należący do holdingu Traton, którego ponad 87 procent udziałów posiada Volkswagen – wcale nie jest firmą w kryzysie. Rentowność sprzedaży ma w tym roku wynieść znacznie ponad 6 procent, mimo spadku zamówień z USA z powodu wysokich ceł.
Mimo to kierownictwo stawia na dalsze cięcia. Do 2028 roku MAN planuje zaoszczędzić około 935 milionów euro, przy jednoczesnym osiągnięciu marży zysku na poziomie 8 procent. W tle cały czas jest porównanie z konkurencją. Volvo już teraz osiąga ponad 12 procent marży, a Mercedes-Benz Trucks celuje w podobny poziom.
Jednak, jak zaznacza WiWo, różnica polega na tym, że Mercedes, mimo planowanych redukcji około 5000 miejsc pracy, nadal ulokowuje kluczowe technologie przyszłości w Niemczech. W przypadku MAN-a przyszłość – jak ujęli to związkowcy – „dzieje się w Polsce”.
Przeczytaj także: Znany producent aut wstrzymał produkcję. Od roku nie powstał ani jeden pojazd

Droga energia, drogie płace i kosztowna transformacja

Powody decyzji MAN-a są dobrze znane: wysokie koszty pracy oraz wysokie ceny energii w Niemczech. To mimo zgody rządu na specjalną cenę energii elektrycznej dla przemysłu. Do tego dochodzi kosztowna transformacja technologiczna: nowe napędy, nowe systemy oprogramowania, cyfrowe platformy dla flot.
Produkcja ciężarówek, podobnie jak samochodów osobowych, wymaga dziś ogromnych inwestycji w elektryfikację, digitalizację i łączność pojazdów. Jak opisuje Wirtschafts Woche, sektor ciężarówek odczuwa tę presję nieco wolniej. To m.in. przez wysokie koszty inwestycji i słabo rozwiniętą infrastrukturę ładowania. Jednak globalna konkurencja nie czeka. Na rynek europejski wchodzą gracze tacy jak chiński producent Yutong, kusząc agresyjnymi cenami i nowoczesnymi technologiami.

Traton stawia na wspólną platformę – i wpada w kłopoty

Aby przyspieszyć innowacje, holding Traton połączył zespoły rozwojowe swoich marek. Około 9000 inżynierów i programistów z Scanii, MAN-a, International i Volkswagen Truck & Bus pracuje nad wspólną platformą technologiczną TMS. To coś w rodzaju „bazowej płyty” dla ciężarówek, na wzór tej, którą Volkswagen od lat wykorzystuje w osobówkach Skody czy Seata.

Z założenia platforma miała umożliwić rozwój silników, podwozi, elektroniki i oprogramowania na jednym, wspólnym fundamencie. Pierwotny plan zakładał wdrożenie do 2027 roku, a plany produkcyjne dla Monachium były już gotowe. Jednak, jak opisuje WiWo, pojawiły się poważne problemy techniczne. W efekcie opóźnienia generują straty liczone w miliardach euro.
W tej sytuacji zarząd MAN-a od początku forsował tańszą alternatywę: przeniesienie większej części produkcji tam, gdzie koszty są znacząco niższe – do Krakowa.

Kraków pracuje na trzy zmiany. Niemcom zostaje „goły montaż”

Wirtschafts Woche zwraca uwagę, że Polska już dziś pełni strategiczną rolę w strukturze MAN-a. Produkcja odbywa się tam w systemie trzyzmianowym, a liczba wytwarzanych silników jest większa niż w Monachium. Z punktu widzenia związków zawodowych w Niemczech oznacza to jedno: polski zakład staje się „bijącym sercem MAN-a”.

Niemieckim zakładom ma zostać głównie „odchudzony montaż” gotowych produktów. To – jak podkreślają metalowcy – „nie ma przyszłości w kraju o wysokich płacach”. Ich obawy sięgają dalej niż najbliższe pięć lat. Związki ostrzegają, że w następnej kolejności do Polski lub dalej na wschód mogą zostać przeniesione także działy administracyjne i centra rozwojowe. Według nich bez tych działów – w długiej perspektywie – „nie da się rentownie funkcjonować”.

Volkswagen liczy dywidendy, Niemcy liczą straty

WirtschaftsWoche przypomina, że decyzje MAN-a i Tratonu są ściśle powiązane z potrzebami finansowymi koncernu Volkswagen. Tylko w ubiegłym roku spółka ciężarówkowa przelała do Wolfsburga ponad 800 milionów euro dywidendy. Dla koncernu, który potrzebuje gotówki na własną transformację, każdy punkt procentowy marży i każda oszczędność kosztowa mają znaczenie.
W piątek – jak informuje WiWo – zarząd MAN-a ma spotkać się z radą nadzorczą Tratonu, aby omówić przyszłość niemieckich lokalizacji.