
Protesty przeciw poborowi w Niemczech – W Niemczech rośnie napięcie wokół nowego obowiązku wojskowego. W środku tygodnia setki uczniów opuściły lekcje i wyszły na ulice, żeby zaprotestować przeciwko decyzji władz. Transparenty, skandowane hasła i szkolny strajk — tak wyglądała kolejna odsłona ogólnokrajowych demonstracji młodzieży. Jak informują niemieckie media, protesty odbyły się jednocześnie w wielu miastach.

Protesty przeciw poborowi w Niemczech
W ramach drugiego ogólnokrajowego strajku szkolnego przeciwko nowemu Wehrdienstowi, czyli obowiązkowej służbie wojskowej, uczniowie protestowali w ponad 90 miastach w Niemczech. Demonstracje odbyły się także w kilku miejscowościach w landzie Szlezwik-Holsztyn.
Według policji w samym regionie na ulice wyszło około 1000 młodych osób. Protesty zorganizowano m.in. w:
- Kilonii (Kiel)
- Flensburgu
- Lubece (Lübeck)
- Husumie
- Heide
- Neumünster
Największa demonstracja odbyła się w Kilonii, gdzie według policji protestowało około 500 osób. We Flensburgu w marszu wzięło udział około 220 uczestników, którzy przeszli przez centrum miasta z transparentami i hasłami przeciwko poborowi. Jak informują niemieckie media na plakatach można było przeczytać m.in.: „Nie będziemy umierać za wasze wojny” czy „Pobór? Sprzeciwiam się!”.
„Nie chcemy wojny, chcemy przyszłości”
W Lubece na ulice wyszło około 200 młodych ludzi. Demonstrację wspierali rodzice oraz organizacje społeczne, w tym grupa „Omas gegen Rechts” („Babcie przeciwko prawicy”). Uczniowie skandowali m.in.:„Nigdy więcej obowiązkowej służby wojskowej!” oraz „Bogaci chcą wojny — młodzi chcą przyszłości”.
Przeczytaj także: Wezwanie do wojska w razie wybuchu III wojny światowej. Ci Polacy otrzymaliby je jako pierwsi
Jeden z organizatorów protestu, uczeń Leon Ott, podkreślił, że celem demonstracji jest pokazanie politykom, że młode pokolenie sprzeciwia się służbie wojskowej.
— Chcemy pokazać w całym kraju, że jesteśmy przeciwko poborowi i militaryzacji. Zamiast tego oczekujemy dobrej edukacji i realnych perspektyw na przyszłość — powiedział w rozmowie z NDR.de.
Politycy ostrzegają przed wpływem skrajnych środowisk
Protesty wywołały również reakcje polityków. Według relacji reporterów NDR w demonstracjach w Lubece pojawiły się osoby związane ze środowiskami skrajnej lewicy, m.in. z Antifą, Socjalistyczną Niemiecką Młodzieżą Robotniczą (SDAJ) oraz działaczami partii komunistycznej.
Zastępca przewodniczącego frakcji CDU w landtagu Szlezwiku-Holsztynu, Martin Balasus, ostrzegł, że młodzież może być wykorzystywana do realizacji politycznych celów przez radykalne organizacje.
— Istnieje ryzyko, że protesty nie są wyłącznie inicjatywą uczniów, lecz są wspierane, a nawet inspirowane przez środowiska skrajnie lewicowe — stwierdził polityk.
Konsekwencje dla strajkujących
Udział w strajku szkolnym nie pozostał bez konsekwencji. Uczniowie, którzy opuścili lekcje, otrzymali nieusprawiedliwione nieobecności, a ci, którzy nie przystąpili do sprawdzianów — najniższą ocenę.
Minister edukacji Szlezwiku-Holsztynu Dorit Stenke (CDU) przyznała, że zaangażowanie młodych ludzi w debatę publiczną jest ważne, ale przypomniała jednocześnie o obowiązku szkolnym.
— Uczniowie mogą wyrażać swoje opinie zarówno w szkole, jak i publicznie, ale szkoła pozostaje miejscem obowiązkowej nauki — podkreśliła.
Nowy obowiązek wojskowy w Niemczech
Debata o poborze nasiliła się po decyzji Bundestagu – przypomina NDR. W grudniu 2025 roku niemiecki parlament zatwierdził wprowadzenie nowego modelu służby wojskowej.
Od połowy stycznia Bundeswehra wysyła do 18-latków specjalne ankiety dotyczące gotowości do odbycia służby.
- Młodzi mężczyźni muszą wypełnić formularz obowiązkowo — w ciągu miesiąca.
- Kobiety mogą odpowiedzieć dobrowolnie.
Czytaj także: Szok dla tysięcy młodych Niemców. Otrzymali pismo od Bundeswehry
Właśnie ta decyzja stała się bezpośrednim powodem protestów młodzieży w wielu niemieckich miastach. Organizatorzy zapowiadają, że to dopiero początek — kolejne demonstracje mogą odbyć się w najbliższych tygodniach.
