
Przechowywanie adresów IP w Niemczech. Rząd federalny przygotowuje zmiany, które mogą wpłynąć na miliony użytkowników sieci. Chodzi o obowiązkowe przechowywanie adresów IP przez dostawców internetu – nawet przez trzy miesiące. Oficjalnie celem jest skuteczniejsza walka z przestępczością seksualną i cyberprzestępcami. Krytycy ostrzegają jednak przed naruszeniem podstawowych praw i powrotem do masowej inwigilacji. Co dokładnie zakłada projekt ustawy?

Przechowywanie adresów IP w Niemczech nawet przez trzy miesiące
Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości planuje wprowadzenie ustawy zobowiązującej dostawców internetu do przechowywania adresów IP przez okres trzech miesięcy. Projekt przygotowany przez minister sprawiedliwości Stefanie Hubig trafił już do berlińskiego studia ARD. Zgodnie z założeniami, operatorzy mieliby proaktywnie zapisywać informacje pozwalające przypisać konkretny adres IP do danego łącza internetowego w określonym czasie. Obecnie wielu dostawców usuwa takie dane już po kilku dniach, co – zdaniem rządu – utrudnia prowadzenie dochodzeń.
Dlaczego adres IP ma kluczowe znaczenie dla śledczych
Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla, że adres IP jest często jedynym cyfrowym śladem, jaki pozostawiają sprawcy przestępstw internetowych. Bez tych danych śledczy mają ograniczone możliwości identyfikacji sprawców pornografii dziecięcej, oszustw internetowych czy mowy nienawiści w sieci. Przechowywanie adresów IP miałoby umożliwić późniejsze odtworzenie śladów cyfrowych – wyłącznie w przypadku konkretnego podejrzenia przestępstwa i na potrzeby śledztwa.
Zdania są podzielone
Projekt spotkał się z pozytywną reakcją Niemieckiego Związku Policji (GdP). Związkowcy uznali trzymiesięczny okres przechowywania danych za krok w dobrą stronę, choć – ich zdaniem – w praktyce może on okazać się zbyt krótki. Andreas Roßkopf z GdP zwrócił uwagę, że rozbudowane postępowania karne i długie procesy sądowe często wymagają dostępu do danych sprzed znacznie dłuższego czasu. Mimo to policja ocenia projekt jako istotne wsparcie dla organów ścigania.
Przeczytaj także: Rząd podjął decyzję, zmiana wchodzi już od 1 stycznia 2026: wyższy dodatek dla dojeżdżających pracowników.
Zupełnie inaczej propozycję oceniają obrońcy prywatności oraz politycy Zielonych, podaje tagesschau.de. Ich zdaniem planowane regulacje mogą prowadzić do bezkrytycznego, masowego nadzoru w internecie. Przypominają, że wcześniejsze próby wprowadzenia powszechnej retencji danych były kwestionowane przez Federalny Trybunał Konstytucyjny oraz Trybunał Sprawiedliwości UE. Krytycy obawiają się, że nawet bez przechowywania danych o lokalizacji czy ruchu, same adresy IP mogą pozwalać na tworzenie profili użytkowników.
Co dalej z projektem
Rząd podkreśla, że projekt nie przewiduje zapisywania danych o lokalizacji ani historii komunikacji, a poufność komunikacji ma pozostać nienaruszona. Przechowywane mają być wyłącznie dane niezbędne do identyfikacji połączenia internetowego. Obowiązek retencji adresów IP został już zapisany w umowie koalicyjnej CDU/CSU i SPD, a ustawa ma trafić pod obrady Bundestagu wiosną. Już teraz jednak wiele wskazuje na to, że nowe przepisy – jeśli wejdą w życie – ponownie staną się przedmiotem sądowych sporów.
